Kiedy zbieramy się na Mszę świętą, musi nam zawsze towarzyszyć świadomość, że w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalił Zbawiciel Ofiarę Krzyża . Stąd w ołtarzu dostrzegamy jakby Kalwarię, na której w sposób niekrwawy ponawia się tamta ofiara wielkopiątkowa. Chcemy też zawsze usłyszeć w głębi swojego serca wezwanie Mistrza, aby iść za Nim, dźwigając własny codzienny krzyż.
Mając wszakże szczere pragnienie, by stało się to rzeczywistością, musimy najpierw usunąć wszystkie przeszkody, a więc na pierwszym miejscu oczyścić z grzechu nasze serca.
PIERWSZE CZYTANIE – Za 12, 10-11; 13, 1
Będą patrzeć na tego, którego przebili
Czytanie z Księgi proroka Zachariasza
Tak mówi Pan:
«Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję ducha łaski przebłagania.
Będą patrzeć na tego, którego przebili,
i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem,
i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym.
W owym dniu będzie wielki płacz w Jeruzalem,
podobny do płaczu w Hadad-Rimmon na równinie Megiddo.
W owym dniu wytryśnie źródło, dostępne dla domu Dawida
i dla mieszkańców Jeruzalem, na obmycie grzechu i zmazy».
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza.
Boże, mój Boże, szukam Ciebie *
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą *
jak zeschła ziemia łaknąca wody.
Refren: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza.
Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, *
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia, *
więc sławić Cię będą moje wargi.
Refren: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza.
Będę Cię wielbił przez całe me życie *
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie, *
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.
Refren: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza.
Bo stałeś się dla mnie pomocą *
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza, *
prawica Twoja mnie wspiera.
Refren: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza.
DRUGIE CZYTANIE – Ga 3, 26-29
Wiara w Chrystusa znosi podziały między ludźmi
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Galatów
Bracia:
Wszyscy przez wiarę jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie.
Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie,
przyoblekliście się w Chrystusa.
Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego,
nie ma już mężczyzny ani kobiety,
wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.
Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama,
dziedzicami zgodnie z obietnicą.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Łk 9, 18-24
Wyznanie wiary w Chrystusa i zapowiedź męki
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie,
zwrócił się do nich z zapytaniem:
«Za kogo uważają Mnie tłumy?»
Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza;
jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał».
Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego».
Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili.
I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć:
będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie;
zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».
Potem mówił do wszystkich:
«Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie,
niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje.
Bo kto chce zachować swoje życie, straci je,
a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Proroctwa Starego Testamentu raz po raz zapowiadały różne szczegóły dotyczące życia i działalności obiecanego Mesjasza. Prorok Zachariasz przepowiedział przebicie boku na krzyżu. Z długiej perspektywy wieków stanowi to ważną podbudowę dla naszej wiary w Chrystusa. Nie pojawił się On na świecie w sposób jakiś nieoczekiwany. Była o Nim mowa wielokrotnie w Starym Testamencie i to nie tylko jakoś ogólnikowo, lecz z bardzo drobnymi szczegółami.
Przebicie boku było tylko jednym z faktów stanowiącym jakby fragment wielkiego dzieła zbawczego cierpienia i śmierci krzyżowej na Kalwarii. Warto tu zaznaczyć, że ten szczegół Chrystusowej męki posiadał niemałą wymowę symboliczną. Ojcowie Kościoła od początku podkreślali, że z boku umierającego na krzyżu Chrystusa zrodził się przedziwny sakrament całego Kościoła. Niemniej jednak samo przebicie boku jest tylko fragmentem zbawczej męki. To dzieło zbawcze znalazło się od razu w centrum działalności Chrystusa.
Przez grzech pierworodny pierwszy człowiek utracił wielki dar synostwa Bożego. Został on jednak odzyskany na powrót, ponieważ w Chrystusie Jezusie możemy stać się synami Bożymi. Dostępujemy tego przez chrzest, który jest przyobleczeniem się w Chrystusa i dlatego daje udział w jego synostwie.
Ten wspaniały dar Boży sprawia wielką rzecz, która może mieć niezwykłe następstwa we wzajemnym współżyciu ludzi; zaciera mianowicie różnice dzielące ciągle mieszkańców tej ziemi. Apostoł Paweł, mając na uwadze to, co za jego czasów dzieliło ludzi, mógł stwierdzić, że od przyjścia na świat Chrystusa nie ma już właściwie Żyda, poganina czy niewolnika, ale są tylko synowie Boży, posiadający wspólnego Ojca w niebie.
