Słowo

PIĄTA NIEDZIELA WIE;KIEGO POSTU – ROK A – 26.03.2023

Tylko u Pana jest miłosierdzie i obfite odkupienie; Syn Boży dla nas stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego odkupienia. Zmartwychwstając zaś odnowił nasze życie, abyśmy odtąd należeli już tylko do Boga.
Zbierając się przy ołtarzu dla sprawowania Eucharystii, pragniemy doznać Bożego miłosierdzia i zaczerpnąć łaski odkupienia. Jeżeli jednak chcemy, by się to stało rzeczywistością, musimy najpierw oczyścić nasze sumienia z winy grzechu.

 

PIERWSZE CZYTANIE – Ez 37, 12-14
Udzielę wam mego ducha, byście ożyli

Czytanie z Księgi proroka Ezechiela

Tak mówi Pan Bóg:
«Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój,
i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan,
gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój.
Udzielę wam mego ducha, byście ożyli,
i powiodę was do kraju waszego, i poznacie,
że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam» – mówi Pan Bóg.

Oto słowo Boże.

 

PSALM RESPONSORYJNY

Refren: Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia.

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie, *
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl swe ucho *
na głos mojego błagania.

Refren: Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia.

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, *
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia, *
aby Ci służono z bojaźnią.

Refren: Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia.

Pokładam nadzieję w Panu, †
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie, *
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka *
niech Izrael wygląda Pana.

Refren: Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia.

U Pana jest bowiem łaska, *
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela *
ze wszystkich jego grzechów.

Refren: Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia.

 

DRUGIE CZYTANIE – Rz 8, 8-11
Mieszka w was Duch Tego, który wskrzesił Jezusa

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:
Ci, którzy według ciała żyją, Bogu podobać się nie mogą.
Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha,
jeśli tylko Duch Boży w was mieszka.
Jeżeli zaś ktoś nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy.
Skoro zaś Chrystus w was mieszka,
ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na skutki grzechu,
duch jednak ma życie na skutek usprawiedliwienia.
A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych,
to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych,
przywróci do życia wasze śmiertelne ciała
mocą mieszkającego w was swego Ducha.

Oto słowo Boże.

 

Chwała Tobie, Słowo Boże.

Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem,
kto we Mnie wierzy, nie umrze na wieki.

Chwała Tobie, Słowo Boże.

 

EWANGELIA – J 11, 1-45
Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty.
Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi.
Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość:
«Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł:
«Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej,
aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».
A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza.
Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał.
Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei».
Rzekli do Niego uczniowie:
«Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?»
Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin?
Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata.
Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła».
To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął,
lecz idę go obudzić».
Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje».
Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie.
Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było,
ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego».
A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów:
«Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć».
Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie.
A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów.
I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata.
Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie.
Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa:
«Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł.
Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».
Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie».
Marta Mu odrzekła:
«Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».
Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem.
Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie.
Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»
Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży,
który miał przyjść na świat».
Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc:
«Nauczyciel tu jest i woła cię».
Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego.
Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu,
gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie.
Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać.
A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go,
padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł».
Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?»
Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał.
Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli:
«Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»
A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu.
Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień.
Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!»
Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie.
Leży bowiem od czterech dni w grobie».
Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»
Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł:
«Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz.
Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem,
aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś».
To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem:
«Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami,
a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus:
«Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić».
Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

Oto słowo Pańskie.

 

 

KOMENTARZ

Jeszcze tylko dwa tygodnie dzieli nas od świąt wielkanocnych. W tekstach liturgicznych odczuwamy coraz bardziej bliskość tajemnicy paschalnej Chrystusa, której punktem szczytowym stało się przejście ze śmierci do życia. Podkreśla się jednak równocześnie, że chrześcijanin został powołany do udziału w tej tajemnicy, a więc, że tajemnica paschalna Chrystusa ma się stać także i naszą tajemnicą, co wymaga oczywiście zajęcia odpowiedniej postawy wewnętrznej.

