Dzisiejsza niedziela poprzedza bezpośrednio uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Odejście Chrystusa napełniało Apostołów pewnym smutkiem. Jednakże Mistrz im tłumaczył, że gdy pójdzie do nieba, przyśle zaraz Ducha Pocieszyciela. Co roku na nowo w liturgii towarzyszymy Chrystusowi, który przygotowuje uczniów na swoje odejście i zapowiada zesłanie Ducha Świętego. Pozwala to nam obudzać w sobie coraz doskonalsze pragnienie, by Duch Święty działał w nas poprzez swoją łaskę.
PIERWSZE CZYTANIE – Dz 10, 25-26. 34-35. 44-48
Powołanie pogan do Kościoła
Czytanie z Dziejów Apostolskich
Kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie,
padł mu do stóp i oddał pokłon.
Piotr podniósł go ze słowami: «Wstań, ja też jestem człowiekiem».
Wtedy Piotr przemówił:
«Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby.
Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie».
Kiedy Piotr jeszcze mówił o tym,
Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki.
I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy przybyli z Piotrem,
że dar Ducha Świętego wylany został także na pogan.
Słyszeli bowiem, że mówią językami i wielbią Boga.
Wtedy odezwał się Piotr:
«Któż może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak my?»
I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa.
Potem uprosili go, aby pozostał u nich jeszcze kilka dni.
Oto słowo Boże.
DRUGIE CZYTANIE – 1 J 4, 7-10
Bóg jest miłością
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Jana Apostoła
Umiłowani,
miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga,
a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga.
Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością.
W tym objawiła się miłość Boga ku nam,
że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat,
abyśmy życie mieli dzięki Niemu.
W tym przejawia się miłość,
że nie my umiłowaliśmy Boga,
ale że On sam nas umiłował
i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.
Oto słowo Boże.
EWANGELIA – J 15, 9-17
Przykazanie miłości
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem.
Trwajcie w miłości mojej!
Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania,
będziecie trwać w miłości mojej,
tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego
i trwam w Jego miłości.
To wam powiedziałem, aby radość moja w was była
i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali,
tak jak Ja was umiłowałem.
Nikt nie ma większej miłości od tej,
gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
Wy jesteście przyjaciółmi moimi,
jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.
Już was nie nazywam sługami,
bo sługa nie wie, co czyni jego pan,
ale nazwałem was przyjaciółmi,
albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem
i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili,
i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko,
o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.
To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Znamy dobrze opis stworzenia człowieka zamieszczony w Księdze Rodzaju. Przypomnijmy charakterystyczne i uroczyste słowa Boże, które poprzedziły ten ważny akt: „Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze”. Człowiek zatem miał nosić w sobie odbicie i podobieństwo do samego Boga. I tak się też stało. Aby niejako potwierdzić wypełnienie tego zamierzenia, Pismo św. dodaje: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył”.
Tak oto człowiek wszedł w historię świata w sposób szczególny. Miał być nie tylko kierowany przez Boga, podobnie jak inne poza nim istoty, lecz również w sposób rozumny i wolny włączył się w dzieje świata. Otrzymał możność poznawania siebie i otaczającego go świata oraz Boga, Stworzyciela wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.
Nic przeto dziwnego, że człowiek miał zawsze poczucie swej własnej godności i chciał, by ją uznawali również inni ludzie. Nie było to zaś i nie jest przejawem egoizmu, lecz stanowi podstawę szlachetnej dumy. Można śmiało powiedzieć, że zwłaszcza w obecnych czasach wzrasta u ludzi wspomniane poczucie własnej godności. Człowiek coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że jest kimś i wysuwa natarczywe żądanie, by jego pozycję i wypływające stąd prawa zostały uznane przez wszystkich. W tej perspektywie zrozumiałe są protesty, jakie się czyni na całym świecie w razie naruszenia praw pojedynczego człowieka, czy tym bardziej praw całego narodu. W związku z tym nie dziwi nas, że i w zakresie doktryn społecznych mówi się coraz częściej o personalizmie, który akcentuje pozycję osoby ludzkiej oraz przysługujących jej praw.
Wszystko to jest na pewno czymś pozytywnym, pod warunkiem wszakże, iż człowiek właściwie odczyta swoją godność i wybierze taką drogę życia, na której potrafi dać praktyczny wyraz swojej ludzkiej godności. Na tym bowiem odcinku grozi wielkie niebezpieczeństwo niewłaściwego spojrzenia na własną godność, co może się strasznie zemścić na człowieku.
