W Środę Popielcową rozpoczęliśmy okres intensywnego przygotowania do uroczystości paschalnych. Pascha oznacza przejście. Chrystus przeszedł ze śmierci do życia; umarł za nasze grzechy, aby nas doprowadzić do Boga. Jego droga powinna stać się także naszą drogą. Jak zatem On przeszedł ze śmierci do życia, tak każdy chrześcijanin ma ustawicznie zadawać śmierć wszystkiemu, co prowadzi do grzechu. Grzech bowiem ściąga karę Bożą i w konsekwencji niesie ze sobą śmierć.
PIERWSZE CZYTANIE – Rdz 9, 8-15
Przymierze Boga z Noem po potopie
Czytanie z Księgi Rodzaju
Tak rzekł Bóg do Noego i do jego synów:
«Oto Ja zawieram przymierze z wami
i z waszym potomstwem, które po was będzie;
z wszelką istotą żywą, która jest z wami:
z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was,
ze wszystkimi, które wyszły z arki,
z wszelkim zwierzęciem na ziemi.
Zawieram z wami przymierze,
tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa
i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię».
Po czym Bóg dodał:
«A to jest znak przymierza,
które Ja zawieram z wami
i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy:
Łuk mój kładę na obłoki,
aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią.
A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią
i gdy ukaże się ten łuk na obłokach,
wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami
i z wszelką istotą żywą,
z każdym człowiekiem;
i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego istnienia».
Oto słowo Boże.
DRUGIE CZYTANIE – 1 P 3, 18-22
Woda chrztu nas ocala
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Piotra Apostoła
Najdrożsi:
Chrystus raz jeden umarł za grzechy,
sprawiedliwy za niesprawiedliwych,
aby was do Boga przyprowadzić;
zabity wprawdzie na ciele,
ale powołany do życia przez Ducha.
W Nim poszedł ogłosić zbawienie
nawet duchom zamkniętym w więzieniu,
niegdyś nieposłusznym,
gdy za dni Noego cierpliwość Boża oczekiwała,
a budowana była arka,
w której niewielu,
to jest osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę.
Teraz również zgodnie z tym wzorem
ratuje was ona we chrzcie
nie przez obmycie brudu cielesnego,
ale przez zobowiązanie dobrego sumienia wobec Boga –
dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa.
On jest po prawicy Bożej,
gdyż poszedł do nieba,
gdzie poddani Mu zostali aniołowie i Władze, i Moce.
Oto słowo Boże.
EWANGELIA – Mk 1, 12-15
Jezus był kuszony przez Szatana, aniołowie zaś Mu usługiwali.
Słowa Ewangelii według Świętego Marka
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię.
A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana,
i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli.
Gdy Jan został uwięziony,
Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą.
Mówił:
«Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Grzech jest niezwykle smutną rzeczywistością. Odbiera człowiekowi wewnętrzny spokój, powodując to, co zwykliśmy nazywać wyrzutami sumienia, ściąga na ludzkość słuszną karę Bożą, jak to miało miejsce np. wtedy, gdy nasi pierwsi rodzice musieli opuścić raj, czy też wtedy, kiedy Bóg zesłał na ludzkość karę potopu. Jednakże w całej tej tragedii jest równocześnie coś podnoszącego na duchu. Dopiero bowiem niejako na tle grzechu jaśnieje wielkim blaskiem nieskończona dobroć Boga. Ukazują nam to w sposób szczególny dzisiejsze czytania Słowa Bożego.
Wprawdzie Bóg ukarał ludzkość potopem, ale przecież jednocześnie ocala sprawiedliwych, z którymi zawiera przymierze i nawet przyrzeka, że tego rodzaju kary więcej już nie ześle. Właśnie pierwsze czytanie przedstawiło nam opis przymierza Boga ze sprawiedliwym Noe i jego rodziną. Wypada podkreślić, że jest to pierwsze przymierze, jakie Bóg zawarł z istotą rozumną. Potem będzie zawierał jeszcze przymierze z Abrahamem, Mojżeszem, aby na koniec – w pełni czasów – zawrzeć wieczyste przymierze z całą ludzkością w Synu swoim, Jezusie Chrystusie.
Pierwsze przymierze, o którym dziś mowa, ma charakter powszechny i to w bardzo specyficznym znaczeniu. Wprawdzie Bóg zwraca się bezpośrednio tylko do Noego i jego synów, jednak swoim przymierzem obejmuje nie tylko ich samych wraz z potomstwem, lecz także wszelką istotę żywą związaną z człowiekiem, a więc zarówno ptactwo, jak i zwierzęta domowe i polne, które wyszły z arki. Warto zwrócić uwagę na związanie z człowiekiem świata nierozumnego. Od samego momentu stworzenia cały świat zachowuje związek z człowiekiem i będzie z nim niejako dzielił swój los. Stało się to widoczne zwłaszcza podczas potopu, kiedy jedynie część świata zwierzęcego ocalała wraz z ludźmi w arce. Te więzy są tak trwałe, że Apostoł narodów nie zawaha się powiedzieć, iż całe stworzenie podświadomie wzdycha i tęskni za pełnym wyzwoleniem całej natury z niewoli, w jakiej znalazła się na skutek grzechu człowieka.
