Słowo

UROCZYSTOŚĆ ODPUSTOWA KU CZCI ŚW. BARTŁOMIEJA APOSTOŁA – 23.08.2026

„To prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Tę piękną pochwałę, którą za chwilę usłyszymy w Ewangelii, przeznaczonej na dzisiejsze święto, wygłosił Chrystus, gdy zobaczył zbliżającego się Natanaela. Miał go właśnie zatrzymać u swego boku, a potem powołać do grona Dwunastu. Ale wygłaszając taką pochwałę, dotknął zarazem tego, co stanowi najlepsze naturalne podłoże dla rozwoju łaski i co w jakiejś mierze warunkuje wsłuchiwanie się w Boże wołania.
Gdy przeżywamy uroczystość odpustową ku czci Apostoła Bartłomieja, którego powszechnie utożsamia się z Natanaelem, pomyślmy o tych zaletach, które mówiąc o nim podniósł sam Pan życia i śmierci. Zastanówmy się, czy odpowiadają one naszemu usposobieniu i naszemu postępowaniu z bliźnimi. Dokonajmy małego rachunku sumienia i zapytajmy się szczerze, czy nie przyoblekliśmy się w zbyt ciężką szatę dyplomacji, rzekomej roztropności, sprytu, może nawet obłudy. Spróbujmy się uwolnić od tego ciężaru. Będziemy wówczas sposobniejsi do spełniania apostolskich zadań, właściwych całemu Kościołowi i wszystkim jego członkom.

 

PIERWSZE CZYTANIE – Iz 49, 1-6
Ustanowię cię światłością dla pogan

Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Posłuchajcie mnie, wyspy!
Ludy najdalsze, uważajcie!
Powołał mnie Pan już z łona mej matki,
od jej wnętrzności wspomniał moje imię.
Ostrym mieczem uczynił me usta,
w cieniu swej ręki mnie ukrył.
Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną,
utaił mnie w swoim kołczanie.
I rzekł mi: «Ty jesteś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię».
Ja zaś mówiłem:
«Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły.
Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego».
Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą. A teraz przemówił Pan,
który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę,
bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela.
A mówił: «To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą
dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela!
Ustanowię cię światłością dla pogan,
aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi».

Oto słowo Boże.

 

PSALM RESPONSORYJNY

Refren: Niech wierni Twoi głoszą Twe królestwo.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła *
i niech Cię błogosławią Twoi wyznawcy.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa *
i niech głoszą Twoją potęgę.

Refren: Niech wierni Twoi głoszą Twe królestwo.

Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę *
i wspaniałość chwały Twojego królestwa.
Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków, *
przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.

Refren: Niech wierni Twoi głoszą Twe królestwo.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach *
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, *
wszystkich wzywających Go szczerze.

Refren: Niech wierni Twoi głoszą Twe królestwo.

 

DRUGIE CZYTANIE – Ap 21, 9b-14
Dwanaście imion Apostołów Baranka fundamentem Kościoła

Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła

Anioł tak odezwał się do mnie:
«Chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka».
I uniósł mnie w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą,
i ukazał mi Miasto święte – Jeruzalem,
zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga.
Źródło jego światła podobne do kamienia drogocennego,
jakby do jaspisu o przejrzystości kryształu:
Miało ono mur wielki i wysoki, miało dwanaście bram,
a na bramach – dwunastu aniołów
i wypisane imiona, które są imionami dwunastu szczepów synów Izraela.
Od wschodu trzy bramy i od północy trzy bramy,
i od południa trzy bramy, i od zachodu trzy bramy.
A mur Miasta ma dwanaście warstw fundamentu,
a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka.

Oto słowo Boże.

 

Alleluja, alleluja, alleluja.

Nauczycielu, Ty jesteś Synem Bożym,
Ty jesteś Królem Izraela.

Alleluja, alleluja, alleluja.

 

EWANGELIA – J 1, 45-51
Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego:
«Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy,
Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu».
Rzekł do niego Natanael:
«Czy może być co dobrego z Nazaretu?»
Odpowiedział mu Filip: «Chodź i zobacz».
Jezus ujrzał, jak Natanael podchodzi do Niego, i powiedział o nim:
«Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu».
Powiedział do Niego Natanael: «Skąd mnie znasz?»
Odrzekł mu Jezus:
«Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod figowcem».
Odpowiedział Mu Natanael:
«Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!»
Odparł mu Jezus: «Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci:
Widziałem cię pod figowcem?
Zobaczysz jeszcze więcej niż to».
Potem powiedział do niego:
«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam:
Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych
wstępujących i zstępujących nad Syna Człowieczego».

Oto słowo Pańskie.