Dzisiejsze czytania Słowa Bożego chcą nas uchronić przed tego rodzaju niebezpieczeństwem i pozwolić właściwie odczytać ludzką godność. Jakże charakterystyczny, a zarazem wzruszający jest moment opisany na początku pierwszego czytania. Piotr, widzialny zastępca Chrystusa, przybywa do domu poganina Korneliusza. Jak to często bywa w takich sytuacjach, gospodarz wyszedł na spotkanie gościa. Ponieważ jednak był to gość niezwykły, wysłannik samego Chrystusa, dlatego Korneliusz padł mu do nóg i oddał pokłon. Ciekawa wszakże jest reakcja Piotra. Podnosi go z klęczek ze słowami: „Wstań, ja też jestem człowiekiem”.
Św. Piotr nie chciał sobie przywłaszczyć godności „nadczłowieka”, chociaż był niewątpliwie narzędziem w ręku Boga i choć po ludzku rzecz ujmując, posiadał prawo do pewnych oznak czci ze strony tego, któremu niósł światło Ewangelii. Zdawał sobie jednak również z tego sprawę, że jest tylko narzędziem w rękach Boga, co zaraz wyjaśnił, przemawiając do zebranych: „Bóg naprawdę nie ma względu na osoby, ale w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się go boi i postępuje sprawiedliwie”.
Śmiało można by to nazwać najważniejszą deklaracją, głoszącą równość wszystkich ludzi, bez względu na ich pochodzenie czy pozycję społeczną.
Dzisiejsze teksty natchnione pozwalają jeszcze głębiej wniknąć w zagadnienie prawdziwej godności człowieka, ujmowanej w relacji do Osoby Boga. Człowiek od Boga wyszedł i do Niego winien zdążać. Mówiąc jednak o stosunku człowieka do Boga, trzeba wskazać nie tylko na zależność, lecz pamiętać również o tym, że nasz Stwórca wychodzi naprzeciw swemu stworzeniu. Bóg jest miłością i miłuje człowieka, owszem, ta miłość przeszła wszystkie najśmielsze oczekiwania: Bóg pierwszy nas umiłował i posłał swego Jednorodzonego Syna na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. Czyż to wszystko nie świadczy o wielkiej godności człowieka? Sam Bóg miłuje nas i rozpoczyna z człowiekiem dialog. Wychodząc wszakże naprzeciw z taką najwyższą miłością, wzywa człowieka do odpowiedzi wyrażonej w miłości: „Miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga”. Na tej też drodze zostają najlepiej zagwarantowane prawa człowieka. Słusznie bowiem nieraz mówimy, że na ziemi nie można znaleźć prawdziwej sprawiedliwości. Rzeczywiście ludzka sprawiedliwość jest zawodna i trudno ją osiągnąć. Inaczej natomiast wygląda sprawa, gdy ludzie zaczynają się miłować, mając wzór najwyższej miłości, jaką Bóg okazał człowiekowi, dając swojego Syna na ofiarę przebłagalną za grzechy. Człowiek naśladujący swego Boga w miłowaniu najlepiej zabezpiecza swoją godność i stwarza realne szanse uszanowania słusznych praw drugiego człowieka.
Godność człowieka ukazuje się w najkorzystniejszym świetle wtedy, gdy sobie uświadamiamy, co nam dało odkupienie. Z pewnością szczytem Bożego działania w człowieku jest możliwość swego rodzaju przyjaźni między człowiekiem i Bogiem. Wyraźnie mówi o tym Chrystus w dzisiejszej Ewangelii: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi”.
Trzeba jednak i to powiedzieć, że o tej wielkiej godności człowieka decyduje nie tylko Boże działanie, ale również nasza postawa. Przyjaźń z Chrystusem została uwarunkowana od zachowywania przykazań, spośród których najważniejszy jest nakaz miłowania Boga i braci: „To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”; a więc miłość, którą już zaakcentował dziś św. Jan Apostoł.
„Darem pierwszym i najbardziej potrzebnym jest miłość, którą miłujemy Boga nade wszystko, a bliźniego ze względu na Boga. Aby zaś miłość jak nasienie dobre wzrastała w duszy i wydawała owoce, każdy wierny winien słuchać chętnie słowa Bożego i wolę Boga z pomocą Jego łaski czynem wypełniać, uczestniczyć często w sakramentach, a zwłaszcza w Eucharystii i świętych czynnościach oraz praktykować ustawicznie modlitwę, samozaparcie, ochoczą posługę braterską i wszystkie cnoty. Miłość bowiem, która jest węzłem doskonałości i doskonałym wypełnieniem przykazań, kieruje wszystkimi środkami uświęcenia, formuje je i do celu prowadzi. Stąd też miłość zarówno do Boga, jak i do bliźniego jest znamieniem prawdziwego ucznia Chrystusowego” (Konstytucja o Kościele, nr 42, 1).
