Gromadząc się wspólnie przy tym samym ołtarzu, doświadczamy przede wszystkim dobroci Ojca niebieskiego, który nas umiłował aż do ofiarowania na śmierć swojego Jednorodzonego Syna. Tym samym uczymy się jakiejś wielkiej wspaniałomyślności, która cieszy się każdym dobrem i chce, aby wszyscy jak najobficiej skorzystali z owoców śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.
Nastawiamy się więc na to, abyśmy przez uczestnictwo we Mszy świętej nawiązali jeszcze ściślejszą łączność z Chrystusem i aby to samo mogli osiągnąć zwłaszcza ci, którzy razem z nami stają przy ołtarzu.
PIERWSZE CZYTANIE – Lb 11, 25-29
Nie zazdrościć darów Bożych
Czytanie z Księgi Liczb
Pan zstąpił w obłoku i mówił z Mojżeszem.
Wziął z ducha, który był w nim, i przekazał go owym siedemdziesięciu starszym.
A gdy spoczął na nich duch, wpadli w uniesienie prorockie.
Nie powtórzyło się to jednak.
Dwóch mężów pozostało w obozie.
Jeden nazywał się Eldad, a drugi Medad.
Na nich też zstąpił duch, bo należeli do wezwanych, tylko nie przyszli do namiotu.
Wpadli więc w obozie w uniesienie prorockie.
Przybiegł młodzieniec i doniósł Mojżeszowi:
«Eldad i Medad wpadli w obozie w uniesienie prorockie».
Jozue, syn Nuna, który od młodości swojej był w służbie Mojżesza,
zabrał głos i rzekł: «Mojżeszu, panie mój, zabroń im!»
Ale Mojżesz odparł: «Czyż zazdrosny jesteś o mnie?
Oby tak cały lud Pana prorokował, oby mu dał Pan swego ducha!»
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Nakazy Pana są radością serca.
Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę, *
świadectwo Pana jest pewne, nierozważnego uczy mądrości.
Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki, *
sądy Pana prawdziwe, wszystkie razem słuszne.
Refren: Nakazy Pana są radością serca.
Zważa na nie Twój sługa *
i nagrodę otrzyma za ich przestrzeganie.
Kto jednak widzi swoje błędy? *
Oczyść mnie z błędów przede mną ukrytych.
Refren: Nakazy Pana są radością serca.
Także od pychy broń swojego sługę, *
by nie panowała nade mną.
Wtedy będę bez skazy *
i wolny od wielkiego występku.
Refren: Nakazy Pana są radością serca.
DRUGIE CZYTANIE – Jk 5, 1-6
Marność dostatków doczesnych
Czytanie z Listu Świętego Jakuba Apostoła
A teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań
na utrapienia, jakie was czekają.
Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli,
złoto wasze i srebro zardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam
i toczyć będzie ciała wasze niby ogień.
Zebraliście w dniach ostatecznych skarby.
Oto woła zapłata robotników, żniwiarzy z pól waszych, którą zatrzymaliście,
a krzyk żniwiarzy doszedł do uszu Pana Zastępów.
Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi. Potępiliście i zabiliście sprawiedliwego. Nie stawiał wam oporu.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Mk 9, 38-43. 45. 47-48
Unikać okazji do grzechu
Słowa Ewangelii według Świętego Marka
Apostoł Jan rzekł do Jezusa:
«Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami,
jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać,
bo nie chodzi z nami».
Lecz Jezus odrzekł: «Przestańcie zabraniać mu,
bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie.
Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.
Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa,
zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.
A kto by się stał powodem grzechu
dla jednego z tych małych, którzy wierzą,
temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze.
Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją;
lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego,
niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony.
I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją;
lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia,
niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła.
Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je;
lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego,
niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła,
gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Mojżesz był naprawdę wielkim mężem Bożym, w którym nie spotykamy nic z małostkowości. A przecież powołany przez Boga do tak wielkiego zadania, mógł mieć niejedną pokusę zarezerwowania sobie pewnych przywilejów i wyróżniania się wśród innych. Nie tylko nie poddał się takiej pokusie, ale chętnie dzielił się otrzymanymi od Boga darami i pouczał wszystkich, że nie powinni niczego sobie nawzajem zazdrościć. Szczególny przykład takiej właśnie postawy Mojżesza ukazuje nam dziś pierwsze czytanie Słowa Bożego, zaczerpnięte z Księgi Liczb.
