Ołtarz, przy którym gromadzimy się dla sprawowania Mszy świętej, może być słusznie nazwany Kalwarią, ponieważ powtarza się na nim w sposób bezkrwawy Ofiara krzyża. Z tej też racji właśnie tutaj mamy coraz dogłębniej rozumieć, że w krzyżu jest nie tylko cierpienie, lecz także zbawienie i miłości nauka. Uczestnicząc w Ofierze Ciała i Krwi Chrystusa, mamy zdobywać nową siłę do podjęcia naszego codziennego krzyża, a więc ciężaru życia zgodnego z Ewangelią, cierpienia fizycznego lub moralnego czy nawet prześladowania dla sprawiedliwości.
PIERWSZE CZYTANIE – Iz 50, 5-9a
Bóg wspiera swego sługę w prześladowaniach
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Pan Bóg otworzył mi ucho,
a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem.
Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę.
Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem.
Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi,
dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz
i wiem, że wstydu nie doznam.
Blisko jest Ten, który mnie uniewinni.
Kto się odważy toczyć spór ze mną?
Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem?
Niech się zbliży do mnie!
Oto Pan Bóg mnie wspomaga. Któż mnie potępi?
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: W krainie życia będę widział Boga.
Miłuję Pana, albowiem usłyszał *
głos mego błagania,
bo skłonił ku mnie swe ucho *
w dniu, w którym wołałem.
Refren: W krainie życia będę widział Boga.
Oplotły mnie więzy śmierci, dosięgły mnie pęta Otchłani, *
ogarnął mnie strach i udręka.
Ale wezwałem imienia Pana: *
«Panie, ratuj moje życie!»
Refren: W krainie życia będę widział Boga.
Pan jest łaskawy i sprawiedliwy, *
Bóg nasz jest miłosierny.
Pan strzeże ludzi prostego serca: *
byłem w niedoli, a On mnie wybawił.
Refren: W krainie życia będę widział Boga.
Uchronił bowiem moją duszę od śmierci, *
oczy od łez, nogi od upadku.
Będę chodził w obecności Pana *
w krainie żyjących.
Refren: W krainie życia będę widział Boga.
DRUGIE CZYTANIE – Jk 2, 14-18
Wiara nie połączona z uczynkami jest martwa
Czytanie z Listu Świętego Jakuba Apostoła
Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy,
a nie będzie spełniał uczynków?
Czy sama wiara zdoła go zbawić?
Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba,
a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!»
a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała,
to na co się to przyda?
Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami,
martwa jest sama w sobie.
Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki.
Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków,
to ja ci pokażę wiarę na podstawie moich uczynków.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego,
jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa,
dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Mk 8, 27-35
Zapowiedź męki Chrystusa
Słowa Ewangelii według Świętego Marka
Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową.
W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?»
Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza,
jeszcze inni za jednego z proroków».
On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Odpowiedział Mu Piotr:
«Ty jesteś Mesjasz».
Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili.
I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć,
że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie;
że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie.
A mówił zupełnie otwarcie te słowa.
Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać.
Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami:
«Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».
Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im:
«Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie,
niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.
Bo kto chce zachować swoje życie, straci je;
a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Życie człowieka na ziemi nie jest wcale sielanką. Na ogół jednak widzimy i głęboko odczuwamy tylko nasze dolegliwości, a wydaje się nam, że bliźni albo ich w ogóle, albo przynajmniej w takim, co my, stopniu nie doświadczają. Stąd niejednokrotnie wzajemnie sobie czegoś zazdrościmy, ale nikt naprawdę nie wie, czego drugiemu zazdrości; gdyby czasem wiedział, to na pewno by nie zazdrościł.
Do bardziej przykrych dolegliwości należy zaliczyć cierpienia fizyczne czy też niesłuszne prześladowanie ze strony drugich osób. Przynajmniej podświadomie pragniemy, aby Bóg nas od nich zachował. Chcielibyśmy zapewnić sobie życie bez krzyża. Tymczasem zapominamy, że nie ma chrześcijaństwa bez krzyża. „Kościół wierzy, że Chrystus, przez krzyż pojednał Żydów i narody, i w sobie uczynił je jednością”. „Chrystus przy tym, jak to Kościół zawsze utrzymywał i utrzymuje, mękę swoją i śmierć podjął dobrowolnie pod wpływem bezmiernej miłości, za grzechy wszystkich ludzi, ażeby wszyscy dostąpili zbawienia. Jest to więc zadaniem Kościoła nauczającego głosić krzyż Chrystusowy jako znak zwróconej ku wszystkim miłości Boga i jako źródło wszelkiej łaski”. Dlatego nic dziwnego, że Chrystus ustawicznie zwraca się do swoich uczniów z wezwaniem: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”.
Krzyż, do którego podjęcia wzywa nas Chrystus, przybiera różną formę. Można ogólnie powiedzieć, że wszystko, co nas coś kosztuje, co wymaga od nas ofiary w pełnieniu Ewangelii, przybiera postać krzyża. Mogą nim być nawet codzienne obowiązki wykonywane dokładnie, może być nim dalej dobrowolne umartwienie, a więc opanowanie wzroku, odmówienie sobie dozwolonej przyjemności itd. Chyba jednak na pierwszym miejscu tym krzyżem będą jakieś szczególne przeciwności życiowe i cierpienie. Świadome podjęcia takiego krzyża najbardziej upodabnia nas do Chrystusa, zwłaszcza wtedy, gdy jego źródłem jest „prześladowanie” z powodu sprawiedliwości.