Główną treścią tego pierwszego przymierza była obietnica ze strony Boga: „Nigdy nie zostanie już zniszczona żadna istota żywa wodami potopu”. Jak w każdym przymierzu, tak i tutaj jest mowa o znaku widzialnym, który będzie przypominał w przyszłości zawarcie przymierza. Otóż tym znakiem stało się naturalne i łatwo przez wszystkich dostrzegalne zjawisko, a mianowicie tęcza, którą często widzimy na niebie, zwłaszcza po burzy. Wypada dodać, że tęcza symbolizuje w całym Piśmie świętym wielorakie w przejawach miłosierdzie Boże.
Charakterystyczne dla opisanego tutaj przymierza jest również to, że ze strony Boga wychodzi nie tylko inicjatywa, lecz także jakby jednostronna obietnica, będąca przejawem nieskończonego miłosierdzia Bożego. Nie wspomniano natomiast bezpośrednio o tym, do czego zostaje zobowiązana druga strona, mianowicie człowiek. Należy jednak tego się domyślać. Skoro potop był karą za grzechy, to obietnica Boża nie karania potopem stanowiła wezwanie do unikania grzechu i czynienia sprawiedliwości. Stąd też zaraz po pierwszym czytaniu modliliśmy się słowami psalmu: „Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami”.
Do tej właśnie myśli nawiązuje św. Piotr w następnym czytaniu. Potop jako kara za grzechy nie nastąpił w sposób zupełnie nieoczekiwany. Z rozkazu Bożego Noe przez pewien czas budował arkę, co było już jakąś zapowiedzią kary za grzechy i jednocześnie wezwaniem do nawrócenia i opamiętania. Stąd Apostoł mówi, że „cierpliwość Boża oczekiwała”. Niestety bez skutku i dlatego przyszła kara Boża. Jednak wody potopu były nie tylko siłą niszczącą; one przecież unosiły również na swej powierzchni tych, którzy przebywali w arce i ocaliły ich od śmierci.
Wody unoszące arkę stały się zapowiedzią rzeczy przyszłych, jakie miały się dokonać w Nowym Przymierzu. Mianowicie tutaj woda ratuje człowieka, przynosi mu zbawienie. Chodzi o obmycie wodą chrztu, zawierające w symbolicznym geście bardzo głęboką treść: w ten sposób następuje obmycie odnawiające od wewnątrz, przemieniające człowieka wewnętrznie. Dokonuje ono przemiany, która sprawia, że otrzymujemy dobre sumienie, wytyczające drogę sprawiedliwości.
Obmycie wodą chrztu jest aktem nieskończonego miłosierdzia Bożego, mającym swoje źródło w zbawczej śmierci Chrystusa. Umarł On jeden raz za nasze grzechy i powstawszy z martwych zasiadł po prawicy Ojca, aby w niebie przygotować nam miejsce. Właśnie w sakramencie chrztu, dzięki mocy udzielanej nam przez Zbawiciela, zanurzamy się w Jego śmierci, aby po takim obmyciu i uzyskaniu prawego sumienia otrzymać udział w chwale zmartwychwstania. Opisując wszakże to zbawienne obmycie, Apostoł czyni charakterystyczną wzmiankę; mówi mianowicie, że z okazji chrztu kierowana jest do Boga prośba o „dobre sumienie”. W ten sposób zostaje zaakcentowany aktywny udział człowieka w tej wielkiej tajemnicy obmycia wodą chrztu.
Chrzest stanowi niewątpliwie prawdziwe wkroczenie na drogę sprawiedliwości, dokonuje wewnętrznej przemiany i stwarza możliwość utrzymania na sposób stały przyjaźni z Bogiem. Nie wolno jednak nigdy zapomnieć o tym, że chrzest jest również przymierzem, jakie zawiera człowiek z miłosiernym Bogiem. Wprawdzie chrzest włącza nas do wspólnoty ludu Bożego, ale stanowi równocześnie indywidualne zobowiązanie, od wypełnienia którego zależy nasze osobiste złączenie z Chrystusem, a tym samym i pozostawanie we wspólnocie Ludu Bożego.
Zanurzenie się w śmierci Chrystusa nie wyklucza wcale możliwości kuszenia nas przez szatana. Daje natomiast realne szanse zwycięskiego wyjścia z takiej próby, na wzór naszego Mistrza, który zdecydowanie odrzucił szatańską pokusę. Żeby jednak tak rzeczywiście się działo, trzeba pamiętać o obowiązku ustawicznej pracy nad sobą, a więc podjęcia tego wezwania, jakie dziś kieruje do nas Chrystus: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Nawracanie się to nic innego jak doskonalenie postępowania, usuwanie wszystkiego, co utrudnia nam łączność z Chrystusem czy tym bardziej tę łączność zrywa.
