Słowo

XIV NIEDZIELA ZWYKŁA ROK B

Przyjęcie słowa Bożego wymaga ze strony człowieka dobrej woli, czyli otwarcia się na działanie łaski. Pismo święte ukazuje wiele przykładów wyraźnego sprzeciwu Bożemu działaniu.
Naród wybrany w Starym Przymierzu zasłużył nieraz na zarzut, że jest ludem „buntowników”, „zatwardziałego serca”. Była to szczególnego rodzaju zatwardziałość, bo często ujawniali ją ci, którzy własnymi oczami oglądali niezwykłe dzieła Boże, dokonane dla narodu wybranego. To buntownicze nastawienie jakby się przedłużyło i nawet jeszcze jaskrawiej ukazało już po przyjściu na świat zapowiedzianego Mesjasza.
Świętość życia nie oznacza wcale wolności od różnego rodzaju pokus czy tym bardziej odczuwania ciężaru dolegliwości, które spadają na ludzi w przeróżnej postaci. Życiorysy Świętych, a więc tych, którzy osiągnęli doskonałość chrześcijańską w stopniu heroicznym, dostarczają zbyt dużo przykładów wielorakich doświadczeń, jakim byli poddawani ci wybrańcy Boży. Można śmiało stwierdzić, iż nie był im obcy żaden rodzaj doświadczenia czy pokus, a więc także tych przeciw czystości i przeciw wierze oraz wszystkich innych.
Dziś św. Paweł skarży się na jakieś bliżej nieznane nam doświadczenie, które określa jako „oścień dla ciała, wysłannika szatana”. Być może chodziło o przykrą dolegliwość fizyczną, która utrudniała pracę apostolską albo o dręczące Pawła wyrzuty sumienia dotyczące jego przeszłości, kiedy to, jak sam stwierdza, „prześladował Kościół Boży”. W każdym razie chodziło o coś bardzo uciążliwego, co odbierało spokój i czyniło życie wprost nieznośnym. Nic przeto dziwnego, że Apostoł gorąco się modlił, aby dobry Bóg odsunął od niego to doświadczenie. Usłyszał jednak w odpowiedzi, że wystarczy mu łaska Boża, która jest siłą pozwalającą przezwyciężyć wszelkie przeciwności.
Pamiętajmy o tym, że wszelkie doświadczenia, choćby nawet najbardziej upokarzające pokusy, nie potrafią nigdy splamić człowieka, dopóki z pomocą łaski trwa przy Bogu. Co więcej, otrzymujemy w ten sposób wspaniałą okazję do ukazania naszej wierności Panu i hartowania swojej woli. Świętość to ustawiczna walka, w której dzięki Bożemu wsparciu odnosimy zwycięstwo. Stąd można mieć nawet „upodobanie w słabościach”, bo one pozwalają osiągnąć chrześcijańską doskonałość.
Chrystus niejednokrotnie będzie wyrzucał swoim rodakom brak wiary, a więc wyraźne przeciwstawienie się Duchowi Świętemu. Tak było również w Nazarecie, gdzie formalnie wzgardzono Mesjaszem i „powątpiewano o Nim”.
Stale musimy czynić sobie rachunek sumienia i rozliczać się dokładnie z naszej wierności Bożemu działaniu w nas. Pamiętajmy przy tym, że różne mogą być sposoby czy stopnie sprzeciwiania się Bogu. Te, o których poprzednio była mowa, stanowią najwyższy stopień niewierności i graniczą czasem z niemożliwością ponownego otwarcia się na Bożą łaskę. Stanowią one w pewnym sensie szczyt, do którego dochodzi się powoli, po licznych stopniach drobniejszych niewierności.
Codziennie, każdej chwili, mamy być wierni Bogu w naszych myślach, pragnieniach i działaniu. Ile razy świadomie postępujemy wbrew temu, co nam nakazuje dobrze urobione sumienie, tyle razy ujawniamy większą lub mniejszą niewierność łasce. Gdy natomiast podejmujemy wysiłek, by nakłonić się do wybrania tego, co dobre, wtedy wzmacniamy naszą wolę i czynimy ją bardziej „skłonną” do posłuszeństwa Bożemu działaniu.