Przygniecieni ciężarem ubiegłego tygodnia, stajemy znowu przed Panem, żywiąc głębokie przekonanie, że tutaj znajdziemy ukojenie. Rzeczywiście Chrystus pragnie skierować do nas swoje boskie słowo i wzmocnić siłą płynącą z ofiary krzyża. Musimy jednak otworzyć się na Jego działanie. Dlatego najpierw przyznajmy się do winy, wyznając z pokorą swoje grzechy, które były wyrazem niewierności.
PIERWSZE CZYTANIE – Iz 55, 10-11
Skuteczność słowa Bożego
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Tak mówi Pan:
«Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają,
dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju,
tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego,
tak słowo, które wychodzi z ust moich,
nie wraca do Mnie bezowocne,
zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem,
i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa».
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Na żyznej ziemi ziarno wyda plony.
Nawiedziłeś i nawodniłeś ziemię, *
wzbogaciłeś ją obficie.
Strumień Boży wezbrał wodami, *
przygotowałeś im zboże.
Refren: Na żyznej ziemi ziarno wyda plony.
I tak uprawiłeś ziemię: *
Nawodniłeś jej bruzdy, wyrównałeś jej skiby,
spulchniłeś ją deszczami *
i pobłogosławiłeś plonom.
Refren: Na żyznej ziemi ziarno wyda plony.
Rok uwieńczyłeś swoimi dobrami, *
tam gdzie przejdziesz, wzbudzasz urodzaje.
Stepowe pastwiska są pełne rosy, *
a wzgórza przepasane weselem.
Refren: Na żyznej ziemi ziarno wyda plony.
Łąki się stroją trzodami, *
doliny okrywają się zbożem,
razem śpiewają *
i wznoszą okrzyki radości.
Refren: Na żyznej ziemi ziarno wyda plony.
DRUGIE CZYTANIE – Rz 8, 18-23
Oczekujemy chwały
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian
Bracia:
Sądzę, że cierpień teraźniejszych
nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić.
Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych.
Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci,
ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei,
że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia,
by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych.
Wiemy przecież, że całe stworzenie
aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia.
Lecz nie tylko ono, ale i my sami,
którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha,
i my również całą istotą swoją wzdychamy,
oczekując przybrania za synów – odkupienia naszego ciała.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus,
każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Mt 13, 1-23
Przypowieść o siewcy
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem.
Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł,
a cały lud stał na brzegu.
I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami:
«Oto siewca wyszedł siać.
A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę,
nadleciały ptaki i wydziobały je.
Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi;
i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka.
Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia.
Inne znowu padły między ciernie,
a ciernie wybujały i zagłuszyły je.
Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały,
jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny.
Kto ma uszy, niechaj słucha!»
Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali:
«Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach?»
On im odpowiedział:
«Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano.
Bo kto ma, temu będzie dodane, i w nadmiarze mieć będzie;
kto zaś nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma.
Dlatego mówię do nich w przypowieściach,
że patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją.
Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza:
„Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie.
Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli,
żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli,
ani swym sercem nie rozumieli, i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił”.
Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą.
Bo zaprawdę, powiadam wam:
Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli;
i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.
Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy.
Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły
i porywa to, co zasiane jest w jego sercu.
Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze.
Posiane na grunt skalisty oznacza tego, kto słucha słowa
i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały.
Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje.
Posiane między ciernie oznacza tego,
kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo,
tak że zostaje bezowocne.
Posiane wreszcie na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je.
On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Przedziwna jest skuteczność Słowa Pańskiego. Swoim słowem Pan Bóg powołał z nicości do istnienia cały świat widzialny i podtrzymuje go w istnieniu. Jest również Słowo Boże kierowane do człowieka. Samo w sobie posiada ono niezwykłą moc, która potrafi przeniknąć aż do głębi wnętrze człowieka i odmienić jego postępowanie. Żeby jednak osiągnęło tę skuteczność musi – podobnie jak ziarno rzucone w ziemię – trafić na dobrą glebę serca ludzkiego.
Niestety różny los spotyka ziarno słowa Bożego, które tak obficie jest rzucane obecnie, zwłaszcza w liturgii słowa we Mszy św. Czasem przynosi owoc stokrotny, sześćdziesięciokrotny lub trzydziestokrotny, a czasem niestety w ogóle nie owocuje. Wszystko zależy od tego, jak ktoś przyjmuje ziarno Słowa i czy podejmuje wysiłek, by ono wydało owoc.
Utrapienia i to w różnej formie są w sposób „naturalny” złączone z życiem ludzkim, a nawet zwykło się mówić, że nieszczęścia chodzą parami. Co więcej, czasem ludzie wierzący zdają się wypowiadać jakby pewien zarzut, że znacznie częściej doświadczenia dotykają tych, którzy żyją sprawiedliwie.
