Słowo

TRZYDZIESTA TRZECIA NIEDZIELA ZWYKŁA – ROK A – 19.11.2023

Kościół, do którego w Jezusie Chrystusie jesteśmy wszyscy powołani i w którym dzięki łasce Bożej zdobywamy świętość, osiągnie pełnię dopiero w chwale niebieskiej, gdy nadejdzie czas odnowienia wszystkiego i kiedy wraz z rodzajem ludzkim również świat cały głęboko związany z człowiekiem i przez niego zdążający do swego celu w sposób doskonały odnowi się w Chrystusie.
O tym musimy stale pamiętać, ale liturgia przypomina nam tę prawdę szczególnie wtedy, gdy rok kościelny zbliża się ku końcowi. Rozbudźmy zatem dziś naszą nadzieję i obudźmy szczere pragnienie życia w pełni chrześcijańskiego, bo tylko wtedy dobrze się przygotujemy na spotkanie z Panem.

 

PIERWSZE CZYTANIE – Prz 31, 10-13. 19-20. 30-31
Poemat o dzielnej niewieście

Czytanie z Księgi Przysłów

Niewiastę dzielną kto znajdzie?
Jej wartość przewyższa perły.
Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa;
nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia.
O wełnę i len się stara, pracuje starannie rękami.
Swe ręce wyciąga po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono.
Otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce.
Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno:
chwalić należy niewiastę, co boi się Pana.
Uznajcie owoce jej rąk, niech w bramie sławią jej czyny.

Oto słowo Boże.

 

PSALM RESPONSORYJNY

Refren: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu.

Szczęśliwy człowiek, który służy Panu *
i chodzi Jego drogami.
Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich, *
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Refren: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu.

Małżonka twoja jak płodny szczep winny *
w zaciszu twego domu.
Synowie twoi jak oliwne gałązki *
dokoła twego stołu.

Refren: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu.

Tak będzie błogosławiony człowiek, który służy Panu.
Niech cię z Syjonu Pan błogosławi
i obyś oglądał pomyślność Jeruzalem *
przez wszystkie dni twego życia.

Refren: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu.

 

DRUGIE CZYTANIE – 1 Tes 5, 1-6
Dzień Pański nadejdzie niespodziewanie

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan

Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach,
sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak jak złodziej w nocy.
Kiedy bowiem będą mówić: «Pokój i bezpieczeństwo»,
tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie umkną.
Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach,
aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej.
Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia.
Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności.
Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi.

Oto słowo Boże.

 

Alleluja, alleluja, alleluja.

Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę.
Kto trwa we Mnie, przynosi owoc obfity.

Alleluja, alleluja, alleluja.

 

EWANGELIA – Mt 25, 14-30
Przypowieść o talentach

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:
«Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem,
który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi
i przekazał im swój majątek.
Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden,
każdemu według jego zdolności, i odjechał.
Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć.
Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa.
Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.
Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł:
„Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”.
Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu,
nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc:
„Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”.
Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu,
nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł:
„Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym:
żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś.
Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi.
Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego:
„Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem,
i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem.
Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom,
a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność.
Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów.
Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie.
Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.
A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności!
Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”».

Oto słowo Pańskie.

 

