Im bliżej jesteśmy Wielkanocy, tym potężniej przemawia do nas Boże miłosierdzie. Bóg jest niewyczerpany w okazywaniu dobroci. Chrystus nie rzucił kamieniem potępienia nawet na niewiastę, którą pochwycono na cudzołóstwie.
Nie odczytujemy jednak nigdy tego jako zachęty do kroczenia drogą grzechu. Boże miłosierdzie jest dla nas wezwaniem, by tę drogę porzucić, wyrażając szczery żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy. Korzystając zatem z Bożej dobroci, nastawiamy się na to, by wybrać drogę sprawiedliwości.
PIERWSZE CZYTANIE – Iz 43, 16-21
Obietnica nowego wyzwolenia
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Tak mówi Pan, który otworzył drogę przez morze i ścieżkę przez potężne wody;
który wyprowadził wozy i konie, także i potężne wojsko;
upadli, już nie powstaną, zgaśli, jak knotek zostali zdmuchnięci.
«Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy.
Oto Ja dokonuję rzeczy nowej; pojawia się właśnie.
Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu.
Sławić Mnie będą zwierzęta polne, szakale i strusie,
gdyż na pustyni dostarczę wody i rzek na pustkowiu, aby napoić mój lud wybrany.
Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę».
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas.
Gdy Pan odmienił los Syjonu, *
wydawało się nam, że śnimy.
Usta nasze były pełne śmiechu, *
a język śpiewał z radości.
Refren: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas.
Mówiono wtedy między narodami: *
«Wielkie rzeczy im Pan uczynił».
Pan uczynił nam wielkie rzeczy *
i radość nas ogarnęła.
Refren: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas.
Odmień znowu nasz los, o Panie, *
jak odmieniasz strumienie na Południu.
Ci, którzy we łzach sieją, *
żąć będą w radości.
Refren: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas.
Idą i płaczą, *
niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radością, *
niosąc swoje snopy.
Refren: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas.
DRUGIE CZYTANIE – Flp 3, 8-14
Upodabniając się do śmierci Chrystusa, dojdę do powstania z martwych
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Filipian
Bracia:
Wszystko uznaję za stratę
ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana.
Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci,
bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim ,
nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa,
lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną dzięki wierze w Chrystusa,
sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze,
przez poznanie Go: zarówno mocy Jego zmartwychwstania,
jak i udziału w Jego cierpieniach,
w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci,
dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych.
Nie mówię, że już to osiągnąłem i już się stałem doskonały,
lecz pędzę, abym też to zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa.
Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem,
ale to jedno czynię: zapominając o tym, co za mną,
a wytężając siły ku temu, co przede mną,
pędzę ku wyznaczonej mecie,
ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę, w Chrystusie Jezusie.
Oto słowo Boże.
Chwała Tobie, Słowo Boże.
Nawróćcie się do Boga waszego,
On bowiem jest łaskawy i miłosierny.
Chwała Tobie, Słowo Boże.
EWANGELIA – J 8, 1-11
Od tej chwili już nie grzesz
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni.
Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich.
Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę,
którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie,
a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego:
«Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie.
W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?»
Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.
Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi.
A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich:
«Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem».
I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi.
Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić,
poczynając od starszych, aż do ostatnich.
Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku.
Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej:
«Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?»
A ona odrzekła: «Nikt, Panie!»
Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam.
Idź i odtąd już nie grzesz».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Różnie patrzą nieraz ludzie na miłosierdzie Boże. Niektórzy posuwają się nawet do zuchwałości i trwając świadomie w grzechu „pocieszają się”, że miłosierny Bóg na pewno im wszystko daruje, nie będzie pamiętał ich winy. Inni znowu wpadają w przeciwną skrajność, bo za mało ufności pokładają w Bożym miłosierdziu. Potrafią czasem i w ten sposób powiedzieć: dla mnie nie ma już miłosierdzia Bożego, wszystko już stracone, i dlatego nie tylko nie myślą o zerwaniu z grzechem, lecz czasem jeszcze bardziej oddalają się od Boga swym życiem. Z gruntu błędne jest zarówno pierwsze, jak i drugie pojmowanie Bożego miłosierdzia. Najogólniej bowiem rzecz ujmując należałoby powiedzieć w ten sposób, że Pan Bóg jest rzeczywiście miłosierny i nie ma takiej sytuacji, w której powinniśmy zwątpić w Jego dobroć. Z drugiej wszakże strony musimy pamiętać o tym, że na Boże miłosierdzie zasługujemy jedynie wtedy, gdy chcemy szczerze się nawrócić i porzucić drogę grzechu.
