Mieli zupełnie odmienne usposobienia, odmienne funkcje, kształtujące ich umysły i charaktery, odmienne dzieje życia i nawróceń, odmienne także stanowiska i postawy wobec narzucających się zagadnień i konieczności podejmowania decyzji, raz po raz odmienne nawet zdania przy rozstrzyganiu jednej i tej samej sprawy. A przecież potomność skojarzyła ich jak dwie nierozłączne gwiazdy, świecące na nieboskłonie.
Stało się tak nie bez wielorakich i głęboko intuicyjnych uchwyconych powodów. Ci dwaj różniący się między sobą mężowie ożywieni byli, jak rzadko kto za ich dni i później, tą samą gorliwością wyznawanej wiary, tym samym niestrudzonym i pełnym poświęcenia apostołowaniem, tym samym namiętnym i bezgranicznym umiłowaniem Chrystusa, ich jedynego Mistrza, tym samym pragnieniem zhołdowania Mu wszystkich. Jeśli przy takim oddaniu mogło ich jeszcze dzielić cokolwiek, co by już w hierarchii wartości nie stanowiło zupełnej błahostki, wszystko wyrównała śmierć, a ta znów była świadectwem złożonym u stóp Chrystusa-Mistrza; męczeństwem poniesionym w tym samym Rzymie, stolicy ówczesnego świata, dokąd dotarli, aby lepiej rozprzestrzeniać wiarę. Ta śmierć nastąpiła tedy w jakimś bliskim sąsiedztwie czasu i przestrzeni, w każdym razie podczas tego samego pierwszego wielkiego prześladowania z roku 67, które wyraźnie przeczuwali. Było to prześladowanie stosunkowo krótkie, ale okrutne. Z terenu Rzymu zmiotło na jakiś czas niemal wszystko, nie to jednak, aby z posiewu męczenników chrześcijaństwo nie miało się odradzać na nowo i jeszcze bujniej. W każdym razie pamięć niektórych szczegółów minionego prześladowania uległa zatarciu, chrześcijanie wiedzieli natomiast doskonale, że utracili wtedy dwóch potężnych luminarzy wiary i świętości, swych wielkich przewodników, którzy już nie przestaną nimi kierować na drogach zbawienia. Jeden będzie to czynił przede wszystkim swoimi licznymi listami, których każda karta płonie ogniem i rzuca na chrześcijańskie życie snop jasnego światła; drugi – mocą nieograniczonej władzy i kluczami pozostawionymi mu przez Chrystusa.
Wierni skojarzyli ich tedy ze sobą nierozłącznie. Toteż gdy w IV stuleciu będą mogli czcić ich otwarcie i publicznie, będą to robić w ramach jednej i tej samej uroczystości. I tak już pozostanie na zawsze. Tak też, przyjmując świadectwo chrześcijańskich stuleci, czynimy my, czcząc dziś uroczyście świętych Piotra i Pawła, a czcząc pragniemy przy ich pomocy sami umocnić się w przekazywanej nam wierze i podobnych umiłowaniach. Oby te pogłębione wartości i pragnienia ożywiały nas jak najbardziej. Wówczas także o nas będzie można powiedzieć tak, jak powiedziano o pierwszych chrześcijanach: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących”.
PIERWSZE CZYTANIE – Dz 12, 1-11
Cudowne uwolnienie Piotra z więzienia
Czytanie z Dziejów Apostolskich
W owych dniach król Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła.
Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł, że to spodobało się Żydom,
uwięził nadto Piotra. A były to dni Przaśników.
Pojmawszy go, osadził w więzieniu i oddał pod straż czterech oddziałów,
po czterech żołnierzy każdy, zamierzając po Święcie Paschy wydać go ludowi.
Strzeżono więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga.
W nocy, po której Herod miał go wydać, Piotr, skuty podwójnym łańcuchem,
spał między dwoma żołnierzami, a strażnicy przed bramą strzegli więzienia.
Wtem zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi.
Trąciwszy Piotra w bok, obudził go i powiedział:
«Wstań szybko!» Równocześnie z rąk Piotra opadły kajdany.
«Przepasz się i włóż sandały!» – powiedział mu anioł.
A gdy to zrobił, rzekł do niego: «Narzuć płaszcz i chodź za mną!»
Wyszedł więc i szedł za nim, ale nie wiedział, czy to, co czyni anioł, jest rzeczywistością; zdawało mu się, że to widzenie. Minęli pierwszą i drugą straż
i doszli do żelaznej bramy prowadzącej do miasta.
Ta otwarła się sama przed nimi.
Wyszli więc, przeszli jedną ulicę i natychmiast anioł odstąpił od niego.
Kiedy Piotr przyszedł do siebie, powiedział: «Teraz wiem na pewno,
że Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z rąk Heroda
i z tego wszystkiego, czego oczekiwali Żydzi».
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił.
Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, *
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem, *
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.
Refren: Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił.
Wysławiajcie razem ze mną Pana, *
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał *
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.
Refren: Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił.
Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, *
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto biedak zawołał i Pan go usłyszał, *
i uwolnił od wszelkiego ucisku.