KOMENTARZ

Dziś mamy przedostatnią niedzielę roku kościelnego, który tym samym zbliża się do końca. Sygnalizują nam to wyraźnie teksty liturgiczne, podsuwając myśli dotyczące tzw. rzeczy ostatecznych.
W pierwszym czytaniu słuchamy jakby poematu o roztropnej, dzielnej i pracowitej niewieście. Trzeba powiedzieć, że stanowi on nie tylko pochwałę dobrej, idealnej wprost małżonki, a w związku z tym zachętę dla wszystkich niewiast, lecz coś znacznie więcej – mianowicie wspaniały wzór dla wszystkich, którzy pragną właściwie przejść przez tę ziemię i spotkać się u kresu życia z Panem, który sprawiedliwie osądzi nasze czyny.
Przyjrzyjmy się zatem bliżej życiu tej niewiasty. Spełnia ona najpierw dobrze wszystkie codzienne obowiązki jako małżonka i matka: jest pracowita, zapobiegliwa, życzliwie nastawiona do swojego męża i pozostałych domowników. Co więcej: jej dobre działanie wychodzi poza ściany własnego domu: „Otwiera bowiem dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce”. Źródłem zaś takiej właśnie postawy jest to, że się boi Pana, a więc nie tylko uznaje Jego istnienie, ale stara Mu się we wszystkim podobać.
W tym przykładzie dostrzegamy wzór, który zawsze zachowuje swoją aktualność. Przygotowując się zatem na spotkanie z Panem, mamy przede wszystkim starać się o to, aby dobrze wypełniać wszystkie podstawowe obowiązki, nie zamykając się jednak nigdy w kręgu własnych spraw, ale dostrzegając także potrzeby bliźnich.
Przypowieść, jaką kieruje dziś do nas Chrystus, stanowi przypomnienie i zarazem zachętę. Każdy człowiek otrzymuje od Boga liczne talenty. Mogą one oznaczać jakieś uzdolnienia, które nie są jednakowe dla wszystkich, ale zawsze wystarczające do tego, by człowiek mógł się rozwijać i doskonalić. Ponadto każdy otrzymuje od Boga jakby doraźne wsparcie, które przybiera różną postać, bo mogą to być nawet jakieś specyficzne okoliczności życiowe, pozwalające odkryć własną drogę do Boga. Istota rzeczy tkwi w tym, że człowiek nie może nigdy przyjąć biernej postawy, nie może w żadnym wypadku zakopać talentów, które otrzymał od Boga.
Tak więc prawdziwe życie chrześcijańskie znamionuje ciągły dynamizm, mamy coraz bardziej wzrastać zarówno w poznawaniu planu Bożego odnośnie do każdego z nas, jak i w coraz ściślejszej współpracy z Bożą łaską. Jest to naszym obowiązkiem, ponieważ w ten sposób realizujemy powołanie wypływające z sakramentu chrztu. Wiemy jednak, że nie przychodzi to łatwo, dlatego potrzebne są pewne bodźce, które by nas dopingowały i nawet w pewnym sensie zmuszały do pracy nad sobą. Właśnie dziś ukazuje nam Chrystus ostateczną perspektywę: „Sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. A zatem życie ziemskie jest przygotowaniem do życia wiecznego; wszystko zależy od tego, jak postępujemy w życiu doczesnym. Mamy stanąć przed Panem z pomnożonymi talentami, jakie zostały nam przydzielone.
Chrystus siedząc po prawicy Ojca działa ustawicznie w świecie, aby prowadzić ludzi do Kościoła i przezeń ich mocniej z sobą złączyć, a karmiąc ich Ciałem i Krwią własną, uczynić ich uczestnikami swego chwalebnego życia. Obiecane tedy odnowienie, którego oczekujemy, już się rozpoczęło w Chrystusie, postępuje dalej w zesłaniu Ducha Świętego i przez Niego trwa w Kościele, w którym przez wiarę zyskujemy pouczenie o sensie naszego życia doczesnego, doprowadzając do końca z nadzieją dóbr przyszłych dzieło powierzone nam przez Ojca w świecie i pracując nad naszym zbawieniem.

Dziś również drugie czytanie Słowa Bożego podejmuje wyraźnie tematykę eschatologiczną, mówiąc o nadejściu Dnia Pańskiego. Ten temat był szczególnie ważny wśród Tesaloniczan, którzy często dyskutowali nad losem zmarłych, nad bliższym określeniem czasu, w którym nastąpi powszechne zmartwychwstanie i sąd ostateczny. Wyjaśnienia, jakich dziś udziela św. Paweł, są bardzo cenne również dla nas.
Najpierw musimy pamiętać o tym, że dzień Pański przyjdzie niespodziewanie, jak złodziej w nocy. Byłoby zatem marnowaniem czasu podejmowanie jakiejś próby dokładniejszego ustalenia terminu nadejścia tego dnia. Owszem, stwierdza Apostoł, że Chrystus zjawi się powtórnie wtedy, kiedy najmniej się będą tego spodziewać. I dlatego wielu On zaskoczy; ale nie powinno to mieć odniesienia do chrześcijan, którzy przyjąwszy Ewangelię stali się synami światłości. Jednak również wierni muszą zawsze pamiętać o tym, że na dzień Pański mają się przygotować, winni przeto czuwać, aby i oni nie zostali zaskoczeni. Odczytujemy w tym wyraźną zachętę do życia zgodnego z Ewangelią. Wtedy dopiero rozświetlamy swoje życie i stajemy się nawet światłością świata, gdy wszyscy mogą dostrzec nasze dobre czyny.

