Na sprawowanie eucharystycznej Ofiary gromadzimy się razem z naszymi braćmi i dlatego stajemy przy ołtarzu jako dzieci wspólnego Ojca niebieskiego. Tym samym uświadamiamy sobie, że nikt z nas nie stanowi „bezludnej wyspy”, ale przez tę ziemię wędrujemy razem z innymi. Z tej racji nie może nam być obojętny los naszych bliźnich, zarówno gdy idzie o sprawy materialne, jak i o duchowe. Nade wszystko jednak musimy zabiegać o to, by przez wierne naśladowanie Chrystusa budować drugich i przyczyniać się do jednoczenia z braćmi coraz ściślejszym węzłem miłości.
PIERWSZE CZYTANIE – Ez 33, 7-9
Obowiązek upominania
Czytanie z Księgi proroka Ezechiela
Tak mówi Pan:
«Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela
po to, byś słysząc z mych ust napomnienia, przestrzegał ich w moim imieniu.
Jeśli do występnego powiem:
Występny musi umrzeć – a ty nic nie mówisz,
by występnego sprowadzić z jego drogi – to on umrze z powodu swej przewiny,
ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie.
Jeśli jednak ostrzegłeś występnego,
by odstąpił od swojej drogi i zawrócił,
on jednak nie odstępuje od swojej drogi,
to on umrze z własnej winy,
ty zaś ocaliłeś swoją duszę».
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie.
Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu, *
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem, *
z weselem śpiewajmy Mu pieśni.
Refren: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie.
Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze, *
klęknijmy przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem, *
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.
Refren: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie.
Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego: *
«Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba, jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie, *
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła».
Refren: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie.
DRUGIE CZYTANIE – Rz 13, 8-10
Miłość jest wypełnieniem Prawa
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia:
Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością.
Kto bowiem miłuje drugiego, wypełnił Prawo.
Albowiem przykazania: «Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj»
i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie:
«Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!»
Miłość nie wyrządza zła bliźniemu.
Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
W Chrystusie Bóg pojednał świat z sobą,
nam zaś przekazał słowo jednania.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Mt 18, 15-20
Upomnienie braterskie
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie,
idź i upomnij go w cztery oczy.
Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata.
Jeśli zaś nie usłucha,
weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch,
żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa.
Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi.
A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.
Zaprawdę, powiadam wam:
Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie,
a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
Dalej, zaprawdę, powiadam wam:
Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie,
to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie.
Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Do niezwykle ważnych, ale jednocześnie bardzo trudnych uczynków chrześcijańskich, należy niewątpliwie obowiązek upominania bliźnich. Jest on na pewno ważny, bo ma nie tylko odwieść bliźniego od poważnego nieraz upadku, lecz także pozytywnie pomóc na drodze ku dobremu. Milczenie, gdy ktoś czyni zło lub znajduje się w okazji popełnienia dalszych złych czynów, jest karygodne, podczas gdy umiejętne zabranie głosu i ostrzeżenie brata może przynieść wielką nieraz korzyść. Ale to wszystko jest jednocześnie niezwykle trudne. Najpierw niełatwo ustalić, czy bliźniemu grozi rzeczywiście niebezpieczeństwo moralne. Należy następnie zastosować odpowiednią i taktowną formę upomnienia. Nigdy przy tym nie wolno zapomnieć o tym, że każdy z nas jest słaby i dlatego nawet wtedy, gdy „stoi, musi uważać, żeby sam nie upadł”.
Mimo wszystkich trudności obowiązek upomnienia należy zaliczyć do poważnych, a więc nie wolno go zlekceważyć. Prawdziwy obowiązek istnieje tylko wtedy, gdy bliźniemu zagraża bardzo poważne niebezpieczeństwo duchowe. A zatem nie wykroczenie już popełnione, lecz komuś zagrażające stwarza obowiązek upomnienia. Jesteśmy dalej zobowiązani do upomnienia braterskiego tylko wtedy, gdy spodziewamy się, że przyniesie ono pozytywny skutek. Oczywiście różnie będzie wyglądała sytuacja. Na pewno większy obowiązek spoczywa na rodzicach, którzy winni to uczynić nawet w wypadku, gdy bardzo słaba albo żadna istnieje nadzieja poprawy. Ich głos ma być burzeniem pozornego spokoju sumienia, jakie czasem zjawia się u dzieci, które może już tkwią w złu.
Nie ma ścisłego obowiązku wtedy, gdy przewidujemy, iż bliźni sam upora się z grożącym mu niebezpieczeństwem. Będzie to miało zastosowanie przede wszystkim w takiej sytuacji, gdy bliźni sam się już wyrwał ze złej okazji. Nękanie go zwłaszcza nieodpowiednim upomnieniem mogłoby spowodować odwrotny skutek.
Sprawą niewątpliwie najważniejszą jest właściwa, a więc taktowna forma upomnienia bliźniego. Gdy tylko sami wiemy o niebezpieczeństwie grożącym naszemu bratu, nie wolno nam tego rozgłaszać, ale należy zachować dyskrecję. Stąd pierwszym sposobem jest upomnienie bliźniego w cztery oczy. Oczywiście także wtedy obowiązuje odpowiednia forma. Dopiero w razie nieskuteczności tej formy wolno zastosować inną: wziąć ze sobą jednego albo dwóch i w ich obecności dokonać delikatnie upomnienia. Gdyby i to upomnienie okazało się nieskuteczne, a istnieje dalej niebezpieczeństwo, wtedy trzeba donieść przełożonym.