Niewątpliwie bardzo znamienne wydarzenie w historii Izraela – jako narodu wybranego w Starym Przymierzu – stanowiło wyprowadzenie z Egiptu, którego niezwykle ważnym aktem było przejście przez Morze Czerwone. Starsze pokolenie Izraela miało obowiązek przekazywać młodszym pamięć o tych wydarzeniach, aby nigdy o nich nie zapomniano. Szczególna okazją do przypominania tych faktów miało być składanie baranka wielkanocnego. Ponadto same przykazania, jakie otrzymał Izrael, rozpoczynają się od wspomnienia wyjścia z Egiptu: „Jam jest Pan Bóg Twój, którym Cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli”.
Mimo takiej sytuacji prorok Izajasz, występując w imieniu Pana, wzywa jakby do zapomnienia o wszystkim, co działo się w tamtych czasach i zapowiada dokonanie całkiem nowej rzeczy. Mówi mianowicie o nowym ludzie wybranym, który Bóg sobie utworzy, a który zacznie głosić Jego chwałę. Chociaż słowa te można odnieść do wyprowadzenia Żydów z niewoli babilońskiej, jednak w pełni realizują się dopiero w czasach mesjańskich.
Św. Paweł wykazuje, że przymierze zawarte w Chrystusie jest całkiem inne od tego, które zostało zawarte na górze Synaj za pośrednictwem Mojżesza. Tych, którzy byli uczestnikami tamtego przymierza, obowiązywało drobiazgowe w swojej treści prawo Mojżeszowe, które nie potrafiło odmienić człowieka wewnętrznie, lecz dawało tylko tzw. sprawiedliwość legalną, a więc człowiek stawał się czysty wobec prawa. Można też powiedzieć, że była to sprawiedliwość ludzka. Jakże na tym tle zupełnie inaczej wygląda przymierze zawarte w Chrystusie! Daje ono sprawiedliwość Bożą, która polega na wewnętrznej przemianie człowieka.
Sprawiedliwość starotestamentową zdobywało się przez zachowanie drobiazgowych przepisów prawa Mojżeszowego, nową sprawiedliwość osiąga się przez wiarę w Jezusa Chrystusa. To ogólne stwierdzenie o konieczności wiary w Jezusa rozprowadza zaraz Apostoł wyjaśniając, że polega ona na dogłębnym poznaniu Chrystusa, na uchwyceniu tej tajemnicy, że przez upodobnienie się do śmierci Zbawiciela dochodzimy powoli do pełnego powstania z martwych.
Tak więc w Nowym Przymierzu obowiązują jakby inne zasady działania: tam wykonanie przepisów Prawa, tutaj wiara w Jezusa Chrystusa. Wiara uwolniła ludzi od obowiązku zachowania Prawa, ale nakłada inne zobowiązania. Są one czasem trudniejsze od poprzednich przede wszystkim z tego powodu, że tutaj idzie o naśladowanie Chrystusa, który jest niedościgłym wzorem. Niełatwo przeto sobie powiedzieć, że już osiągnąłem doskonałość; stąd właściwie jesteśmy stale w drodze do jej osiągnięcia, do uchwycenia tego wzoru, odtworzenia go w naszym życiu. Musimy tak powiedzieć, skoro i Apostoł nie odważył się stwierdzić, że on już to osiągnął, a więc że już stał się doskonałym. Wszystko raczej sprowadza się do tego, by dać się pochwycić Chrystusowi i biec ustawicznie ku wyznaczonej mecie.
Aby dokładniej określić, o co chodzi w tym biegu, trzeba powiedzieć za Apostołem, że podstawowym obowiązkiem chrześcijanina tutaj na ziemi jest upodabnianie się do śmierci naszego Zbawiciela. Oczywiście nie jest to prosty obowiązek, przede wszystkim z tej racji, że nie da się wyliczyć – jak to czyniło Prawo Mojżeszowe – co należy uczynić, by wypełnić nasze powinności; ale nie wolno tego rozumieć w tym sensie, jakoby wymagania ewangeliczne były mgliste i nieokreślone. Są one jasne i sprecyzowane, lecz jednocześnie tak głębokie w swej treści, że chrześcijanin nie może nigdy powiedzieć: już wypełniłem wszystko, czego Bóg ode mnie się domaga. Chrystus bowiem wskazał nam na samego Ojca niebieskiego i powiedział: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”.