Refren: Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił.
Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych, *
aby ich ocalić.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry, *
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.
Refren: Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił.
DRUGIE CZYTANIE – 2 Tm 4, 6-9. 16-18
Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości
Czytanie z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza
Najdroższy:
Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła.
W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem.
Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości,
który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia,
a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego.
Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko.
W pierwszej mojej obronie nikt przy mnie nie stanął, ale wszyscy mnie opuścili:
niech im to nie będzie policzone!
Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mnie,
aby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii
i aby wszystkie narody je posłyszały;
wyrwany też zostałem z paszczy lwa.
Wybawi mnie Pan od wszelkiego złego czynu i ocali mnie,
przyjmując do swego królestwa niebieskiego;
Jemu chwała na wieki wieków. Amen.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół,
a bramy piekielne go nie przemogą.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Mt 16, 13-19
Ty jesteś Piotr i tobie dam klucze królestwa niebieskiego
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów:
«Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?»
A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza,
jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».
Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».
Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony.
Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.
Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka,
i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.
I tobie dam klucze królestwa niebieskiego;
cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie,
a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Obydwaj, Piotr i Paweł, zostali powołani bezpośrednio przez Chrystusa, ale w różnym czasie. Powołując na początku swojej publicznej działalności Szymona, rybaka galilejskiego, Pan od razu podkreślił, że spełni on ważne zadanie. Wskazywała na to zmiana imienia: „Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas – to znaczy Piotr”, czyli opoka, skała. Pawła, który początkowo nosił imię Szaweł, powołał Chrystus już po swoim Wniebowstąpieniu, zmieniając go z prześladowcy Kościoła w gorliwego Apostoła pogan.
Różnili się między sobą przede wszystkim wykształceniem. Piotr był prostym rybakiem galilejskim, Paweł człowiekiem na owe czasy bardzo wykształconym, nie tylko w szkole rabinistycznej, ale także w ówczesnej kulturze greckiej. Złączyło ich jednak na zawsze umiłowanie tej samej sprawy i odejście – jak głosi tradycja – tego samego dnia do nieba po koronę męczeństwa za wiarę. Obydwóch czcimy jako Apostołów i męczenników.
Św. Piotr „góruje” nad całym Kościołem zwierzchnią władzą i godnością namiestnika Chrystusa. Wszak tylko do niego Pan skierował słowa: „Ty jesteś skałą, opoką – i na niej zbuduję mój Kościół” oraz „paś baranki moje, paś owce moje”. Św. Paweł stał się wielki w Kościele przede wszystkim potęgą swojego głosu, który rozbrzmiewał w całym ówczesnym cywilizowanym świecie i głosił wszystkim Ewangelię.
Obydwaj pragnęli zdobyć świat dla Chrystusa, który ich powołał. Mając to na uwadze, po licznych już trudach pracy apostolskiej przybyli do Rzymu, stolicy olbrzymiego państwa rzymskiego, ażeby w owym dumnym, pogańskim jeszcze mieście zapalić światło prawdziwej wiary, by tutaj założyć mocne fundamenty pod gmach królestwa Chrystusowego na ziemi.
Według starej tradycji obydwaj Apostołowie ponieśli śmierć męczeńską w Rzymie w roku 67, za panowania cesarza Nerona. Piotr miał zginąć tak jak Jego Mistrz – a więc został ukrzyżowany, głową na dół (na własną prośbę). Paweł, jako obywatel rzymski, został ścięty mieczem (Piotra przedstawia się z kluczami w ręku, Pawła z mieczem). Obydwaj ponieśli śmierć męczeńską. Ci, którzy ich na nią skazali, byli przekonani, że w ten sposób kładą kres dziełu ewangelizacji świata. Jednak Apostołowie tylko pozornie przegrali. W rzeczywistości bowiem osiągnęli zamierzony cel, położyli podwaliny pod Kościół, którego „bramy piekielne nie przemogą”.
Chociaż dzisiaj czcimy dwóch Apostołów, Piotra i Pawła, to jednak w jakiś sposób Piotr wysuwa się na pierwsze miejsce, nadając dzisiejszemu świętu charakter papieski. Słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii dialog Chrystusa z Apostołami, jaki miał miejsce w okolicach Cezarei Filipowej. Jego centralnym punktem było wyznanie przez Piotra bóstwa Chrystusa. W odpowiedzi otrzymał zapowiedź, że będzie opoką Kościoła i otrzyma władzę kluczy. Pan Jezus spełnił tę obietnicę i związał zwierzchnią władzę nad całym Kościołem z osobą Piotra i jego następców. A ponieważ Piotr poniósł śmierć męczeńską w Rzymie, dlatego tam właśnie jest skała, opoka, gwarantująca trwałość Kościoła. Z tej też racji każdorazowy następca Piotra na biskupstwie rzymskim przejmuje władzę, jaką Pan przyrzekł i przekazał Piotrowi. Prowadzone przez wiele lat prace wykopaliskowe pod bazyliką św. Piotra w Rzymie ustaliły, że w tym miejscu został pochowany pierwszy namiestnik Chrystusa, któremu On sam polecił: „paś baranki moje, paś owce moje”.
