Dzisiejsza liturgia trzeciej Niedzieli Adwentu daje nam wyraźnie odczuć bliskość Bożego Narodzenia. Mówi bowiem często o bliskości Pana, przypominając równocześnie, jakie winniśmy wyciągnąć z tego wnioski. Otóż, skoro Pan jest blisko, trzeba się radować, ale równocześnie należy z jeszcze większym wysiłkiem przygotować się na spotkanie z Nim.
Na początku obecnej Mszy świętej, stojąc w bezpośredniej bliskości Pana, wnikamy najpierw w swoje sumienia, by dokonać oceny naszej chrześcijańskiej postawy. Czyniąc to znowu dostrzegamy naszą ludzką słabość, niedoskonałość. Jednak nie upadamy na duchu, lecz nastawiamy się na podjęcie jeszcze większego wysiłku, by nasze przygotowanie na spotkanie z Panem było naprawdę szczere.
PIERWSZE CZYTANIE – Iz 35, 1-6a. 10
Sam Bóg przyjdzie, aby nas zbawić
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia,
niech się raduje step i niech rozkwitnie!
Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Szaronu.
Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga.
Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe!
Powiedzcie małodusznym: «Odwagi! Nie bójcie się!
Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata;
On sam przychodzi, by was zbawić».
Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą.
Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie.
Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem,
ze szczęściem wiecznym na czołach;
osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Przybądź, o Panie, aby nas wybawić.
Bóg wiary dochowuje na wieki, *
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
chlebem karmi głodnych, *
wypuszcza na wolność uwięzionych.
Refren: Przybądź, o Panie, aby nas wybawić.
Pan przywraca wzrok ociemniałym, *
Pan dźwiga poniżonych,
Pan kocha sprawiedliwych, *
Pan strzeże przybyszów.
Refren: Przybądź, o Panie, aby nas wybawić.
Ochrania sierotę i wdowę, *
lecz występnych kieruje na bezdroża.
Pan króluje na wieki, *
Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.
Refren: Przybądź, o Panie, aby nas wybawić.
DRUGIE CZYTANIE – Jk 5, 7-10
Przyjście Pana jest już bliskie
Czytanie z Listu Świętego Jakuba Apostoła
Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana.
Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi,
dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny.
Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze,
bo przyjście Pana jest już bliskie.
Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie podpadli pod sąd.
Oto Sędzia stoi przed drzwiami.
Za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie, bracia, proroków,
którzy przemawiali w imię Pańskie.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Duch Pański nade mną,
posłał mnie, abym głosił dobrą nowinę ubogim.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Mt 11, 2-11
Na Chrystusie spełniają się proroctwa
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa,
posłał swoich uczniów z zapytaniem:
«Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?»
Jezus im odpowiedział:
«Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie:
niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni,
głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię.
A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie».
Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie:
«Co wyszliście obejrzeć na pustyni?
Trzcinę kołyszącą się na wietrze?
Ale co wyszliście zobaczyć?
Człowieka w miękkie szaty ubranego?
Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą.
Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka?
Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka.
On jest tym, o którym napisano:
„Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”.
Zaprawdę, powiadam wam:
Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela.
Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Oczekiwanie na coś ma to do siebie, że zbyt łatwo wywołuje zniecierpliwienie, zwłaszcza gdy przedmiot nadziei wydaje się jeszcze wciąż odległy i jakby nieuchwytny. Tak było również z narodem żydowskim w dniach oczekiwania na wyzwolenie z niewoli babilońskiej. Na pewno zwróciliśmy na to uwagę, że ten moment historii Izraela powraca w różnych niejako wydaniach w wielu czytaniach starotestamentowych okresu Adwentu. Dzieje się tak najpierw dlatego, że był to niezwykle ważny moment nie tylko dla Izraela, ale również bardzo pouczający w całej historii świętej. Następnie zaś z tej racji, że z tym właśnie okresem związana była działalność wielu proroków, którzy pocieszając i umacniając na duchu Izraela, jednocześnie zapowiadali czasy mesjańskie.
