Uroczystość, którą dziś obchodzimy, przywodzi nam na pamięć niezliczone rzesze tych, którzy – obmyci we Krwi Baranka – osiągnęli już wiekuiste szczęście i cieszą się chwałą niebieską. Byłoby rzeczą niemożliwą czcić każdego z nich z osobna, dlatego Kościół dość rychło ustanowił jedną wspólną uroczystość. Obejmujemy nią cały ten nieogarniony tłum błogosławionych w niebie, który nazywano ongiś Kościołem triumfującym.
Było to katechizmowe odróżnienie od tej cząstki Kościoła, która tu na ziemi trudzi się jeszcze, cierpi i pracuje. Jeden i drugi należy do tej wielkiej wspólnoty, którą już starożytność chrześcijańska zwała świętych obcowaniem. Chciała przez to podkreślić między innymi, że jeden i drugi nie są sobie obce i obojętne. Ci, co królują już w niebie, ale ongiś jak my trudzili się tutaj, cierpieli i walczyli, znają dobrze nasz los i dostąpiwszy nagrody nie zapominają o nim, gotowi zawsze przyjść nam z pomocą, wspierając nas swym przykładem i wstawiennictwem.
Nad wszystkimi króluje On – Jezus Chrystus, który jest koroną wszystkich świętych. Z Niego to spłynęła wszelka łaska świętości, a ci, którzy już do niej doszli, osiągnęli ją dzięki temu, że przy Chrystusowej pomocy realizowali pozostawiony nam przez Niego i przekazany w Ewangelii program. Streszcza się on przede wszystkim w błogosławieństwach, które za chwilę usłyszymy w dzisiejszej Ewangelii.
Mówiąc dlatego o wielkiej liczbie świętych, możemy zawsze patrzeć na nich jako na tych, którzy swym życiem zilustrowali tę ewangeliczną kartę. Jak w wielobarwnej tęczy, widzimy w nich to ten, to znowu tamten rys tego wielkiego obrazu świętości przedłożonego nam jako wielka karta chrześcijaństwa. Wpatrzmy się weń dobrze, a zarazem pomyślmy o tym, jakbyśmy mogli lepiej wykorzystać pomoc naszych poprzedników w wierze, aby osiągnąć cząstkę tej samej chwały, którą oni osiągnęli.
PIERWSZE CZYTANIE – Ap 7, 2-4. 9-14
Triumf wybranych
Czytanie z Apokalipsy Świętego Jana Apostoła
Ja, Jan, ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca,
a mającego pieczęć Boga żywego.
Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów,
którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu:
«Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom,
aż opieczętujemy czoła sług Boga naszego».
I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych
ze wszystkich pokoleń synów Izraela.
Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć,
z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków,
stojący przed tronem i przed Barankiem.
Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy.
I głosem donośnym tak wołają:
«Zbawienie w Bogu naszym, Zasiadającym na tronie, i w Baranku».
A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czterech Istot żyjących,
i na oblicze swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: «Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc,
i potęga Bogu naszemu na wieki wieków! Amen».
A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami:
«Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?»
I powiedziałem do niego: «Panie, ty wiesz».
I rzekł do mnie: «To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku
i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili».
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Oto lud wierny, szukający Boga.
Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia, *
świat cały i jego mieszkańcy.
Albowiem On go na morzach osadził *
i utwierdził ponad rzekami.
Refren: Oto lud wierny, szukający Boga.
Kto wstąpi na górę Pana, *
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca, *
którego dusza nie lgnęła do marności.
Refren: Oto lud wierny, szukający Boga.
On otrzyma błogosławieństwo od Pana *
i zapłatę od Boga, swego Zbawcy.
Oto pokolenie tych, którzy Go szukają, *
którzy szukają oblicza Boga Jakuba.
Refren: Oto lud wierny, szukający Boga.
DRUGIE CZYTANIE – 1 J 3, 1-3
Ujrzymy Boga takim, jakim jest
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Jana Apostoła
Najmilsi:
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec:
zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, i rzeczywiście nimi jesteśmy.
Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego.
Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi,
ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy.
Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni,
bo ujrzymy Go takim, jakim jest.
Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję,
uświęca się, podobnie jak On jest święty.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy,
którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Mt 5, 1-12a
Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę.
A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie.
Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami:
«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was
i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was.
Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Kościół nazywamy naszą Matką i Mistrzynią. Takich określeń użył m.in. papież Jan XXIII, który swoją encyklikę, poświęconą sprawom społecznym, rozpoczął od słów „Mater et Magistra” – „Matka i Mistrzyni”. Słusznie odnosimy je do Kościoła. Jest on bowiem rzeczywiście naszą Matką, która opiekuje się bardzo troskliwie swoimi dziećmi. Jest też rzeczywiście naszą Mistrzynią, która na wzór Chrystusa poucza skutecznie swoje dzieci. Tę wspaniałą swoją pedagogię ukazuje także w odpowiednim układzie dni liturgicznych w roku kościelnym. Stąd nie bez powodu zostały umieszczone obok siebie następujące dni liturgiczne: Wszystkich Świętych i wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych. Owszem, w naszej polskiej praktyce te dwa dni jakby łączą się w pewną całość. Ponieważ już dziś, w godzinach popołudniowych, wyruszą z naszych kościołów żałobne procesje na cmentarz, gdzie zostanie odprawiona Msza święta z uroczystości Wszystkich Świętych. Zobaczmy dokładniej, w czym się przejawia ta pedagogia Kościoła. Oto przede wszystkim w tym, że w przeddzień święta zmarłych, a także przy mogiłach naszych bliskich, ukazuje nam wielką, niezliczoną wprost rzeszę zbawionych, którzy znajdują się już w niebieskiej ojczyźnie. Innymi słowy, wtedy gdy myślimy o naszych zmarłych, ukazuje nam Żyjących, a nawet chce nam powiedzieć, że wśród tej rzeszy zbawionych mogą się znajdować również ci, na groby których się udajemy.
Gdy zatem pochylamy się nad mogiłami zmarłych i jesteśmy w pewnym sensie przygnieceni, słyszymy wezwanie, ażeby oderwać wzrok od ziemi i skierować ku niebu, ponieważ tam jest prawdziwa nasza ojczyzna. Tam znaleźli się ci, którzy tak samo jak my szli przez ziemię, ale złożyli swoją nadzieję w Chrystusie, którzy wprawdzie zostali pogrzebani w ziemi, ale odchodząc z tego świata mieli nadzieję zmartwychwstania w Chrystusie, czyli spodziewali się, że podobnie jak On przejdą tylko przez bramę śmierci, jednak ona nad nimi panować nie będzie.
Właśnie w dniu dzisiejszym słowo Boże poucza nas przez usta św. Jana, że już tutaj na ziemi jesteśmy dziećmi Bożymi, ale się jeszcze nie okazało, kim będziemy, bo gdy ukaże się Jezus, przychodzący powtórnie, tym razem w chwale, staniemy się do Niego podobni, bo Go ujrzymy takim, jaki jest. Zostaje więc nam przypomniana wielka godność dzieci Bożych, godność, do której jesteśmy wszyscy wezwani dzięki odkupieniu dokonanemu przez Jezusa Chrystusa.
Nie wystarczy jednak tylko uświadomić sobie godność dziecka Bożego, którą otrzymaliśmy w dniu naszego chrztu. Trzeba również pamiętać o wypływających stąd zobowiązaniach: musimy prowadzić życie godne dziecka Bożego. I z tej właśnie racji w dzisiejszej Ewangelii sam Chrystus ukazuje nam drogę, którą powinny kroczyć wszystkie dzieci Boże. Jest to droga prowadząca do niebieskiej ojczyzny.
Droga błogosławieństw. Wydaje się bardzo trudna. Kiedy jednak bliżej przyglądamy się tej rzeszy zbawionych, uświadamiamy sobie, że dostrzegamy w niej różnych ludzi. Są wśród nich nawet tacy, co do których po ludzku rzecz biorąc można mieć było za ich życia poważne wątpliwości, czy kiedykolwiek znajdą się na tej drodze. Wystarczy wskazać na św. Augustyna, który przez blisko trzydzieści lat błąkał się po różnych manowcach tego świata, aż wreszcie odnalazł drogę błogosławieństw ewangelicznych. Owszem, wyrażał potem żal, że tak późno na niej się znalazł. A więc poczytywał sobie za szczęście to, że na wspomnianej drodze spotkał się tutaj na ziemi z dobrym Ojcem niebieskim. Możemy następnie wskazać z czasów znacznie nam bliższych, nie kogo innego, tylko nałogowego pijaka, Mateusza Talbota, który przez długi okres uważany był przez wszystkich za człowieka całkowicie już straconego. A jednak w pewnej chwili opamiętał się i wszedł zdecydowanie na drogę prowadzącą do Boga. W 1949 roku został wyniesiony na ołtarze jako błogosławiony i czczony jest jako patron robotników irlandzkich.