 

KOMENTARZ

Słuchając pilnie dzisiejszego opisu ewangelicznego zapamiętaliśmy zapewne, że św. Jan wymienia imiona dwóch Apostołów: Filipa i Natanaela. Pierwsze imię znają wszyscy trzej pozostali Ewangeliści (tzw. synoptycy), nie spotykamy natomiast u nich imienia Natanael. Słusznie przypuszcza się, że Natanael występujący u św. Jana to po prostu Bartłomiej. Potwierdza to wyraźnie liturgia dnia dzisiejszego, skoro na dzień poświęcony św. Bartłomiejowi przeznacza Ewangelię o powołaniu przez Chrystusa Natanaela.
Chciałoby się powiedzieć, że wspaniała jest treść dzisiejszego opisu ewangelicznego. Można stwierdzić, że w powołaniu Bartłomieja niemałą rolę odegrał nieco wcześniej powołany, zapewne jego kolega, Apostoł Filip. On pierwszy spotkał Mistrza i tak był rozradowany, że gdy tylko spotkał Natanaela, woła do niego w uniesieniu: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy”, a więc Mesjasza. Był to wspaniały gest apostolski, pierwsze jego przepowiadanie Chrystusa.
Zwróćmy jednak baczniejszą uwagę na osobę Natanaela, która jest dziś dla nas pierwszoplanowa. Jego pierwsza reakcja na wiadomość usłyszaną od Filipa, a dotyczącą Mesjasza, zdaje się wskazywać na to, że był to typ refleksyjny. Na entuzjastyczną wypowiedź Filipa odpowiada jakby wątpliwością: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” Widocznie miasto to nie cieszyło się w czasach Chrystusa jakimś wielkim uznaniem, a może odbija się tu przekonanie, o którym wspomni tenże Ewangelista, relacjonując jedno z posiedzeń Sanhedrynu. Gdy Nikodem wziął na nim w obronę Chrystusa, usłyszał w odpowiedzi: „Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei” (J 7, 52). Nazaret leży w Galilei.
Pan Jezus nie poczytał tego za złe Natanaelowi, skoro widząc go zbliżającego się do niego tak mówi: „To prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Przytoczone stwierdzenie Chrystusa weszło w przysłowie. Jeśli chcemy o kimś powiedzieć, że jest szczerym człowiekiem, nie knującym niczego, a więc inaczej mówiąc człowiekiem prostolinijnym, wtedy powtarzamy te słowa Chrystusa. Natanael, zetknąwszy się bezpośrednio z Chrystusem, szybko rozwiał wszystkie wątpliwości, jakie mu się nasunęły co do mesjańskiego posłannictwa Jezusa Chrystusa.
Poszedł więc za Mistrzem. Św. Jan ukaże nam go w swojej Ewangelii jeszcze po raz drugi, po zmartwychwstaniu Chrystusa, wyjaśniając nam przy okazji, że pochodził z Kany Galilejskiej; „Potem znowu ukazał się Jezus nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej…” (J 21, 1-2). W związku z tym wolno dodać, że przy tej okazji był nie tylko świadkiem cudownego połowu ryb, lecz także innego bardzo ważnego faktu, który wtedy miał miejsce: nadania Piotrowi najwyższej władzy pasterskiej w Kościele.
Historia nie przekazała nam nic pewnego odnośnie życia i działalności apostoła Bartłomieja po Zesłaniu Ducha Świętego. Są tacy, którzy utrzymują, że Bartłomiej dotarł nawet do Indii i dlatego może być uważany za Apostoła tego wielkiego kraju. Wielu wskazuje na Arabię i Etiopię jako miejsca jego pracy misyjnej. Najczęściej wymienia się Mezopotamię oraz Armenię. Tradycja utrzymuje, że poniósł śmierć męczeńską i to bardzo okrutną, ponieważ został odarty ze skóry. Z tej racji czczą go jako swego patrona rzeźnicy, garbarze i introligatorzy. Jego kult w średniowieczu był powszechny, szybko też dotarł do Polski dzięki duchownym z otoczenia cesarza Ottona III, którzy przybyli do Polski w 1000 roku, gdy cesarz odbywał pielgrzymkę do Gniezna. Brali oni wcześniej udział w Rzymie w uroczystym sprowadzeniu do tego miasta relikwii z wyspy Lipari, położonej niedaleko Sycylii.
Oto co „Złota legenda” mówi na temat śmierci Apostoła: „Różne są zdania o rodzaju męczeństwa św. Bartłomieja: na przykład św. Doroteusz powiada, że został ukrzyżowany. Mówił bowiem tak: Bartłomiej nauczał Indów i przełożył Ewangelię św. Mateusza na ich własny język. Umarł w mieście Albana w Wielkiej Armenii ukrzyżowany głową ku ziemi. Św. Teodor zaś mówi, że Bartłomiej został odarty ze skóry. W wielu księgach natomiast czytamy tylko, że został ścięty. Te różnice zdań dałyby się pogodzić, gdyby się powiedziało, iż Bartłomiej został najpierw ukrzyżowany, później, zanim jeszcze umarł, dla większej męki zdjęto go z krzyża i obdarto ze skóry, na koniec zaś ścięto mu głowę”.