Synowie narodu wybranego przeżywali bardzo trudne chwile w związku z niewolą babilońską. Ci, którzy opuszczali Palestynę, byli w większości świadkami zniszczenia świętego miasta Jeruzalem, wraz ze wspaniałą świątynią, która była czymś więcej niż symbolem obecności Jahwe wśród swego ludu. Do obcej i dalekiej ziemi zabierali ze sobą te smutne wspomnienia. Wprawdzie prorocy wyjaśniali, że tak się stać musi, że to wszystko jest tylko karą za grzechy narodu i że niewola się skończy, jednak łatwo sobie wyobrazić, jak ciężkim kamieniem leżało to wszystko ma sercu każdego, nawet głęboko wierzącego Izraelity, wydłużały się niezwykle dni wygnania i na dnie duszy zakradała się myśl, iż może ono się nigdy nie skończy, może Bóg zapomniał o swoim narodzie.
Stąd właśnie potrzebne były specjalne słowa pociechy i otuchy. Czerpali je Izraelici ze słów wielkiego proroka Izajasza. Przepowiadał on wprawdzie klęskę swego narodu, jaką stała się niewola babilońska, ale równocześnie w imieniu Boga obiecywał ocalenie zdrowej „Reszty” Izraela, z której się odrodzi nowy, święty naród. Jakże wielką pociechą musiały być takie słowa Izajasza: „Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: odwagi! Nie bójcie się!”
W tych słowach proroka niosącego pocieszenie narodowi wybranemu znalazły się znowu liczne szczegóły dotyczące osoby przyszłego Mesjasza, który właśnie sprawi, że przejrzą oczy ślepych i uszy głuchych się otworzą. Spełniło się wszystko w osobie i działalności Jezusa Chrystusa, o czym sam dziś zaświadcza w Ewangelii.
Chociaż Mesjasz przyszedł zgodnie z zapowiedzią proroka, jednak nie skończył się wcale czas oczekiwania, nadal też konieczna jest cierpliwość. Długo nieraz musimy czekać na dostrzeżenie owoców naszych szlachetnych wysiłków, a ponadto wszyscy oczekujemy na powtórne przyjście Pana, które wydaje się nam nieraz tak bardzo odległe, że czasem nawet przychodzi pokusa, aby się z nim nie liczyć. Na to wszystko można zastosować tylko jedną receptę, którą usilnie zaleca nam dziś św. Jakub: „Bracia, trwajcie cierpliwie”. A więc cierpliwości – i jeszcze raz cierpliwości.
Potrzeba jej bardzo dużo wtedy, gdy chcemy coś dobrego uczynić. Jakże tu wszystko potrafi się nieraz niesamowicie skomplikować. Ile trzeba pokonać nieprzewidzianych trudności. Przecież i tak może się zdarzyć, że nasze najlepsze intencje zostaną źle odczytane właśnie przez tych, którym chcemy coś dobrego wyświadczyć. Co więcej, nawet zostajemy posądzeni o interesowność w działaniu, które z naszej strony jest najbardziej bezinteresowne. Czyż w takich chwilach nie opadają człowiekowi przysłowiowo ręce, czy nie pojawia się pokusa, by zaniechać dobrego działania?
A problem staje się jeszcze bardziej jaskrawy, gdy sprawę poszerzymy i weźmiemy pod uwagę postawę chrześcijan oczekujących na spotkanie z Chrystusem. Tu chodzi już nie tylko o wykonanie jakiegoś jednego czy drugiego dobrego czynu, ale o coś trwałego, o postawę, za którą stoi niezmienna decyzja wiernego trwania przy Chrystusie, bez względu na okoliczności, w jakich wypada nam odbywać to ziemskie pielgrzymowanie. Wyobraźmy sobie teraz takiego chrześcijanina żyjącego w otoczeniu ludzi, którzy nie przejmują się sprawą konieczności przygotowania na spotkanie z Panem; bo albo są po prostu niewierzący, albo też uważają się wprawdzie za chrześcijan, ale już dawno są nimi tylko z imienia. Ileż znowu w takiej sytuacji pojawia się pokus, aby dostosować się do otoczenia i zrezygnować z postawy w pełni chrześcijańskiej.