A zatem możliwą jest rzeczą i konieczną kroczyć drogą wytyczoną przez Chrystusa w błogosławieństwach. Przypomnijmy przynajmniej niektóre z zawartych tam zobowiązań. Mamy stać się ubodzy w duchu. Przeraża nas nawoływanie do ubóstwa, wszystko nastawione jest obecnie na osiąganie coraz większych korzyści materialnych, pragnieniem każdego przeciętnego człowieka jest bogacenie się, wszędzie jest mowa o podnoszeniu stopy życiowej, ułatwianiu sobie życia. Jak to wszystko pogodzić z wezwaniem do ubóstwa? A jednak, kto chce wejść do królestwa niebieskiego, musi się stać ubogi w duchu. Nie znaczy to, że nie wolno mu podejmować troski o sprawy doczesne, o chleb powszedni. Przecież i Chrystus każe nam prosić Ojca, aby każdego dnia użyczył nam tego chleba. Ale ma to być umiarkowane szukanie chleba doczesnego, podporządkowane innej ważnej sprawie, którą Ewangelia określa jako „szukanie Królestwa Bożego”. Sprawy ziemskie nie mogą nam nigdy przesłonić tego, co ponadziemskie. Konieczne jest to dla dobra ludzkości. Jakże strasznie wyglądałby świat, gdyby wszyscy ludzie nastawili się na szukanie za wszelką cenę tylko dóbr doczesnych, chleba powszedniego.
Mamy być miłosierni. W tym ogólnym wymaganiu zawiera się bardzo wiele konkretnych spraw dotyczących codziennego życia. Tu należy mieć na uwadze wskazanie Chrystusa zawarte w tym samym kazaniu: „Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,4 8). Zamykają się w tym wielkie i ważne wymagania z zakresu miłości bliźniego, którą musimy okazywać na co dzień wobec spotykanych ludzi.
Przypomniano nam także, że Królestwo niebieskie jest tak wielkim skarbem, że warto dla niego podjąć nawet i niesłuszne prześladowanie. Kto wybiera drogę życia prawdziwie chrześcijańskiego, musi być konsekwentny i dlatego nie powinien jej opuszczać, gdy napotka pewne trudności. Owszem, poczyta sobie za błogosławieństwo możność przeżycia jakiegoś prześladowania z powodu wierności okazywanej Chrystusowi.
Sprawując zatem dziś wspólnie Eucharystię i wsłuchując się w kierowane do nas słowo Boże, postarajmy się ożywić naszą chrześcijańską nadzieję życia wiecznego i ugruntować się na drodze prowadzącej do domu Ojca. Jesteśmy już tutaj na ziemi dziećmi Bożymi, i chcemy przez życie zgodne z Ewangelią ujrzeć Boga takim, jaki On jest.
W niebie nie ma demokracji, ks. Edward Staniek
Żyjemy w świecie, który chlubi się demokracją, mimo że dostrzega nie tylko jej osiągnięcia, ale i braki. Często, gdy demokracja boli, gdy rani innych, można słyszeć zdanie, że to jest ustrój dobry dla świętych. Nic bardziej mylnego. W niebie nie ma demokracji i nikt za nią nie tęskni. Tam jest pełna wolność i każdy zna swe miejsce we wspólnocie i zadania, jakie winien wobec niej wykonać. Tam nikt nikim nie rządzi. Tam jedynym władcą jest Bóg Ojciec, a prawem życia jest posłuszna miłość.
Żadna szczęśliwa rodzina na ziemi nie jest zbudowana w oparciu o prawo demokracji. Ona wspiera się na mądrym autorytecie ojca. I to jest obraz nieba. Idąc do niego, trzeba zapytać, o ile demokracja pomaga w dorastaniu do miłości, a o ile przeszkadza.
Błogosławieństwa podane przez Jezusa są ponad wszelkimi ustrojami. Bóg się nie wtrąca do programów ustrojowych na ziemi. Sam zawsze jest wzorem ojca, który prowadzi rodzinę i zależy Mu na jej szczęściu.
Szczęśliwa rodzina może funkcjonować w każdym ustroju, nawet najbardziej nieludzkim. A liczba szczęśliwych rodzin decyduje o wyborze ustroju. Jeśli takich rodzin jest wiele, to szukają ludzi na stanowiska społeczne, by pełnili funkcję dobrych ojców. Jeśli rodziny męczą się z problemami, to szukają takiej formy ustrojowej, by władzę przejął generał i wprowadził stan wyjątkowy.
Uczeń Chrystusa winien pamiętać o tym, że doskonalenie miłości polega na budowaniu więzów braterskich na wzór szczęśliwej rodziny.