Jednakże ten wielki dar synostwa Bożego nie zmienia automatycznie ludzkiej rzeczywistości. Najpierw musi być przyjęty przez człowieka: „Wszystkim, którzy Je (Słowo) przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi”. Przyjmując zaś dar synostwa Bożego, trzeba z kolei wypełnić złączone z nim zobowiązania. Dzieci muszą naśladować swojego Ojca i pełnić Jego wolę.
Chrystus często nawiązywał do tematu swojej męki w rozmowach z uczniami. Chciał ich przekonać, że krzyż, który pojawi się u kresu Jego ziemskiego życia, nie będzie wcale klęską czy nawet jakąś koniecznością, której nie da się uniknąć – lecz jest czymś zaplanowanym przez Ojca, a więc ważną częścią „składową” wielkiego planu zbawienia człowieka. Stąd w dniu dzisiejszym Pan Jezus tak ściśle łączy ze sobą swoje posłannictwo mesjańskie z czekającym Go krzyżem; ale też jednocześnie wskazuje, że śmierć krzyżowa nie jest punktem docelowym: Syn Człowieczy trzeciego dnia zmartwychwstanie.
Uczeń Chrystusa powinien osiągnąć znajomość krzyża i orientować się, że stanowi on istotny element chrześcijaństwa, a więc innymi słowy, nie ma chrześcijaństwa bez krzyża. Stąd uczeń Chrystusa musi każdego dnia brać krzyż, a może to czynić w różnej formie, poczynając od ochotnego wypełniania codziennych obowiązków, poprzez spokojne podjęcie cierpień oraz innych przeciwności życiowych – aż do śmierci męczeńskiej za wiarę, która stanowi najdoskonalsze upodobnienie do Mistrza i najwierniejsze naśladowanie Jego przykładu.
UMIEĆ STRACIĆ ŻYCIE, ks. Edward Staniek
Czego ludzie nie robią, aby zachować życie. Cała medycyna służy temu jednemu celowi. Zachować, ocalić życie. Obserwując ludzi, można dojść do wniosku, że celem wszystkich ich zabiegów jest właśnie ocalenie życia, byle jak najdłużej, byle jak najwięcej na ziemi przeżyć, zobaczyć, użyć. Każda świadomość utraty życia niesie gorycz i wypełnia serce cierpieniem. Tymczasem Jezus staje dziś przed nami i powiada: „Kto straci życie z mego powodu, zachowa je”. Paradoks Ewangelii. Trzeba umieć stracić, by zachować. To tak jak z ratowaniem mleka w dziurawym dzbanku. Życie to mleko, a doczesność to dzbanek. On jest dziurawy i tej dziury nie da się załatać. Mleko cieknie minuta po minucie. Biada temu, kto celem życia uczynił załatanie dziury. Natrudzi się wielce, aż nadejdzie chwila, w której ostatnia kropla mleka opuści dzbanek i wsiąknie w ziemię. Jest jedna mądra rada. Trzeba tak ustawić tę swoją doczesność, by mleko przelać do innego niedziurawego dzbanka. Tym dzbanem jest nasz Mistrz z Nazaretu. On Zmartwychwstały nie należy do doczesności, a więc już nie podlega prawu przemijania. Jeżeli zgodzę się na to, by me życie płynęło dla Niego, to kiedy nadejdzie godzina całkowitego rozpadu mojego dzbanka, z radością odkryję, że życie moje jest zachowane, że ani jedna jego kropla nie została zmarnowana. Dziś Ewangelia stawia nam pytanie: Czy umiem tracić życie z powodu Chrystusa? Czy umiem tracić życie – godzina po godzinie, dzień po dniu, rok po roku – dla Chrystusa? Jest to jedyna droga ocalenia własnego życia. To duża sztuka żyć dla Kogoś, żyć dla Jezusa, a kto ją opanował, jest świadom sukcesu każdej godziny, każdej minuty, jest świadom „zachowania życia”. Świat chce ocalić życie. Czy celem naszych zabiegów nie jest to samo? Czy nie zmierzamy do wykorzystania życia wyłącznie dla siebie? Jeżeli tak, to popełniamy poważny błąd. Zabiegając o ocalenie życia, stracimy je.
Nie naśladujmy świata. Miejmy odwagę iść pod prąd ludzkich opinii i starajmy się o opanowanie mądrego tracenia życia dla Chrystusa. Traćmy przez pracę, przez cierpienie, przez klęski, przez zmęczenie dla Niego. Traćmy przez radość, przez modlitwę i odpoczynek dla Niego. Przelewajmy to swoje życie, jak mleko z dziurawego dzbanka, w Jego ręce. On zbierze wszystko i ocali. Tylko w Jego rękach wszystko zyskuje sens i wszystko może być zachowane. Tracić życie dla Chrystusa to wielka mądrość.