Zalecając na takie chwile cierpliwość, każe nam Św. Jakub spojrzeć na przykład na rolnika, który musi okazać dużo cierpliwości, zanim zdoła ujrzeć owoc swojego trudu. Wiele przecież niepewności związanych jest z jego pracą, bo i nie wszystko zależy tylko od jego wysiłku. Musi przyjść w odpowiednim czasie deszcz i pogoda, aby mógł zebrać owoce swej pracy. Tak więc rolnik robi zawsze to, co do niego należy, a potem ufa Opatrzności i cierpliwie czeka na owoce i zarazem na zapłatę za swój wysiłek. To samo winno się powtórzyć w naszym życiu chrześcijańskim. Nie żałując solidnego wysiłku, pracujemy tak, jakby wszystko od nas zależało; resztę zaś powierzamy Bogu, cierpliwie oczekując na plon naszych trudów.
Przykład takiej właśnie postawy daje św. Jan Chrzciciel, któremu wspaniałe świadectwo wystawia dziś w Ewangelii sam Zbawiciel: „między narodzonymi z niewiast nie powstał większy nad Jana Chrzciciela”. Nie był on bowiem trzciną, która podlega powiewowi wiatru, ale człowiekiem nieugiętym. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że Jan Chrzciciel był człowiekiem z zasadami; On wiedział, kim jest i co stanowi cel jego życia. Temu zaś pozostał wierny nie tylko wtedy, gdy był otoczony licznym gronem uczniów, lecz także wtedy, gdy zaczęli oni go opuszczać, aby pójść za Chrystusem. Co więcej, nie sprzeniewierzył się swemu posłannictwu nawet w momencie, gdy trzeba było położyć głowę pod miecz kata, posłanego przez króla Heroda zabawiającego się w dniu swoich urodzin. A mógł być takim Jan Chrzciciel m.in. dlatego, że nie był człowiekiem odzianym w miękkie szaty – lecz prowadził bardzo surowy tryb życia, nie pobłażał sobie i swoim namiętnościom.
Rodzina miejscem regeneracji sił, ks. Edward Staniek
Izajasz wzywa do wypełnienia serc odwagą, mocą, nadzieją. Bóg jest z narodem wybranym, dlatego nie ma w nim miejsca na małoduszność. Podobnie jest w rodzinie katolika, w której realizuje się owa obietnica. Jezus jest w niej obecny, a dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Rodzina jest miejscem regeneracji sił, które połyka zmaganie się ze światem i wykonywanie zadań w świecie. Każdy winien wracać do domu z radością, że odpocznie, że nabierze sił, że jutro znów będzie miał odwagę zmagać się z zadaniami, a także ze złem, które czyha na jego ścieżkach. W rodzinie jest miejsce na opatrzenie ran otrzymanych za progiem domu.
Paweł przestrzega: „Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie popadli pod sąd” (Jk 5,9). Jeśli nie można uskarżać się na innych chrześcijan, to co dopiero na domowników. Trzeba stworzyć dla nich azyl, do którego chętnie spieszą. To wymaga cierpliwej miłości. Jezus w rodzinie pragnie regenerować siły, napełniać odwagą. To jest istotny wymiar Jego wizji rodzinnego domu.
Jezus przypomina Jana Chrzciciela, którego wychowywali starzy rodzice. Potrafili przekazać mu model rodzinnego domu. On jako prorok wzywał wszystkich, którzy do niego przybywali, by umieli i chcieli budować dom rozumiany jako oaza zdrowia ciała i ducha. Z Jezusem, który jest z nami tu przy ołtarzu i w rodzinie, potrafimy taki dom zbudować.