Wydawać by się mogło, że taka sytuacja jest dla człowieka niekorzystna, bo nie pozwala osiągnąć pewności co do naszej doskonałości. Rzeczywiście, nigdy nie możemy sobie powiedzieć, że już jesteśmy doskonali, ale nie wolno zapomnieć, że właśnie chodzi o to, byśmy nigdy nie ustali w czynieniu dobra, byśmy nigdy nie zatrzymali się mówiąc: już w pełni odtworzyłem swoim życiem wzór Chrystusa. Dlatego najważniejsza jest świadomość, że jestem złączony z Chrystusem i „pędzę ku wyznaczonej mecie”.
Dużo osób, zwłaszcza spośród tych, którzy się uwikłali w grzeszne nałogi, traci niejednokrotnie nadzieję i zdaje się jakby coraz bardziej ugruntowywać w przekonaniu, że przed nimi została już definitywnie zamknięta brama do miłosierdzia Bożego.
Faryzeusze, którzy już wiele razy próbowali wystawić Chrystusa na próbę, aby móc Go oskarżyć, byli przekonani, że tym razem mają ku temu dogodną sposobność. Przyprowadzili bowiem kobietę, którą przychwycono na cudzołóstwie. Zgodnie z Prawem Mojżeszowym powinna być ukamienowana. Faryzeusze, znając łagodność Jezusa dla grzeszników sądzili, że od razu każe ją uwolnić, na skutek czego będzie Go można oskarżyć przed Sanhedrynem, iż lekceważy Prawo. Chrystus nie dał się wciągnąć w dyskusję i nie zajął od razu stanowiska, lecz schyliwszy się zaczął coś pisać palcem na ziemi. Ewangelista nie zaznacza, co Chrystus pisał; wielu podpowiada, że wypisywał grzechy tych, którzy oskarżali niewiastę. Gdy faryzeusze mimo wszystko nie ustępowali, tylko domagali się zajęcia stanowiska, Jezus nieoczekiwanie powiedział: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamień”. A więc nie uwolnił kobiety od winy, lecz wykonanie surowego przepisu uzależnił od bezgrzeszności oskarżycieli. Reakcja była nieoczekiwana. Nikt nie śmiał oświadczyć swym czynem, że jest bez grzechu i dlatego zaczęli wszyscy odchodzić, poczynając od starszyzny. Pozostał sam Jezus i niewiasta. On, jako człowiek bez grzechu, mógł rzucić na nią kamień potępienia, ale nie chciał tego uczynić. Potępił grzech, lecz nie człowieka i dlatego dał cudzołożnicy możność poprawy: „Idź, a od tej chwili już nie grzesz”.
Stanowisko zajęte przez Chrystusa wobec jawnogrzesznicy jest zgodne z Jego wielokrotnymi oświadczeniami, że nie potrzeba zdrowym lekarza, ale źle się mającym, że Zbawiciel przyszedł szukać i zbawiać to, co było zginęło. Jest ono zarazem praktycznym przykładem miłosierdzia Bożego; ale należy jeszcze raz zaznaczyć, że w żadnym wypadku nie daje podstawy do jakiegoś zuchwalstwa ze strony człowieka. Bóg wprawdzie odpuszcza, domaga się jednak odmiany życia. Dlatego przygotowaniem do słuchania dzisiejszej perykopy ewangelicznej było następujące wezwanie i zarazem upomnienie: „Nawróćcie się do Boga waszego, On bowiem jest łaskawy i miłosierny”.
Uczestnicząc w Ofierze Ciała i Krwi Chrystusa, spotykamy się z tym samym miłosiernym Zbawicielem, który nie chce śmierci grzesznika, ale pragnie, by się nawrócił i cieszył życiem. Sam będąc bez grzechu przypomina wszystkim, że jesteśmy grzeszni i słabi, stąd potrzebujemy miłosierdzia Bożego, że musimy się nawracać, aby nasze życie było coraz lepsze, bardziej zgodne z Ewangelią. Owszem, pragnie nam pomóc w przezwyciężeniu zła i dlatego zaprasza do uczty eucharystycznej, w której siebie daje nam za pokarm.