Upomnienie braterskie należy do trudnych i odpowiedzialnych obowiązków. Zanim je zastosujemy, trzeba nieraz dobrze się zastanowić i zawsze szczerze pomodlić. Nade wszystko zaś mamy się starać o to, ażeby upomnienie prowadziło do zaprowadzenia jedności we wzajemnym współżyciu. Nie odnosi zaś ono właściwego sobie skutku, jeśli prowadzi do podziału i poróżnienia.
„Miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa”. Niewątpliwie łatwo wypowiedzieć takie stwierdzenie, ale niesłychanie trudno uczynić z niego prawdziwą zasadę całego chrześcijańskiego postępowania. Niektórzy chcieliby zrobić z tego dymną zasłonę, która miałaby zakryć brak chrześcijańskich czynów w ich życiu.
Miłość nie leży w sferze tylko uczuć czy pragnień. Owszem, również one powinny kształtować prawdziwą miłość, ale nie mogą jej wyczerpać. Nie wolno nam nawet przez chwilę zapomnieć o tym, że miłość bliźniego ma u swoich podstaw taką oto miarę: „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. A każdy z nas nie tylko pragnie dla siebie wszelkiego dobra, ale też czyni wszystko, by je osiągnąć. Prowadząc dalej nasze rozumowanie, należy powiedzieć, że miłość bliźniego wymaga, abyśmy dla niego pragnęli tego samego, co i dla siebie oraz byśmy uczynili wszystko, by bliźni mógł to osiągnąć.
Jeśli zastanowimy się nad taką miarą, musimy powiedzieć, że jest ona wymagająca, a więc i trudna do zastosowania w praktyce życia. Trudność zaś pogłębia się i przez to, że na ogół nie doceniamy naszych bliźnich i dlatego wydaje się nam, że im się mniej niż nam należy. Stąd konieczna jest ostrożność i coraz większe docenianie naszych braci, aby im nigdy zła nie wyrządzić, ale przybliżać tylko dobro.
ks. Roman Kempy, Upomnieć z miłością i przyjąć upomnienie
„Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie”. Cóż, kiedy przyzwyczajenie zamyka serce, oczy, uszy na głos wołającego Pana. Przyzwyczaiłem się do dobra, więc tak trudno usłyszeć z moich ust słowo: dziękuję. To normalne że żyję, że jestem zdrowy, że mam pracę, że jest chleb na stole… Nie dziękuję Bogu i nie dziękuję ludziom. Czuję się samowystarczalny i niezależny! Czasem tylko czuję dziwny niepokój wewnętrzny, gdy nagle obok mnie ktoś zachoruje, ktoś umiera, traci pracę…
Przyzwyczaiłem się i do zła. Więc zło nie robi na mnie wrażenia, wulgarność nie drażni moich uszu, wiele zła znajduje w moich chrześcijańskich rozmowach nawet usprawiedliwienie. Mam różne kodeksy zasad i norm moralnych w zależności od partnera rozmowy. Innym językiem mówimy. Kradzież jest tylko „zorganizowaniem”, rozwód – „rozwiązaniem problemu i prawem do osobistego szczęścia”; oszukiwanie – „życiową zaradnością”; uczciwość – „życiową słabością”; cudzołóstwo – „miłością”; praca już nie jest pracą… I winnych zła też nie ma…
Czasem narzekam: ileż na tym dorodnym łanie Bożym kąkolu! Siebie usprawiedliwiam: czy dam radę coś zmienić, naprawić, gdy tyle serc nieprzemakalnych na łaskę?
„Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy…”. Więc trzeba budzić sumienia!… Czy jednak ja, grzeszny i słaby, mogę upominać? Tak! Mogę i muszę w imię chrześcijańskiej odpowiedzialności za zbawienie bliźniego! Zawsze jednak pamiętając słowa Apostoła: „Bracia, nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością”! Trzeba czynić prawdę w miłości! Upomnieć dla dobra bliźniego, ku zbudowaniu, ku umocnieniu, uratowaniu, dla zbawienia.
Czasem będzie to trudne słowo prawdy, bolesne ukazanie błędu, ogromu zła. Tylko czy wtedy brat usłucha?… Tak, masz rację, ja też już słyszałem: Nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy! Zajmij się sobą! Ja poniosę konsekwencje! Nie! Z tym ostatnim się nie zgadzam! Wszyscy poniesiemy konsekwencje każdej decyzji! Bo jako chrześcijanie jesteśmy jak naczynia połączone: albo wzrastamy wspólnie ku świętości, albo wzajemnie ściągamy siebie w dół.
„Jeśli więc nie usłucha nawet Kościoła, niech ci będzie jak poganin lub celnik…” Czy to oznacza odrzucenie, potępienie?… Pamiętasz, ile miłości poganom, celnikom okazywał Zbawiciel? Jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech będzie przedmiotem szczególnej modlitwy całego Kościoła i miłości braterskiej.
Czy zawsze musi to być upomnienie słowne? Czasem wystarczy autentyzm ewangelicznej postawy, która będzie wyrzutem sumienia, która wskaże właściwą drogę.
„Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni”. Jeśli Chrystus, jedyny sprawiedliwy mówi: „I ja Cię nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (J 8,11), mnie grzesznemu tym bardziej nie wolno potępiać nikogo! Upomnieć, lecz nie sądzić! Upomnieć, lecz nie potępiać!
Może potrafię tylko upominać, a sam upomnienia nie przyjmuję? Ciągle na czasie jest mądrość wschodnia: Strzeż się bliźnich, którzy nie mówią ci prawdy! Strzeż się przyjaciół, którzy kochają twoje błędy!