Jako przywódca Izraela, Mojżesz niejednokrotnie dostępował wielkiej łaski, bo mógł rozmawiać z samym Bogiem. Dla wypełnienia powierzonego mu zadania otrzymywał od Boga „ducha”, który stale w nim przebywał. Otóż widzimy go, jak tym właśnie „duchem” dzieli się z siedemdziesięcioma starszymi z ludu, aby i oni mogli wypełnić powierzone im zadanie kierowania narodem. Ale to przekazywanie ducha Bożego stało się okazją do pewnej zazdrości. Dwóch bowiem z mężów nie przyszło do namiotu, chociaż zostali wezwani i mieli otrzymać ducha prorokowania. Przebywając jednak w obozie, zostali napełnieni tym duchem i „wpadli w uniesienie prorockie”. Zaraz doniesiono o tym Mojżeszowi. Nie czekając na reakcję Mojżesza, Jozue zwraca się do niego, aby wydał im zakaz prorokowania. Mojżesz odczytał prawdziwą intencję Jozuego i mówi: „Czy zazdrosny jesteś o mnie?” Jeśli więc chodzi ci o to, to wiedz, że jest moim pragnieniem, aby cały lud otrzymał od Pana ducha prorockiego. Tak więc Mojżesz przestrzega przed zazdrością i ukazuje wspaniałomyślność, która niczego nie chce rezerwować tylko dla siebie.
Podobną sceną zazdrości ukazuje nam dzisiejsza perykopa ewangeliczna. Apostołowie byli przekonani, że pewne dary Boże zostały zarezerwowane tylko dla Chrystusa i Jego najbliższego grona. Stąd gdy spotkali kogoś nie należącego do ich grona, a wyrzucającego złe duchy w imię Chrystusa, sami własną powagą zabronili mu wykonywania tej czynności. Przychodzą następnie do Mistrza i zdają relację, będąc zapewne przekonani, że otrzymają pochwałę. Tymczasem Pan Jezus zajął zgoła inne stanowisko: „Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami”.
A więc najważniejszą rzeczą jest przyczynianie się do budowania Królestwa Bożego, względy zaś czysto ludzkie, czy tym bardziej jakaś niezdrowa ludzka zazdrość, nie powinny stawiać na tej drodze żadnych przeszkód. Można to inaczej ująć w ten sposób: Chrystus wezwał Apostołów, by radowali się z tego powodu, że znaleźli poza ich gronem kogoś, kto przyczynia się do głoszenia Królestwa Bożego.
Zazdrość może się stać powodem zaistnienia rozdźwięków we wspólnocie Kościoła, ale na pewno czymś bardziej niebezpiecznym jest sianie zgorszenia wśród tych, którzy wierzą w Chrystusa. Każdy ma obowiązek być zbudowaniem dla drugich, jeśli zaś tego nie tylko nie czyni, lecz swoim działaniem staje się powodem grzechu, czeka go straszny los, bo odrzucenie od Boga na zawsze. Pan Jezus mówi o zgorszeniu tzw. maluczkich, którzy w Niego wierzą. Chodzi tutaj nie tylko o dzieci, lecz także o innych wierzących w Chrystusa, ale nie ugruntowanych jeszcze w wierze. Aby tym mocniej podkreślić zło płynące ze zgorszenia, Chrystus używa mowy obrazowej i stwierdza, że byłoby nawet lepiej pozbyć się ręki, nogi czy oka, niż dać powód do grzechu. A więc za wszelką cenę należy wykluczyć zgorszenie maluczkich.
Problem bogactwa, a więc i ludzi bogatych, często pojawia się na kartach Nowego Testamentu. Nie pomija go również św. Jakub, a nawet wolno powiedzieć, że Apostoł kieruje niezwykle mocne słowa pod adresem tych, którzy nastawili się na jakieś nierozumne gromadzenie rzeczy ziemskich, osiągając je często w sposób nawet nieuczciwy, a więc z wyraźną krzywdą innych ludzi. W starożytności gromadzono dobra ziemskie głównie w postaci drogocennych szat, a także różnego rodzaju kruszców, złota i srebra.
Zabiegając o tego rodzaju rzeczy doczesne, bogacze byli przekonani, że znajdą w nich szczęście, że staną się one dla nich źródłem radości. Tymczasem po pewnym okresie sami widzą, że szaty stały się żerem dla moli, a złoto i srebro straciło swój pierwotny piękny wygląd. Co więcej, to wszystko w dniu Sądu Bożego będzie świadczyć przeciwko nim. Skoro bowiem szaty zniszczyły mole, a drogocenne kruszce utraciły swój pierwotny wygląd, z tego pośrednio wynika, że rzeczy tych nie używali, a więc nie były im potrzebne. Ponadto w dniu sądu uświadomią sobie, jak te sprawy wyglądają na tle życia ludzi biednych. Mianowicie może na tym bogactwie widnieje ślad krzywdy wyrządzonej robotnikom, z racji niesprawiedliwej płacy. Żyjąc beztrosko i nastawiając się na nierozumne gromadzenie bogactw, stali się nieraz przyczyną „śmierci” człowieka biednego, wyrządzając mu krzywdę materialną lub nie przychodząc z pomocą z tego przynajmniej, co im zbywało.
Sprawa jest zawsze aktualna: nie może się zmarnować żadna z posiadanych przez nas rzeczy, jeśli będzie potrzebna bliźniemu.
