Choć tak zwane sprawy ziemskie w znacznym zakresie wypełniają każdy dzień naszego życia, jednak nie są naszym celem ostatecznym. Podejmując codzienny wysiłek, nie możemy nigdy stracić z oczu tego, co najważniejsze, a mianowicie Boga, który jest nie tylko naszym Stwórcą, ale również i najlepszym Ojcem. Gdy pamiętamy o Bogu, nie zagubimy się wśród spraw ziemskich, ale nawet i one zostaną uświęcone i będą nas zbliżały do szczęścia wiecznego.
PIERWSZE CZYTANIE – Jr 17, 5-8
Błogosławiony, kto pokłada ufność w Bogu
Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza
Tak mówi Pan: «Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku
i który w ciele upatruje swą siłę,
a od Pana odwraca swe serce.
Jest on podobny do dzikiego krzewu na stepie,
nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście;
wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną.
Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu,
i Pan jest jego nadzieją.
Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą,
co swe korzenie puszcza ku strumieniowi;
nie obawia się, gdy nadejdzie upał,
bo zachowa zielone liście;
także w roku posuchy nie doznaje niepokoju
i nie przestaje wydawać owoców».
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu.
Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, *
nie wchodzi na drogę grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie *
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.
Refren: Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu.
On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, *
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną, *
a wszystko, co czyni, jest udane.
Refren: Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu.
Co innego grzesznicy: *
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana, *
a droga występnych zaginie.
Refren: Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu.
DRUGIE CZYTANIE – 1 Kor 15, 12. 16-20
Zmartwychwstanie Chrystusa podstawą naszej wiary
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia:
Jeżeli głosi się, że Chrystus zmartwychwstał,
to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania?
Jeśli umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał.
A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał,
daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w waszych grzechach.
Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie.
Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy,
jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania.
Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał
jako pierwociny spośród tych, co pomarli.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Cieszcie się i radujcie,
bo wielka jest wasza nagroda w niebie.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Łk 6, 17. 20-26
Błogosławieni ubodzy, biada bogaczom
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie;
był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem
oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu.
On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
«Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą
i gdy was wyłączą spośród siebie,
gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie.
Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą.
Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Słuchając dziś twardych słów proroka Jeremiasza, musimy sobie uświadomić, że były one kierowane w pierwszym rzędzie do synów narodu wybranego. Zbliżał się moment trudny dla tego narodu, a mianowicie niewola babilońska, która przyniosła z sobą także zniszczenie świątyni jerozolimskiej. Wszystko zaś było wyraźną karą Bożą za sprzeniewierzenie się Izraela, który odstąpił od swego Boga, a zaczął czcić bożków uczynionych ludzką ręką. Odwrócili się więc od Pana, a nadzieję położyli w człowieku.
To jednak, co czynił Izrael, nie stanowi odosobnionego obrazu życia ludzkiego, powtarza się wielokrotnie w dziejach zarówno całych wspólnot, jak i poszczególnych osób. Stąd zawsze aktualne pozostaje ostrzeżenie proroka. Człowiek, który odwraca od Pana swe serce, podobny się staje do dzikiego krzaka wyrastającego na stepie, którego nikt nie pielęgnuje i nie dba o niego. Człowiek pokładający nadzieję tylko w sobie i w innych ludziach odcina się od życiodajnej gleby, na której może znaleźć właściwe warunki życia i pełnego rozwoju. Jakby na własną zgubę wybiera miejsce spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną.
Jakże inaczej na tym tle wygląda człowiek, który nie tylko uznaje Boga, ale złożył w Nim swoją nadzieję, związał z Nim własny los. Podobny się staje do drzewa zasadzonego nad wodą, a więc w takich warunkach, które gwarantują pełny rozwój. Stąd zawsze ma zielone liście, nie obawia się posuchy i zawsze wydaje owoce w swoim czasie.
W ubiegłą niedzielę Apostoł Paweł zaakcentował fakt zmartwychwstania Chrystusa, wyliczając szczegółowo osoby, które Go oglądały po wyjściu z grobu. Dziś idzie dalej w swojej argumentacji. Stwierdza przede wszystkim, że zmartwychwstanie Jezusa stało się rękojmią naszego zmartwychwstania. Co więcej, obydwie sprawy łączą się ze sobą w sposób nierozerwalny: tj. zmartwychwstanie Chrystusa i nasze zmartwychwstanie. Kto bowiem nie przyjmuje wiary w zmartwychwstanie człowieka, pośrednio przeczy zmartwychwstaniu Chrystusa, bo jednego od drugiego nie da się oddzielić.
Następnie w bardzo przekonywujących słowach wykazuje Apostoł, jakie praktyczne konsekwencje pociąga za sobą nie przyjęcie prawdy o naszym zmartwychwstaniu. Wtedy musimy konsekwentnie powiedzieć, że nieprawdą jest, iż Chrystus zmartwychwstał, a tym samym pozostajemy nadal w grzechach, czyli nie było odkupienia, ci zaś, którzy pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie. I tak w konsekwencji jako chrześcijanie stajemy się bardziej od innych godni politowania. Chrześcijanin bowiem wyrzeka się wielu rzeczy na tym świecie, kierowany nadzieją życia wiecznego.
Odrzucając jednak takie błędne stwierdzenia, Apostoł zdecydowanie oświadcza, że Chrystus zmartwychwstał i dlatego nie wolno nikomu twierdzić, że nie będzie naszego zmartwychwstania. Mamy przeto również niewzruszone uzasadnienie dla nadziei życia wiecznego.
Można powiedzieć, że w dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus nawiązuje do obrazu ukazanego przez proroka Jeremiasza w pierwszym czytaniu Słowa Bożego. Chrystus jednak konkretyzuje ten obraz, przedstawiając mianowicie błogosławieństwo człowieka nie związanego z dobrami tego świata i kierując groźbę pod adresem ludzi opływających we wszystko, pozornie zadowolonych i roześmianych.