Wypowiadając słowo „wiara” wydaje nam się nieraz, że oznacza ona po prostu pewną sumę prawd, które należy przyjąć jako przez Boga objawione. Gdy przeto wypowiadamy słowo „wierzę”, wydaje się nam, że wystarczy tylko przyjąć za prawdę to, co jest przedmiotem wiary. Chociaż takie stwierdzenie jest niewątpliwie słuszne, to jednocześnie trzeba powiedzieć, iż bardzo zawęża pojęcie wiary. Jest ona bowiem czymś żywym, pozwalającym nawiązać osobową łączność z Bogiem. Tak więc przyjmujemy za prawdę to, co Bóg nam objawił w swoim Synu Chrystusie, ale równocześnie zdajemy sobie z tego sprawę, że nie są to prawdy, które trzeba tylko uporządkować i włożyć w odpowiednią szufladkę, lecz wchodzą one głęboko w nasze życie i domagają czynów płynących z wiary.
Nie mógłby szczerze powiedzieć „wierzę” ten, kto by znał na pamięć wszystkie prawdy katechizmowe, ale jednocześnie nie wypełniał skutecznie przykazania miłości bliźniego. Co więcej, urągałby wierze ewangelicznej ten, kto by widząc bliźniego potrzebującego jego pomocy ograniczył się tylko do pięknych słów współczucia.
Wiara domaga się konsekwencji, a więc musi być potwierdzona czynami. Trzeba przy tym pamiętać, że idzie tutaj nie tylko o jakiś jeden czy drugi czyn chrześcijański, ale o pełnię życia chrześcijańskiego. I tak znowu byłoby jakimś nieporozumieniem, gdyby ktoś nawet często uczęszczał do kościoła, a jednocześnie we współżyciu z drugimi był nie do zniesienia, albo gdyby nie wypełniał należycie swoich obowiązków domowych czy zawodowych.
Wiara to życie, ks. Edward Staniek
„Wiara bez uczynków jest martwa”. Dziś tak wielu ludzi ochrzczonych usiłuje twierdzić, że należą do wierzących, mimo że odrzucili praktyki religijne, a niejednokrotnie nawet zasady moralne Dekalogu. Trzeba ich wówczas zapytać, gdzie są owoce ich wiary. Po owocach poznaje się wiarę i przynależność do Chrystusa. Tak to On sam ustawił.
Wiara jest żywa jak drzewo. Jeśli ono żyje, to wydaje owoce. Nikt też nie pyta o życie drzewa, którego gałęzie uginają się pod ciężarem owoców. Zachwycamy się owocami, a nie drzewem. Takie podejście do wiary ma Bóg. On zachwyca się owocami wiary w naszych sercach i wcale nie czeka na to, byśmy wiarę deklarowali wargami. Owocem zaś wiary jest posłuszeństwo Bogu i Jego przykazaniom.
Jakub przypomina, że „wiara bez uczynków jest martwa”. Czyli nie istnieje. Tak jak martwe drzewo jest już tylko drewnem na spalenie i nikt nie może się spodziewać po nim owoców.
Obraz drzewa żywego i martwego, jednego obsypanego owocami, drugiego uschłego, a pod nim zdanie św. Jakuba: „Wiara bez uczynków jest martwa”, winien być ustawiony przy wejściu do każdego kościoła. W nim jest odpowiedź na pytanie: „Czy jestem wierzący?”. Przed takim obrazem wszelkie złudzenia pryskają. Jeśli niesiemy do ołtarza owoce wiary zebrane w minionym tygodniu, to dziękczynienie jest naturalnym uśmiechem radości niosącego dary, a także Boga, który je przyjmuje.
Niedzielna Eucharystia jest zawsze pieśnią dziękczynienia śpiewaną przez tych, którzy niosą owoce żywej wiary.
Tak często usiłuje się sprowadzić wiarę do deklaracji. Wówczas nie ma ona żadnego wpływu na życie. Taka wiara jest martwa i nikogo nie zbawi. Tak wierzy według Jakuba Szatan i drży! Wielu współczesnych ochrzczonych, chlubiąc się swą martwą wiarą, nawet nie drży wobec Boga. Sądzą, że taka wiara ich zbawi. Tymczasem martwa wiara nikogo nie zbawi. Święty Jan mówi wyraźnie: „Kto nie wierzy, już został potępiony”.
Gdyby ludzie łączyli swą wiarę z perspektywą życia wiecznego, to martwej by się wstydzili i ukrywali ją, jak ukrywa się największe skandale w życiu. Drżeliby z tego powodu, że ich martwa wiara może się ujawnić i zostaną skompromitowani w oczach całego świata, ludzi i aniołów. To jedna z największych iluzji naszego pokolenia.
Zanim odpowiemy na pytanie, czy należymy do ludzi wierzących, należy sprawdzić, czy nasza wiara jest żywa, czy martwa. Jeśli martwa i nie wydaje owoców, to nie należy się do niej przyznawać, bo sami na siebie wydajemy wyrok. Deklaracja: „Jestem wierzącym i niepraktykującym” jest kompromitacją tego, kto ją składa.
Wiara jest życiem pełnym dobrych owoców.