 

Troska o ład społeczny, ks. Tomasz Jelonek

Bardzo krótki fragment Pierwszego Listu św. Pawła do Tesaloniczan, który dziś usłyszeliśmy, podkreśla niespodziewane nadejście dnia Pańskiego, w którym Pan – to znaczy Chrystus – powróci na końcu czasów. Dla każdego człowieka to spotkanie z Panem następuje w chwili śmierci. Chrześcijanin, który został oświecony światłem Bożego objawienia, jest synem dnia i nie powinien być zaskoczony nadejściem dnia Pańskiego. Święty Paweł stwierdza w dalszej części Listu, że ci, którzy należą do dnia, a nie do ciemności, mają być trzeźwi, odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei, przeznaczeni są bowiem do zbawienia. Na tle nauki o czujności Apostoł wymienia też zasady ładu społecznego. Są nimi: uznanie dla tych, którzy przewodzą, wzajemny pokój i miłość, upominanie niekarnych, pocieszanie małodusznych, przygarnianie słabych i cierpliwość dla wszystkich. Nie należy odpłacać złem za zło, ale usiłować czynić dobrze.

List został skierowany do Kościoła, który był jeszcze młody i nieugruntowany. W środowisku pogańskim był to Kościół zagrożony. Dlatego chrześcijanie mają wspierać słabych braci. Siłami przezwyciężającymi jest wiara, nadzieja i miłość, którym w Liście poświęcono wiele uwagi. Zasadą zwycięstwa jest przezwyciężanie zła dobrem. Tworzący się Kościół potrzebuje zwierzchników i mają oni być otoczeni szacunkiem.

Najwięcej uwagi poświęca św. Paweł sprawie paruzji. Chrystus zjawi się z mocą. Rozkaz Boży, głos archanioła i dźwięk trąby to apokaliptyczne symbole podkreślające potęgę Bożego wkroczenia.

Nie należy się martwić losem umierających, gdyż śmierć cielesna nie może zerwać związku z Chrystusem, żyjący natomiast, którzy mają pewność łączności z Panem w dniu paruzji, muszą cierpliwie Go oczekiwać. Niewiadoma godzina przyjścia Pana jest wezwaniem do czujności. Nie należy jednak z powodu możliwej bliskości tego dnia popadać w apatię powodującą niechęć do pracy. Obowiązkiem chrześcijanina jest budowanie ładu społecznego.

To stwierdzenie jest bardzo ważne, zwłaszcza w kontekście zacieśniania religii do życia prywatnego. Jest to tendencja od dawna popierana przez różnego rodzaju grupy, które dążą do objęcia władzy w społeczeństwie i kierowania nim dla osiągnięcia własnych celów, zazwyczaj niezgodnych z prawami Bożymi i prawdziwym dobrem społecznym. Dlatego wszelkie kroki podejmowane przez chrześcijan w celu wprowadzenia ładu społecznego opartego na społecznej nauce Kościoła traktowane są jako mieszanie się do polityki, którą pragnie się zarezerwować tylko dla nielicznych, którym pozostali powinni jedynie przyklaskiwać i działać według modeli lansowanych w środkach masowej dezinformacji społecznej. Niech się chrześcijanin modli, może sobie chodzić do kościoła, prywatne życie może kształtować według Dekalogu, ale poza tym zamkniętym kręgiem niech nie zabiera głosu, niech nie ocenia według norm moralnych postępowania tych, którzy chcą go według swoich pomysłów uszczęśliwić, niech nie woła o niesprawiedliwości i wyzysku, niech nie rozlicza rządzących z ich niespełnionych obietnic oraz korupcji.

Wielu chrześcijan dało się w ten sposób uśpić. Wygodne wydaje się im pozostawanie na boku, godzą się na zło, które się wokół nich rozlewa i dają się zapędzić propagandzie do urn wyborczych bez liczenia się z moralnością, jakby głos oddawany w wyborach nie podlegał ocenie moralnej i nie musiał być konsultowany z prawidłowo uformowanym sumieniem. Uśpiono sumienia twierdzeniem, że taki czy inny wybór to tylko sprawa roztropności, a nie grzechu, wyśmiewano tych, którzy mówili, że oddanie głosu w złej sprawie jest grzechem, z którego trzeba się spowiadać.

Tymczasem prawdziwym oczekiwaniem dnia Pańskiego jest wprowadzanie ładu moralnego w każdej dziedzinie ludzkiego życia, nie tylko prywatnej, ale także społecznej, gospodarczej i politycznej. W społecznej nauce Kościoła mamy wyraźne wskazania w tej dziedzinie, ale kto z nas tak rzetelnie tę naukę studiuje, aby według niej żyć i działać.

Ta nauka jest także jednym z talentów, które otrzymujemy od Boga. W odniesieniu do tego talentu postępujemy dokładnie tak samo jak sługa, który nie spełnił woli pana i został ukarany. Czy zatem jako synowie światłości i dnia możemy spokojnie oczekiwać powrotu Pana? W dziedzinie naszego społecznego zaangażowania, które ma bronić prawdy i sprawiedliwości, czeka nas sąd, obyśmy po nim nie musieli płakać i zgrzytać zębami.