Można oczywiście na ten „zarzut” odpowiedzieć, że Bóg doświadczając sprawiedliwych daje im szczególną okazję do ukazania wierności, że złoto próbuje się w ogniu, że ludzie tzw. źli zawsze przynajmniej odrobinę dobra czynią w swoim życiu, za co być może tutaj na ziemi odbierają zapłatę – ale problem pozostanie zawsze problemem. Dla jego złagodzenia niewątpliwie ważną rzeczą jest uświadomienie sobie, że wszystko, co dzieje się na świecie ma swój kres i wcześniej czy później mija – a zawsze stoi przed nami wieczność. Będzie ona dla nas szczęśliwa, jeśli odpowiednio wykorzystamy życie ziemskie, a w tym i utrapienia, których nigdy nie można stawiać na równi z chwałą, jaka ma się w nas objawić.
Najpierw trzeba przyjąć słowo Boże, co wymaga niemałego wysiłku. Czymś podstawowym jest wewnętrzne nastawienie, z jakim przychodzimy słuchać słowa Bożego. Musi się ono wyrazić przede wszystkim głęboką wiarą i przekonaniem, że sam Bóg przemawia do człowieka, gdy Pismo św. jest czytane. W czasie zgromadzenia liturgicznego czymś niezmiernie ważnym jest także wspólna troska o wytworzenie zewnętrznej oprawy umożliwiającej przyjęcie głoszonego słowa. Gdy w tej atmosferze dociera do nas słowo Boże, trzeba rozważać je w swoim sercu, zastanawiając się zwłaszcza nad tym, czego domaga się ono konkretnie ode mnie.
Ochocze przyjęcie słowa stanowi jednak dopiero pierwszy krok do zapewnienia jego skuteczności. Idąc później w życie, musimy pokonać jeszcze wiele trudności, by usłyszane słowo „stało się ciałem” w naszym życiu i dlatego dopiero tutaj weryfikuje się jego skuteczność.
Może się zdarzyć, że zaraz po wyjściu z kościoła zapominamy o tym, czego Bóg domagał się od nas, gdyśmy słuchali słów Pisma świętego. Kiedy indziej pierwsze trudności w realizowaniu słowa Bożego potrafią nas tak zniechęcić, że rezygnujemy z najlepszych postanowień. Najczęściej zaś troski codziennego życia tak nas absorbują, że po prostu szybko zapominamy o sprawach Bożych.
A więc mamy nie tylko z radością przyjmować słowo Boże i rozważać je w swoim sercu, lecz także później nie żałować wysiłku, by zaowocowało ono życiem w pełni chrześcijańskim.
Poszukiwanie mistrza, ks. Edward Staniek
Tłumy zgromadziły się tak liczne, że Jezus, aby być lepiej słyszanym, postanowił głosić do nich słowo z łodzi. Słuchacze byli głodni słowa Bożego. Wiedzieli, że mają przed sobą Mistrza. Chcieli znać prawdę, aby według niej żyć. To jest błogosławiony głód.
Mądrość polega na szukaniu człowieka, który ją posiada. A gdy się do niego dotrze, mądrość każe zamienić się w słuch i gromadzić w sercu jego słowa, czyniąc je własnym bogactwem. Słowo mądrości to nie encyklopedyczna wiedza. To pokarm decydujący o wzroście serca. Mądrość wybiera jedynie pokarm zdrowy i przyjmuje go w takich dawkach, jakie są potrzebne do rozwoju. W sercu mądrego słowo wzrasta, przemienia go i wydaje owoce. Stopniowo on sam staje się nauczycielem mądrości.
Często mówimy o miłosierdziu wobec ludzi głodnych chleba, potrzebujących domu, ubrania, opieki. Jest jednak ważniejsze miłosierdzie – to, które karmi innych mądrością. Tak przejawia się ono u Boga. Pisze o tym Izajasz, porównując słowo Boga do życiodajnego deszczu. Bóg karmi nas mądrością i zależy mu na tym, byśmy nią żyli.
Świat podaje wiele pokarmów skażonych, zatrutych, niezdrowych. Służą temu między innymi media. One albo zadeptają słowa mądrości, albo nie dopuszczą, by wzrastały, albo zagłuszą je chwastami głupoty… Sam Bóg troszczy się o to, by ludzie mądrzy byli w zasięgu naszego wzroku. Czy znamy smak mądrości? Czy znamy imiona ludzi, którzy nią żyją? Odpowiedź na te pytania ujawni, w jakim stopniu sami jesteśmy głodni mądrości.