Prorok Ezechiel, którego słuchamy w pierwszym czytaniu, działał w okresie bardzo trudnym dla narodu wybranego, a mianowicie w czasie niewoli babilońskiej. Była ona wyraźną karą za grzechy, stąd prorok wykazuje, że zwłaszcza nad grzeszną Jerozolimą dokonuje się nieubłagany sąd Boży, naród musi odcierpieć zasłużoną karę; ale jest to dopiero jakby jedna, bardzo smutna, strona medalu. Ezechiel stwierdza następnie, że chociaż cały naród odbywa karę, to jednak w ostatecznym rozliczeniu Pan Bóg bierze pod uwagę postawę moralną poszczególnych ludzi, każdy odpowie za własne czyny.
Co więcej, chociaż naród wybrany jako taki sprzeniewierzył się i dopuścił licznych grzechów, jednak Jahwe jest nadal Bogiem Izraela. On go wybrał i zawarł z nim przymierze, stąd nie może o tym nigdy zapomnieć, bo zawsze dochowuje wierności. I dlatego prorok głosi narodowi radosną nowinę: Jahwe wyprowadzi swój lud z niewoli i osadzi go na nowo w ziemi obiecanej.
Przebywanie w dalekim Babilonie, z dala od ojczystej ziemi i zwłaszcza od świątyni, w której zamieszkiwał Jahwe, słusznie można było uznać za coś więcej niż zwykłe wygnanie; dla niejednego wydawało się to po prostu śmiercią, a więc ziemia babilońska była w pewnym sensie grobem dla synów izraelskich. Z tej racji prorok zapowiadając opuszczenie tego kraju używa następującego porównania: „Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów”. Mówi też, że Bóg udzieli narodowi ducha, aby go ożywić.
Wprawdzie wszystkie tego rodzaju zapowiedzi proroka miały na uwadze przede wszystkim Izraela i jego wyzwolenie z niewoli babilońskiej, jednak nie da się zaprzeczyć, że sięgały one także do czasów mesjańskich. Wtedy dopiero miało nastąpić właściwe i pełne odrodzenie narodu wybranego, znajdującego swe przedłużenie w nowym ludzie Bożym, którego głową będzie sam zapowiadany przez proroków Odkupiciel ludzkości. Konsekwentnie także zapowiedź o otwarciu grobów i wydobywaniu z nich ludzi może być odniesiona do zmartwychwstania umarłych, o którym zapewnia Chrystus.

Gdy po zapowiedzi proroka Ezechiela słuchaliśmy bezpośrednio głębokiego wykładu teologicznego św. Pawła, to mimo woli musieliśmy odnieść wrażenie, że właśnie nas, ludu Nowego Przymierza, dotyczyły słowa proroka. Tak więc otrzymujemy Ducha Chrystusowego, który zamieszkuje w nas od chwili naszego złączenia się z Odkupicielem w sakramencie chrztu. Jest to ten sam Duch Boży, który Jezusa wskrzesił z martwych. Dzięki Niemu nawiązujemy tak ścisłą łączność z Chrystusem, że On sam w nas zamieszkuje. Ma to z kolei bardzo ważne praktyczne konsekwencje. Jeśli rzeczywiście zamieszkuje w nas Duch Tego, który wskrzesił Jezusa, to otrzymujemy w ten sposób gwarancję co do naszego przyszłego zmartwychwstania. Wprawdzie obecnie, ze względu na skutki grzechu, ciało nasze podlega śmierci, ale równocześnie otrzymujemy zapewnienie o naszym przyszłym zmartwychwstaniu.
Aby jednak mieć udział w chwale Jezusa, trzeba na to zasłużyć. Przede wszystkim nie wolno żyć według ciała, tzn. zgodnie z nieuporządkowanymi poruszeniami cielesnymi, zdążającymi do zaspokajania grzesznych pożądań. Po to zamieszkał w nas Duch Boży, abyśmy odtąd poddawali się tylko Jego kierownictwu. Właśnie codzienne życie pokazuje, czy poddajemy się mieszkającemu w nas Duchowi Bożemu, czy też żyjemy według ciała.

