„Bóg jest miłością, a kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg w nim”. Rozlewa zaś Bóg swą miłość w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany; dlatego też darem pierwszym i najbardziej potrzebnym jest miłość, którą miłujemy Boga nade wszystko, a bliźniego ze względu na Boga. Aby zaś miłość jak nasienie dobre wzrastała w duszy i wydawała owoce, każdy wierny winien chętnie słuchać słowa Bożego i wolę Bożą, z pomocą Jego łaski, czynem wypełniać, uczestniczyć często w sakramentach, a zwłaszcza w Eucharystii… .
PIERWSZE CZYTANIE – Syr 27, 30 – 28, 7
Odpuść winę bliźniemu
Czytanie z Mądrości Syracha
Złość i gniew są obrzydliwościami, których trzyma się grzesznik.
Tego, kto się mści, spotka pomsta od Pana,
On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci.
Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz,
zostaną ci odpuszczone grzechy.
Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu,
jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia?
Nie ma on miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym,
jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów?
Sam, będąc ciałem, trwa w nienawiści,
któż więc zyska dla niego odpuszczenie grzechów?
Pamiętaj o rzeczach ostatecznych i przestań nienawidzić,
o rozkładzie ciała, o śmierci, i trzymaj się przykazań!
Pamiętaj o przykazaniach i nie miej w nienawiści bliźniego,
o przymierzu Najwyższego, i daruj obrazę!
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia.
Błogosław, duszo moja, Pana, *
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana *
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.
Refren: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia.
On odpuszcza wszystkie Twoje winy *
i leczy wszystkie choroby.
On twoje życie ratuje od zguby, *
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.
Refren: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia.
Nie zapamiętuje się w sporze, *
nie płonie gniewem na wieki.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów *
ani według win naszych nam nie odpłaca.
Refren: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia.
Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią, *
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.
Jak odległy jest wschód od zachodu, *
tak daleko odsuwa od nas nasze winy.
Refren: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia.
DRUGIE CZYTANIE – Rz 14, 7-9
I w życiu, i w śmierci należymy do Pana
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia:
Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie:
jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana;
jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana.
I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana.
Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia,
by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali,
tak jak Ja was umiłowałem.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Mt 18, 21-35
Przypowieść o nielitościwym dłużniku
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Piotr podszedł do Jezusa i zapytał:
«Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie?
Czy aż siedem razy?»
Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy,
lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.
Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla,
który chciał się rozliczyć ze swymi sługami.
Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego,
który był mu winien dziesięć tysięcy talentów.
Ponieważ nie miał z czego ich oddać,
pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem,
aby dług w ten sposób odzyskać.
Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go:
„Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”.
Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował.
Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług,
który mu był winien sto denarów.
Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!”
Jego współsługa padł przed nim i prosił go:
„Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”.
On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.
Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili.
Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło.
Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu:
„Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś.
Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą,
jak ja ulitowałem się nad tobą?”
I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom,
dopóki mu nie odda całego długu.
Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski,
jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Różne są wady, które szpecą człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże. Jeśliby ktoś pokusił się o ich klasyfikację, to na pewno na jednym z czołowych miejsc umieściliby złość i gniew. Księga Syracydesa nazywa je po prostu „obrzydliwościami”. Oczywiście nie chodzi tutaj tylko o zwykłą popędliwość, która wyraża się często w zagniewanym obliczu czy przykrym słowie skierowanym do bliźniego; chociaż i ona stanowi wadę, ponieważ każdy powinien panować nad wrodzoną „gniewliwością”.
Wady, o których mówi natchniony autor, częściej nazywamy mściwością i nienawiścią. Człowiek mściwy nie tylko nie panuje nad swoją popędliwością, ale tak się w niej utwierdza, że gotów jest sprowadzić jakieś zło na bliźniego; owszem, nieraz chętnie to czyni i znajduje w tym satysfakcję. Z takim nastawieniem łączy się najczęściej nienawiść bliźniego, sprawiająca, że jeden na drugiego nie może patrzeć i uważa go za nieprzejednanego wroga. Oczywiście na swoje „usprawiedliwienie” znajduje zawsze jakiś powód, ale wyjątkowo nieproporcjonalny do skutku.
Zrozumiałą jest rzeczą, że wzajemne współżycie ludzi nie należy wcale do łatwych: często nadarza się jakby okazja do tego, żeby powstało poróżnienie pomiędzy bliźnimi. U mniej opanowanych wywołuje to nieraz ostre słowo, niemal u wszystkich jakieś wewnętrzne oburzenie, zagniewanie. W takich jednak sytuacjach należy możliwie najszybciej doprowadzić do uspokojenia wewnętrznego i oceny sprawy „na zimno”. Wtedy trzeba będzie sobie powiedzieć, że te stany są niejako normalne we współżyciu ludzkim i dlatego powinno się przejść nad nimi do porządku dziennego. Ale powstają nieraz także ostrzejsze konflikty, a co najgorsze niełatwo ustalić, po czyjej stronie jest większa wina. Najczęściej bywa tak, że każda ze stron siebie uniewinnia i przerzuca ciężar winy na drugą stronę. W związku z tym „zainteresowani” nie mogą zapomnieć o tym, że każdy stosuje subiektywną ocenę i dlatego wydaje mu się, że on ma rację. Stąd prawdziwych nieprzyjaciół mamy na pewno niewielu.