Jaka jest wszakże pełna treść tego obrazu ewangelicznego. Trzeba powiedzieć, że w dwóch pierwszych błogosławieństwach Pan Jezus ma na uwadze ludzi, którzy są rzeczywiście ubodzy, tzn. nie posiadają dóbr materialnych, nawet koniecznych do zaspokojenia podstawowych potrzeb, tak że niejednokrotnie odczuwają fizyczny głód. Z tego oczywiście nie wolno wyciągać wniosku, jakoby Chrystus taki stan uważał za słuszny i w pewnym sensie zachęcał do tego, aby człowiek nie posiadał rzeczywiście niczego. W obrazowej mowie Mistrza musimy dostrzec przeciwstawienia. Mianowicie z jednej strony daje Chrystus obraz człowieka pozbawionego dóbr materialnych, z drugiej zaś człowieka bogatego, a więc opływającego we wszystkie dobra ziemskie. Otóż trzeba powiedzieć, że błogosławionym jest pierwszy, ponieważ sam fakt nie posiadania dóbr materialnych nie stanowi dla niego podstawy do obawiania się o trudności w nawiązaniu łączności z Bogiem. Owszem, pod tym względem znajduje się w znacznie lepszej sytuacji od człowieka bogatego. Łatwiej mu bowiem nawiązać łączność z Bogiem, bo przeżywając niedostatek szuka u Niego pomocy. Jest też bardziej upodobniony do Chrystusa, który dla nas wszystkich stał się ubogim.
Tymczasem bogactwo zaślepia człowieka, wiąże go z tą ziemią. Daje mu wprawdzie radość, ale krótkotrwałą, która później zamienia się w smutek i płacz. Człowiek bogaty łatwo zapomina o Bogu i o życiu pozaziemskim, zamyka się w sobie i nie dostrzega potrzeb drugich ludzi. Śmiało możemy powiedzieć, że historia Kościoła potwierdza to, co mówi Chrystus w dzisiejszej Ewangelii. Od początku Kościół obejmował przede wszystkim ludzi ubogich i pogardzonych przez ten świat; oni najchętniej przyjmowali Ewangelię.
Również obecna praktyka stwierdza, że nawet większą ofiarność wykazują ludzie średnio zamożni, podczas gdy bogaci ciągle mają za mało.
Podobnie trzeba spojrzeć na pozostałe błogosławieństwa i „biada”. Jakże często płacz może być błogosławieństwem dla człowieka. Nieraz cierpienie, choroba czy śmierć bliskich, wyciskające łzę, stają się jednocześnie okazją np. do głębszej refleksji i odmiany złego życia. I przeciwnie, pozorne zadowolenie ze wszystkiego może ugruntować kogoś w błędnym przekonaniu, że znajduje się na dobrej drodze. Nie każde też prześladowanie czy niechęć ze strony innych będą powodem smutku. Jeśli nas bowiem spotykają ze względu na Chrystusa, stają się błogosławieństwem. Natomiast niedobrze jest, gdy ktoś spotyka się tylko z pochlebstwami ze strony otoczenia.
DWA SPOJRZENIA NA ŻYCIE – Ks. Edward Staniek
To samo ludzkie życie, oglądane oczami człowieka młodego, zdrowego, silnego, wygląda zupełnie inaczej, gdy patrzą na nie oczy człowieka chorego, słabego, biednego czy starego. Dla pierwszego życie jest piękne, wielkie, radosne, łatwe, wartościowe. Dla drugiego szare, małe, smutne, trudne. Dzisiejsza Ewangelia mówi o tych dwu spojrzeniach. „Błogosławieni, którzy patrzą na życie przez łzy”. „Biada wam, którzy się śmiejecie”. I tu stajemy zdumieni. Przecież my na co dzień chcemy oglądać i przeżywać życie właśnie oczami pełnymi uśmiechu i tylko takie, szczęśliwe życie zasługuje według nas na uwagę. Ciągle tęsknimy za zatrzymaniem radości, zdrowia, sił – to nasz ideał życia.
Jezus jako dobroczyńca ludzkości mógł przynieść ludziom te wartości. Mógł dać długą młodość, stuletnie szczęście, usunąć cierpienie, dać wszystkim potrzebne siły. Tymczasem nie uczynił tego, jeno nazwał błogosławionymi tych, którzy płaczą, którzy na świat i życie spoglądają przez łzy. Co więcej, sam dobrowolnie spojrzał na życie doczesne przez łzy cierpienia i śmierci.
Uczynił tak dlatego, że tylko oczy pełne łez są w stanie odkryć prawdziwą wartość doczesności. Oczy wypełnione szczęściem ulegają złudzeniu i chcą za wszelką cenę zatrzymać „teraz”, uczynić z doczesności wieczność, to zaś jest wielkim błędem. Przemijalność jest prawem tego świata i człowiek, który się na to zgodził, potrafi zająć właściwą postawę wobec doczesności. Łza w oku pomaga w odkryciu prawdy o świecie. Jeżeli chcemy znać wartość życia, to nie pytajmy o nią ludzi uganiających się za szczęściem, za przyjemnością, opływających w dobra doczesne, lecz pytajmy ludzi doświadczonych, którzy przynajmniej raz w życiu przymierali głodem, którzy znają gorycz, łzy bólu, cierpienia, rozstania, którzy byli prześladowani. Właściwe spojrzenie na życie nie polega na nakładaniu różowych okularów. Prawdziwy blask i wartość życia można dostrzec tylko przez pryzmat łzy. Ona ukazuje całą gamę barw doczesności i ona otwiera horyzont wieczności.