Zgorszenie, ks. Tomasz Jelonek
Wśród pouczeń Jezusa zawartych w dzisiejszej perykopie szczególne miejsce zajmuje ostrzeżenie przed zgorszeniem i napomnienie, żeby odsuwać od siebie wszystko, co prowadzi do grzechu. To ostrzeżenie jest radykalne.
Gorszyciel wyrządza tak wielką szkodę tym, których gorszy, a także sobie, że mniejszym złem dla niego byłoby uwiązanie mu młyńskiego kamienia u szyi i wrzucenie w morze. Jakim zatem moralnym ciężarem obciąża się gorszyciel? Jaki wielki ciężar zła sprowadzają ci wszyscy, którzy programowo zajmują się gorszeniem? Dokonuje się ono w różny sposób, ale w naszych czasach do gorszenia – to znaczy do podważania moralności i namawiania do tego, co obiektywnie złe – wciąga się największe wynalazki techniczne służące przekazywaniu informacji.
Nie zawsze mamy możliwość przeciwstawienia się propagandzie zła, ale też zbyt mało robimy, aby korzystać z demokratycznych praw i zabierać głos w obronie dobra. Zbyt łatwo godzimy się na zagarnięcie środków informacji przez te czynniki, które walczą z Bogiem i Jego nauką, propagują modele postępowania niezgodne lub wręcz wrogie wszelkiej moralności. Co możemy czynić?
Wobec konkretnych zgorszeń trzeba protestować, mimo że niektórzy uważają, że protest na nic się nie przyda. Owszem, sporadyczne protesty są zazwyczaj ignorowane. Ale może liczba protestujących jest zbyt mała, może w niej brakło wielu, którzy przecież mogliby także protestować, ale stali się gnuśni i biernie godzą się na zgorszenia. To oni także są współodpowiedzialni i powinni pamiętać o Jezusowym ostrzeżeniu.
Jeżeli protesty nie skutkują, a odpowiedzialni za środki masowego przekazu czynią z nich środki dezinformacji i oddają na służbę zgorszeniu, to trzeba się dobrze zastanowić, czy zło nie leży głębiej, czy nie zawiniliśmy, oddając władzę w ręce gorszycieli. Ulegając propagandzie i owczemu pędowi, tak łatwo jest przegrać wybory i odstąpić zwycięstwo tym, którzy już wiele razy oszukali społeczeństwo, a przed każdymi wyborami stroją się w piórka obrońców najszczytniejszych wartości, aby po uzyskaniu mandatu nadal propagować zło. I tu trzeba także powiedzieć o odpowiedzialności wyborców za zło, którego plenienie się umożliwiają poprzez naiwną wiarę w wyborcze slogany.
O swojej odpowiedzialności trzeba radykalnie pomyśleć, bo słowa Jezusa o zgorszeniu i o jego usuwaniu są bardzo ostre. Jeżeli coś jest okazją do zła, trzeba to bezwzględnie odrzucić, choćby to było coś tak bliskiego i drogiego jak ręka, noga czy oko.
Pouczenie Jezusa wyraźnie pokazuje, jak wiele spraw może być powodem grzechu. Pokusy mogą przychodzić od świata zewnętrznego, ale także mogą rodzić się w nas samych. Wszędzie obowiązuje radykalizm w odrzucaniu tych pokus. Wynika on z wielkości zła, jakie grzech sprowadza na grzesznika. Jezus mówi o utracie życia wiecznego i karze piekła.
Piekło jest realnym zagrożeniem, to nie element mityczny, nie bajkowa symbolika, ale realna rzeczywistość, z którą trzeba się liczyć.
Jedną z bardzo mocnych pokus jest dążenie do posiadania i nieograniczonego powiększania bogactw. Przeciw tej pokusie występuje także niezwykle ostro św. Jakub w liście, którego fragment dziś czytaliśmy. Pouczenia tego listu odznaczają się wielkim radykalizmem, piętnuje on niemoralne postawy, z których jedną jest chciwość. To ona gromadzi skarby, z których nie będzie można skorzystać, to ona zatrzymuje zapłatę robotnikom. Jak wiemy, jest to jeden z tak zwanych grzechów wołających o pomstę do nieba.
Jeżeli sami nie uciskamy w ten sposób ludzi biednych, to znów rodzi się pytanie, na ile jesteśmy odpowiedzialni za ten stan panujący w całym społeczeństwie, w którym żyjemy i na kształt którego powinniśmy wpływać. Jeżeli rośnie liczba bezrobotnych, jeżeli cała rzekoma troska o dobro społeczeństwa jest w rzeczywistości troską o kieszeń nielicznych ludzi, którzy zapewnili sobie odpowiednie miejsce, to trzeba sobie przypomnieć, że to społeczeństwo, a więc każdy z nas, oddaje władzę w ręce przez siebie wybranych ludzi. Komu i dlaczego tak ją oddaliśmy, że krzyk krzywdzonych dochodzi do uszu Pana Zastępów?
Pouczenia Jezusowe są konkretne i dotyczą każdego z nas. Każdy więc powinien wyciągać z nich właściwe wnioski.