Jak zawsze kulminacyjnym punktem liturgii Słowa jest Ewangelia. Dziś przynosi ona długi opis wskrzeszenia Łazarza, w który św. Jan włączył głębokie refleksje teologiczne, wkładając je w usta osób uczestniczących w cudzie wskrzeszenia.
Najpierw zwróćmy uwagę na to, że Chrystus staje tutaj jakoś bardzo bezpośrednio wobec przykrej rzeczywistości śmierci człowieka, ze wszystkimi smutnymi jej następstwami. Gdy Chrystus poleca odsunąć kamień grobowy, Marta, siostra zmarłego, powstrzymuje Go od tego kroku: „Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie”. Wiedziała dobrze, co się dzieje z ludzkim ciałem po śmierci i dlatego chciała zaoszczędzić Mistrzowi niemiłych przeżyć. Pan Jezus kazał jednak odsunąć kamień, bo chciał „spojrzeć śmierci w oczy”. Św. Jan, który był świadkiem naocznym tych wydarzeń, zapisał ważny szczegół: „Jezus zapłakał”. Otaczający go Żydzi odczytali w tym uczucie miłości względem przyjaciela Łazarza, ale możemy śmiało powiedzieć, że to było coś więcej; Chrystus zapłakał nad losem, jaki sobie człowiek zgotował po grzechu pierworodnym. Dodajmy od razu, że stanowi to w pewnym sensie usprawiedliwienie łez, jakie wylewamy przy żegnaniu naszych bliskich.
Punktem centralnym opisu jest niewątpliwie fakt wskrzeszenia Łazarza. Miał to być jeden z największych znaków dokonanych przez Mesjasza, dlatego został jakby specjalnie przygotowany w ten sposób, aby nikt niczego nie mógł zarzucić. Pan Jezus nie był przy śmierci Łazarza i nawet specjalnie zwlekał z udaniem sie do Betanii, aby więcej czapu upłynęła od momentu śmierci, przez co wykluczał wątpliwości co do tego, czy Łazarz nie żyje. Dlatego również ciało zostało złożone do grobu i zaczęło sie już nawet rozkładać. Znak wskrzeszenia miał być dokonany w Judei, w pobliżu Jerozolimy, na oczach wielu Żydów, którzy nawiedzili dom Marty i Marii. W ten sposób Chrystus dostarczał Żydom nowego potężnego znaku, którego tak często od Niego się domagali.
W planach Bożej Opatrzności wskrzeszenie Łazarza miało otrzymać jeszcze inny wymiar, sięgający daleko w przyszłość. Zbawiciel chciał wszystkim niejako naocznie pokazać, że posiada władzę nad życiem i śmiercią, że Jego zapowiedź dotycząca powszechnego zmartwychwstania ma swoje pełne uzasadnienie. Stąd właśnie w tym opisie słyszymy tyle nawiązań do naszego zmartwychwstania. Marta oświadcza: „Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym”, na co Chrystus odpowiada jej swoim Boskim zapewnieniem: „Jam jest zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki”. Kościół podjął te słowa Mistrza i włączył je już na stałe do swojej liturgii żałobnej, aby w ten sposób nieść nadzieję swoim dzieciom.
Choć wobec śmierci wszelka wyobraźnia zawodzi, Kościół jednak pouczony Bożym Objawieniem stwierdza, że człowiek został stworzony przez Boga dla szczęśliwego celu poza granicą niedoli ziemskiej. Ponadto wiara chrześcijańska uczy, że śmierć cielesna, od której człowiek byłby wolny, gdyby nie zgrzeszył, zostanie przezwyciężona, gdy wszechmocny i miłosierny Zbawca przywróci człowiekowi zbawienie z jego winy utracone” (KDK, nr 18, 2).

W każdej Mszy św. głosimy śmierć Chrystusa, wyznajemy Jego zmartwychwstanie i oczekujemy Jego przyjścia w chwale. Zgodnie z tradycją apostolską, która wywodzi się od samego dnia zmartwychwstania Chrystusa, misterium paschalne obchodzi Kościół co osiem dni, w dniu, który słusznie nazywamy dniem Pańskim (KL, nr 106). Stąd w każdą niedzielę przez sprawowanie Eucharystii w sposób szczególny wspominamy mękę i zmartwychwstanie Chrystusa. Co więcej, przeżywamy głębiej wiarę w nasze zmartwychwstanie, bo Chrystus i nas zapewnia: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem…” Zdaje się też nas pytać: „Czy wierzysz w to?”. Obyśmy potrafili z głębi serca odpowiedzieć za Martą: „Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat”.
Pamiętajmy jednak również o tym, że najpiękniejszym i najprawdziwszym wyznaniem naszej wiary w zmartwychwstanie ciała jest życie zgodne z Ewangelią. Ci bowiem, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. Jeśli zaś żyjemy według ducha, wtedy Ten, który wskrzesił Jezusa z martwych, przywróci do życia nasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego
w nas Ducha.

 

Śmierć duszy, ks. Michał Leśniak

Stajemy dziś w kościele już w piątą niedzielę Wielkiego Postu. Przychodzimy i wpatrujemy się w zmianę, która zaszła i w naszej świątyni, i we wszystkich kościołach w Polsce. Oto bowiem nie widzimy krzyży. I nie chodzi nam o wyśmiane i obrazoburcze: „Gdzie jest krzyż?”. Krzyże w kościołach zostały zasłonięte. Pewnie już się kiedyś zastanawialiśmy, dlaczego tak się dzieje, co ma to symbolizować. Zapewne wielokrotnie słyszeliśmy o tym, że to zakrycie ma nam pomóc w lepszym, pełniejszym, bardziej dojrzałym spojrzeniu na krzyż. Dopiero w Wielki Piątek kapłan, odsłaniając uroczyście krzyż, zaśpiewa słowa: „Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”. A my, zgromadzeni wtedy na liturgii, odpowiemy z pokorą: „Pójdźmy z pokłonem”.