 

Skąd wzięły się odpusty? Poznanie tej historii przypomina nam o wielkim darze, jakim jest możliwość pojednania się z Bogiem.

Kościół katolicki zawsze zachęcał wiernych do szukania Bożego przebaczenia poprzez odpusty, które pozwalają nam uzyskać darowanie kar i osiągnąć łaskę umożliwiającą intymną komunię ze Stwórcą.

Do pełnego wiec odpuszczenia grzechów i do tak zwanej naprawy konieczne jest nie tylko odnowienie przyjaźni z Bogiem: przez szczere nawrócenie duchowe i odpokutowanie obrazy wyrządzonej Jego mądrości i dobroci, lecz także całkowite przywrócenie wszystkich dóbr, pomniejszonych lub zniszczonych przez grzech, tak osobistych jak społecznych i tych, które odnoszą się do samego porządku wszechrzeczy

Louis de Wohl, w swojej książce „Skała. Historia Kościoła, jakiego nie znacie”, wspomina o początkach tej praktyki, która od czasu jej ustanowienia pomogła milionom chrześcijan pojednać się z Chrystusem.

Początki praktyki odpustów

Od najwcześniejszych lat Kościoła chrześcijanie szukali pokuty za swoje grzechy. Chcieli uzyskać pojednanie z Bogiem poprzez czyny, które równoważyłyby popełnioną winę. Jednak, aby osoba, która popełniła grzech, mogła zostać ponownie przyjęta do Kościoła, musiała odbyć surową i publiczną pokutę. Jednym z najpoważniejszych występków było zaparcie się wiary.

Kościół podejmował drastyczne środki, aby dana osoba nie cierpiała kar w czyśćcu. Jednak w tamtych czasach, które były okresem wielu prześladowań chrześcijan, nie wszyscy byli wystarczająco silni, by wytrwać w wierze w obliczu prześladowań, a w przypadku zaparcia się wiary – podjąć surową i wieloletnią pokutę.

Z tego powodu dochodziło nawet do nadużyć. Władze świeckie natomiast odciągały wierzących od wiary, zmuszając do składania ofiar cesarzowi lub bóstwom pogańskim. Dzięki temu można było ocalić swoje życie lub wolność.

Wystarczyło, że wrzucili kilka ziaren kadzidła na ogień przed posągiem cesarza na znak, że uznają jego „boskość”. [Był to] ciężki grzech bałwochwalstwa i apostazji. Ci, którzy to zrobili, zostawali natychmiast ekskomunikowani.

Męczennicy na ratunek chrześcijanom

Trzeba tu przypomnieć o więźniach z Memertynu, którzy chcieli ofiarować swoje cierpienia za słabszych braci i siostry w wierze. Więźniowie ci mieli zostać rzuceni lwom w cyrku, co w starożytnym Rzymie było bardzo powszechną praktyką karania wyznawców Chrystusa.

Przed śmiercią napisali list do prezbiterów rzymskiej wspólnoty z prośbą o przebaczenie ekskomunikowanym chrześcijanom ze względu na zbliżające się męczeństwo.

Kapłani, po jego otrzymaniu, uznali, że „heroiczna śmierć męczenników, zjednoczona z zasługami męki i śmierci naszego Pana Jezusa Chrystusa, stanowiła skarb, który Kościół mógł wykorzystać dla dobra innych” – zauważa Loius de Wohl.

Było to wielkie błogosławieństwo dla skruszonych braci, którzy przez słabość popadli w odstępstwo. Teraz mogli ponownie stać się częścią Kościoła.

Związek z Biblią i Magisterium

Kapłani, zbierając się i podejmując tę decyzję, oparli się na słowach z listów św. Pawła do Koryntian:

Komu zaś cokolwiek wybaczyliście, ja też [mu wybaczam]. Co bowiem wybaczyłem, o ile coś wybaczyłem, uczyniłem to dla was wobec Chrystusa (2 Kor 2, 10). I tak, podążając za słowami apostoła Chrystusa, władze Kościoła uznały odpusty zupełne za sposób na pełne pojednanie się z Bogiem.

Wierni bowiem, gdy dostępują odpustów, rozumieją, że własnymi siłami nie mogą odpokutować za zło, które grzesząc wyrządzili sobie samym, a nawet całej społeczności i dlatego pobudzają się do zbawiennej pokuty.

Następnie praktyka odpustów uczy, jak głęboką jednością w Chrystusie jesteśmy złączeni między sobą, i jak bardzo nadprzyrodzone życie jednostki może dopomóc drugim, aby i oni mogli łatwiej i ściślej zjednoczyć się z Ojcem. A zatem praktyka odpustów skutecznie zapala miłość i ćwiczy w niej w wyjątkowy sposób, gdy dostarcza się pomocy braciom spoczywającym w Chrystusie.