Stąd w dniu dzisiejszym kierujemy naszą myśl w sposób szczególny do Rzymu, bo tam ponieśli śmierć męczeńską Apostołowie Piotr i Paweł, tam jest stolica chrześcijaństwa, w której ma swoją siedzibę obecny namiestnik Chrystusa: „Sobór Watykański II, idąc w ślady pierwszego Soboru Watykańskiego, zgodnie z nim poucza i oświadcza, że Jezus Chrystus, Pasterz wiekuisty, założył Kościół, posławszy Apostołów, tak jak sam został posłany przez Ojca. Chciał też, aby ich następcy, mianowicie biskupi, byli w Kościele Jego pasterzami aż do końca świata. Żeby zaś episkopat był jeden i niepodzielny, postawił nad innymi Apostołami świętego Piotra i w nim ustanowił trwałą i widzialną zasadę i fundament jedności i wspólnoty”.
Papieża słusznie nazywamy pasterzem całego Kościoła, zarówno wiernych, jak i biskupów. Łatwo zdać sobie z tego sprawę, jak wielka odpowiedzialność spoczywa na barkach Ojca świętego. Ma on prawo spodziewać się, że będą go wspomagały modlitwy całego Kościoła, wszystkich wiernych. Niejednokrotnie słyszymy zachętę, aby się modlić w intencjach Ojca świętego. Chodzi właśnie wtedy o intencje, jakie Następca Piotra ma w trosce o cały Kościół. W dniu dzisiejszym uczyńmy to w sposób szczególny, ponieważ oddajemy cześć pierwszemu papieżowi, świętemu Piotrowi.
Przeżywając wszakże dzisiejszą uroczystość, pamiętajmy także o tym, że święci, których czcimy, są dla nas przykładem do naśladowania. Patrząc na życie św. Piotra bez trudu dostrzegamy jego przywiązanie do Mistrza i wielką wiarę. On zawierzył całkowicie swojemu Mistrzowi, poszedł za Nim bez zastrzeżeń, opuszczając wszystko, co posiadał . Wspaniały przykład wiary tego Apostoła daje dzisiejsza Ewangelia: „Tyś jest Mesjasz, Syn Boga żywego”. Pan tak wszystkim pokierował, że Piotr uwielbił Go męczeńską śmiercią krzyżową.
Również św. Paweł uczy nas swoim życiem, jak żywa wiara powinna owocować przez miłość. On niczego nie pragnął poza Chrystusem: „dla mnie żyć to Chrystus”. W swoich listach wymienia aż 243 razy imię „Jezus”. Rzuca nawet ostre słowa potępienia na tego, kto by nie miłował Jezusa Chrystusa. Aby zaś miłość ku Chrystusowi zdobyć i utrwalić, stale podejmował walkę ze złem: „karcił swoje ciało i w niewolę podbijał”. Swoje piękne życie jakby ukoronował – podobnie jak Piotr – śmiercią męczeńską.
Przygotowani do śmierci, ks. Edward Staniek
Dwu apostołów dobrze przygotowanych do śmierci. Piotr potrafił spać spokojnie w więzieniu na kilka godzin przed wykonaniem na nim wyroku śmierci. Trzeba mieć bardzo zdrowe nerwy i wielki pokój w sumieniu, by w takim momencie spać spokojnie. Piotr wiedział, że Jego Mistrz żyje w niebie i że śmierć będzie godziną spotkania z Nim. Wiedział też, że trzeba wykonać wolę Ojca do ostatniej sekundy, a tym razem miało to być świadectwo jego przynależności do Zmartwychwstałego. Do tego świadectwa trzeba ludzkich sił, które regeneruje sen.
Paweł świadom nadchodzącej godziny rozstania z tym światem pisze do swego ukochanego syna Tymoteusza: „Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia”.
Mądre umieranie jest owocem opanowania sztuki pełni życia. Tylko ten, kto traktuje swe życie jako zwycięski maraton, potrafi cieszyć się na jego finiszu. Aby jednak wygrać maraton, nie wolno w czasie biegu popełnić żadnych błędów, każdy bowiem kosztuje drogocenne sekundy, które utrudniają dotarcie do mety.
Każdy z nas musi troszczyć się o życie. W takiej trosce należy również umieścić opanowanie sztuki odchodzenia z tej ziemi. W Ewangelii Chrystus nieustannie doskonalił tę umiejętność w sercach uczniów, a czynił to, głównie dając im przykład, jak On rozstaje się z doczesnym życiem, by przejść do życia wiecznego. Kto nie jest przygotowany do umierania, ten jeszcze nie umie w pełni żyć. Ucieczka od tego tematu jest dowodem braku odwagi i błędem, który uniemożliwia cieszenie się pełnią życia na ziemi i w wieczności.
Dziś w spotkaniu z dwoma apostołami prosimy Boga o łaskę dobrego przygotowania do śmierci. To jedna z wielkich łask, z którą trzeba umieć współpracować! Odchodzenie do wieczności jest bowiem zawsze świadectwem mądrości danym otoczeniu.