Warto zatem w nadchodzącym tygodniu podjąć refleksję nad osobistym podejściem do krzyża. Jakie ono jest? Na ile dojrzałe? Na ile przeniknięte świadomością miłości Boga wyrażonej w ofierze krzyża? Na ile potrafię, patrząc na krzyż i rozważając jego tajemnicę, odpowiadać na Bożą miłość? To pewna ironia, ale zakrywamy krzyż po to, aby jeszcze lepiej go poznać, zrozumieć, odsłonić dla oczu naszej duszy. Nigdy nie pozwólmy, by ten najświętszy znak naszej wiary stawał się okazją do rozgrywek politycznych czy załatwiania interesów partyjnych.

Wróćmy do słowa Pana, które nam dzisiaj podaje. Zasiądźmy do tego stołu słowa i spożywajmy duchowy pokarm, który Bóg przygotowuje na umocnienie naszych dusz. Za chwilę od tego stołu przejdziemy do stołu Eucharystii, aby – przyjmując Komunię Świętą – wzmocnić się i ubogacić Ciałem Pańskim. Panie, co chcesz dziś do nas powiedzieć? O czym chcesz nam przypomnieć?

Słyszeliśmy zapewnienie proroka Ezechiela, że Bóg otwiera groby, wyprowadza z nich zmarłych i prowadzi ich do ich miasta. Jest to dalszy ciąg proroctwa, które było dla Izraela zapowiedzią odnowy ludu, który przebywał na wygnaniu. Bowiem kiedy człowiek przebywa na wygnaniu, kiedy jest w taki czy inny sposób doświadczany trudnościami, jest jakby pogrzebany.

Jeszcze bardziej ta rzeczywistość powraca przy lekturze dzisiejszego fragmentu Ewangelii. Słyszymy o Łazarzu, przyjacielu Chrystusa, którego Pan przywraca do życia. Jakże realne i przejmujące są słowa, które wypowiada Marta, siostra zmarłego: „Panie, już cuchnie”! Pomimo tych ludzkich ograniczeń Chrystus dokonuje wielkiego cudu – wskrzesza Łazarza! Po tym wydarzeniu wielu Żydów uwierzyło w Niego. Zresztą i sam Mistrz z Nazaretu powiedział wcześniej, że choroba i śmierć Łazarza oraz jego wskrzeszenie mają wzbudzić wiarę wielu, mają posłużyć temu, „aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą”. Chwałą płynącą z uznania w Nim jedynego Zbawiciela i Odkupiciela człowieka.

Święty Paweł w Liście do Rzymian przypomniał chrześcijanom o potrzebie życia według Ducha Świętego. Jeśli będziemy tak żyć, możemy być pewni, że pomimo tego, iż nasze ciało podlega śmierci, to jest nam ofiarowany dar wskrzeszenia, który dokonuje się mocą Ducha Świętego.

Słyszymy i mówimy dziś o śmierci, wskrzeszeniu, życiu wiecznym. Patrzymy na wielki cud wskrzeszenia Łazarza. Musimy jednak pamiętać, że oprócz śmierci naszego ciała, śmierci, która jest zawsze stykiem życia doczesnego i wiecznego, grozi nam śmierć naszego ducha. Jest to śmierć, która grozi nam za życia. Popełniając grzechy, oddalamy się od Boga. Popadamy w taki stan duszy, że zaczyna „cuchnąć”, bo nie jest złączona bezpośrednio z Ojcem. To oddalenie od Niego powoduje nasz smutek, wewnętrzne wołanie o pomoc. I jeśli tak jest, to cieszmy się, że jeszcze tak jest. Rozglądnijmy się wokół nas – ilu to już ludzi przyzwyczaiło się do popełniania grzechów, uczyniło swoje sumienia niewrażliwym…

Jakiekolwiek jednak byłyby nasze grzechy, jeśli tylko z wiarą zwrócimy się do Pana o pomoc, On przyjdzie do nas ze swoją zbawczą mocą i da nam nowe życie. Życie odnowione łaską. Zawoła do nas jak do Łazarza: „Wyjdź na zewnątrz!”. Wyjdź z uzależnień, słabości, upadków. Porzuć grzechy, przeciwstawiaj się pokusom. Pan chce i Tobie podać przyjacielską dłoń. Dłoń, która niesie przebaczenie.

Oby nikomu z nas nie zabrakło siły ducha, aby stale pragnąć wyzwalać się ze śmierci duszy – co niechaj będzie naszym udziałem z łaski i miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu cześć i chwała, i uwielbienie, i moc teraz i na wieki wieków. Amen.