Uczestnicząc we Mszy św., przeżywamy stale na nowo prawdę, że Chrystus sprawiedliwy umarł za niesprawiedliwych, aby ich przyprowadzić do Boga; przeszedł ze śmierci do życia, aby wprowadzić nas na drogę sprawiedliwości. Takie zaś przypomnienie stanowi równocześnie wezwanie. Chociaż Chrystus raz jeden umarł za nasze grzechy, to jednak moje zbawienie i zbawienie całego świata stale się dokonuje. Muszę zatem teraz, w każdej chwili, łączyć się świadomie coraz ściślej z Chrystusem, prosząc o prawe sumienie i postępując w życiu codziennym zgodnie z otrzymanym światłem Bożym.
Komentarz do Ewangelii: Jezus na pustyni
Dziś obchodzimy pierwszą niedzielę Wielkiego Postu i kontemplujemy Pana prowadzonego przez natchnienie Ducha Świętego ku pustyni, aby modlić się i pościć tam przez 40 dni. Marek jest bardzo lakoniczny w swojej opowieści na temat okresu jaki spędził Jezus na pustyni. Nie odnosi się do trzech rodzajów prób, jakim zostaje poddany Jezus według innych ewangelistów. Po prostu mówi, że „przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana”.
Patrząc powierzchownie, można by się zapytać dlaczego Pan Jezus stawia się w sytuacji, w której może być poddany próbie. Co więcej, równoległy fragment z Mateusza stwierdza, że Jezus „Duch wyprowadził Jezusa na pustynię” właśnie po to, „aby był kuszony przez diabła” (Mt 4, 1). Co więcej, każdy wierzący Żyd z jego epoki znał fakt, że Pismo Święte przypisywało miejsca pustynne diabłu i próbie (por. Kpł 16, 10). Ale pomimo to, Jezus kieruje się właśnie tam.
Ten fragment uczy nas, że to Jezus, a nie Szatan, jest tym, który przejmuje inicjatywę w walce pomiędzy dobrem a złem. Księga Apokalipsy stwierdza także, że to Michał i jego aniołowie rozpoczynają walkę z diabłem, aby go pokonać (Ap 12, 7). Pan Jezus uprzedza działanie Szatana, poprzez czas głębokiej modlitwy i postu. I w tym kontekście wysiłku i świętości życia, zbliża się do niego Szatan, w kontekście wyraźnie mu nie sprzyjającym.
Dzisiejsza scena ukazuje nam, że stan dzieci Bożych, objawiony w chrzcie w Jordanie — „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1, 11) —, prowadzi nas daleko od bojaźliwej postawy wobec zła i grzechu, postawy ucieczki i lęku przed porażką, ale wręcz przeciwnie, do podjęcia inicjatywy w walce, z odwagą i ufnością w łaskę, ponieważ jesteśmy dziećmi Boga. Nie chodzi o oparcie się na własnych siłach albo głupie wystawianie się na to co wiemy, że jest dla nas okazją do grzechu. Chodzi raczej o to, aby nie poddać się postawie obronnej w naszym wysiłku, aby zachowywać się jak dzieci Boże, na które Ojciec pomimo wszystko, patrzy z przyjemnością, ponieważ On sam posłał swojego Syna, który stał się człowiekiem.
Takie pozytywne i aktywne podejściem w walce mieli zawsze święci, ponieważ nie patrzyli na samych siebie, ale na Chrystusa, który walczył i zwyciężył za nich. Święty Augustyn w ten sposób wyrażał tę prawdę: „Chrystus był kuszony przez diabła! W Chrystusie bowiem ty byłeś kuszony, ponieważ On wziął od ciebie ciało, a tobie dał od siebie swoje zbawienie; z ciebie wziął dla siebie śmierć, a tobie dał z siebie życie; od ciebie przejął na siebie zniewagi, a tobie dał zaszczyty; a więc od ciebie wziął pokusę, a tobie dał swoje zwycięstwo. Jeśli w Nim jesteśmy kuszeni, to i w Nim przezwyciężamy diabła. Widzisz, że Chrystus był kuszony, a nie dostrzegasz, że odniósł zwycięstwo?”. Dlatego Jezus daje nam przykład na początku Wielkiego Postu i uczy nas przejęcia inicjatywy w naszej chrześcijańskiej walce, pełnej nadziei.
Bardzo jasnym sposobem uprzedzenia złego ducha w walce jest poświęcenie przewidzianego czasu na modlitwę, pomimo naszej osobistej sytuacji i naszego stanu; pomimo wielu powodów, podsuwanych nam przez lenistwo, pragmatyzm lub lęk, aby opuścić te chwile rozważania. To logiczne, że kiedy decydujemy się podążać śladami Mistrza pojawi się w naszym życiu próba i pokusa. Nie są oznaki tego, że walka idzie źle albo że nasza modlitwa jest bezpłodna, ale wręcz przeciwnie. Najbardziej wypróbowanymi są zwykle święci, ponieważ, jak mówiła święta Teresa od Jezusa, „zdrajca wie, że ma straconą dla siebie duszę, która wytrwale poświęca czas na modlitwę”. Dlatego Szatan dąży do tego, abyśmy poddali się zaniedbaniom i fałszywej pokorze, abyśmy przestali się modlić i utracili inicjatywę w walce. Ponieważ atmosfera modlitwy jest zawsze niesprzyjająca dla niego.