Stan zagniewania, chociażby nam się wydawało, że ze strony bliźniego jest poważna wina, nie powinien trwać zbyt długo. Św. Paweł mówi obrazowo, że nad naszym wzajemnym zagniewaniem nie powinno zachodzić słońce, a więc nie powinno trwać dłużej jak jeden dzień. Oczywiście w razie nieporozumienia każda ze stron ma obowiązek przeanalizować dokładnie sytuację, by wobec Boga ustalić, kto ponosi za nie większą winę. Gdy ją dostrzeżemy u siebie, mamy obowiązek wyciągnąć rękę do zgody, a bliźni powinien nam odpuścić, choćby to zdarzyło się już nie pierwszy raz.
Każdy chrześcijanin musi zawsze pamiętać o tym, że wszyscy jesteśmy dłużnikami wobec Boga, który tak łatwo i chętnie odpuszcza nam nasze przewinienia. Uświadomienie sobie tego faktu winno nas skłonić do tym chętniejszego odpuszczania wzajemnych win i to tym bardziej, że tylko wobec Boga jesteśmy prawdziwymi winowajcami, podczas gdy w codziennym obcowaniu z bliźnimi wina jest prawie zawsze (choć nie w tym samym stopniu) po jednej i drugiej stronie.
Zwłaszcza w różnego rodzaju przeciwnościach życiowych oglądamy się za kimś, na którym moglibyśmy się oprzeć, na kogo moglibyśmy naprawdę liczyć. Cieszymy się przeto bardzo, gdy w takich sytuacjach znajdujemy wiernego przyjaciela; ale przecież nie zawsze i on nam wystarcza. Przychodzą chwile, kiedy mimo obecności bliskich osób czujemy wielkie osamotnienie. Do takich należy na pewno czas cierpienia i zbliżającej się śmierci.
Nie wolno jednak zapomnieć o tym, że jest Ktoś, kto pozostanie zawsze wierny i nigdy nas nie opuści. Tym najlepszym przyjacielem jest Chrystus, który nabył do nas prawo przez swoją śmierć na krzyżu: „Po to umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak i żywymi”. Ale by mógł być naszym przyjacielem, musimy do niego należeć w całym życiu ziemskim, zwłaszcza zaś w godzinie śmierci.
Chrześcijanin, który jest wierny Ewangelii Chrystusa, zawsze do Niego należy: tak w całym życiu, jak i w chwili śmierci. Pytajmy często siebie: czy rzeczywiście należymy do Chrystusa?
Ostrożnie z długami, ks. Edward Staniek
Z punktu widzenia gospodarczego współczesny świat zbudowany jest w dużej mierze na kredytach. Jest po temu sporo racji. Uczeń Jezusa winien jednak pamiętać o pewnych zasadach, które w Biblii są przedstawione jasno. Boże spojrzenie na dłużników i tych, którzy pożyczają, nie straciło na wartości. Bogu bowiem zależy na wolności człowieka, a wszelkie kredyty i pożyczki są dla niej zagrożeniem.
Bóg daje kredyt. Wszyscy żyjemy na kredycie u Boga. To jest punkt wyjścia refleksji nad interesującym nas tematem. Skoro On daje kredyt nam, to i my możemy pożyczać innym.
Bóg oczekuje procentu. Jest to objawione w przypowieści o talentach. Nagradza procent, ale go nie odbiera, lecz zostawia w rękach tego, kto mądrze nim zarządza.
Bóg liczy się z ryzykiem, że ktoś nie odda. Mówi o tym przypowieść z dnia dzisiejszego. Ale i tu stawia warunek, że niewypłacalny wobec Niego dłużnik, a takimi wszyscy jesteśmy – o czym pisze św. Paweł – nauczy się przynajmniej darowania długów wobec tych, którym coś pożyczy. Jeśli tego zabraknie, Bóg bezwzględnie rozliczy dłużnika. Ta zasada obowiązuje również nas. Możemy udzielone pożyczki darować, o ile pożyczający u nas jest miłosierny wobec innych.
Nie liczmy na miłosierdzie banków ani bogatych. Tam każdą pożyczkę należy oddać w terminie, i to co do grosza. Jeśli to możliwe, nie zapożyczajmy się, bo wówczas oddajemy swą wolność w cudze ręce. Lepiej jest obejść się bez wielu rzeczy niż iść spać ze świadomością, że jestem dłużnikiem.
