Słowo

OSIEMNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA – ROK C – 3.08.2025

Uczestnicząc w Ofierze Chrystusa odnawianej na naszych ołtarzach, musimy coraz dokładniej uświadamiać sobie prawdę, że Zbawiciel przez krzyż i mękę prowadzi nas do chwały zmartwychwstania. Stanowi to dla nas ważne pouczenie: chrześcijanin, który chce otrzymać udział w chwale zmartwychwstałego Chrystusa, musi mieć wcześniej udział w Jego zbawczej śmierci. Nasz chrzest był pierwszym zanurzeniem w śmierci Chrystusa; ale stanowił jednocześnie wprowadzenie nas na drogę zbawienia, która wymaga ciągłego umierania wszystkiemu, co przyziemne, co osłabia naszą przyjaźń z Chrystusem lub tym bardziej mogłoby ją zerwać.
Msza św. nie tylko nam to wszystko przypomina, ale jednocześnie daje szczególne umocnienie w podejmowaniu tego zbawiennego działania. Musimy jednak naprawdę chcieć odrzucić od siebie wszelkie zło.

 

PIERWSZE CZYTANIE – Koh 1, 2; 2, 21-23
Cóż ma człowiek z wszelkiego trudu swego?

Czytanie z Księgi Koheleta

Marność nad marnościami, powiada Kohelet,
marność nad marnościami – wszystko jest marnością.
Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością,
a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu.
To także jest marność i wielkie zło.
Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego,
którą mozoli się pod słońcem?
Bo wszystkie dni jego są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem.
Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność.

Oto słowo Boże.

 

PSALM RESPONSORYJNY

Refren: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką.

Obracasz w proch człowieka *
i mówisz: «Wracajcie, synowie ludzcy».
Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, *
albo straż nocna.

Refren: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką.

Porywasz ich, stają się niby sen poranny, *
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca, *
wieczorem więdnie i usycha.

Refren: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką.

Naucz nas liczyć dni nasze, *
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał? *
Bądź litościwy dla sług Twoich!

Refren: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką.

Nasyć nas o świcie swoją łaską, *
abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami *
i wspieraj pracę rąk naszych, dzieło rąk naszych wspieraj!

Refren: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką.

 

DRUGIE CZYTANIE – Kol 3, 1-5. 9-11
Szukajcie tego, co w górze, zadajcie śmierć temu, co jest przyziemne

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan

Bracia:
Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych,
szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga.
Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.
Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu.
Gdy się ukaże Chrystus, nasze Życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.
Zadajcie więc śmierć temu, co przyziemne w członkach:
rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości,
bo ona jest bałwochwalstwem.
Nie okłamujcie się nawzajem,
bo zwlekliście z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami,
a przyoblekliście nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Boga,
na obraz Tego, który go stworzył.
A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania,
barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego,
lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus.

Oto słowo Boże.

 

Alleluja, alleluja, alleluja.

Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Alleluja, alleluja, alleluja.

 

EWANGELIA – Łk 12, 13-21
Marność dóbr doczesnych

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa:
«Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem».
Lecz On mu odpowiedział:
«Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?»
Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości,
bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia».
I opowiedział im przypowieść:
«Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie:
„Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”.
I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe
i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra.
I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego:
„Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie;
komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?”
Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga».

Oto słowo Pańskie.

 

KOMENTARZ

Jedną z bardzo odrażających i jednocześnie niezwykle szkodliwych wad człowieka jest chciwość, czyli nieuporządkowana dążność do gromadzenia dóbr materialnych.
Zrozumiałą jest rzeczą, że należy się troszczyć o sprawy doczesne, bo one w sposób naturalny wchodzą w zakres człowieczych potrzeb. Owszem, sam Chrystus nakazał nam prosić Ojca niebieskiego o chleb powszedni; ale ta troska musi być utrzymana w pewnych określonych granicach i zawsze podporządkowana sprawom Królestwa Bożego.
Chciwość zaczyna się wtedy, gdy człowiek gromadzi rzeczy ziemskie bez bliżej określonego celu, a więc jakby tylko po to, żeby gromadzić; po prostu cieszy go samo „magazynowanie” rzeczy materialnych. Omawiana tutaj wada może przybrać różne formy i rozmiary, ale zawsze w większym lub mniejszym stopniu rzutuje na sprawy duchowe człowieka. Najpierw przez to, że daje pozorne poczucie swego rodzaju samowystarczalności i niezależności, prowadząc w konsekwencji do „nie liczenia się” z Bogiem i Jego prawami. Właśnie wtedy pojawia się podstawowy błąd: wydaje się człowiekowi, że nawet życie jest „zależne od jego mienia”. Człowiek niejako mówi do siebie: „masz wielkie zasoby dóbr… odpoczywaj, jedz, pij i używaj”.
Następnie chciwość prowadzi do zamknięcia się w kręgu własnych tylko spraw, a tym samym czyni coraz bardziej nieczułym na potrzeby bliźnich. Chciwość wiedzie do skąpstwa i wzmaga egoizm.
Jakże na tym tle zrozumiała jest usilna prośba: „Nie daj mi, Panie, ani bogactwa, ani ubóstwa, lecz użycz mi tego, co jest konieczne dla życia”; a także wezwanie Chrystusa, ażeby przede wszystkim przed Bogiem być bogatym.
„Bóg przeznaczył ziemię ze wszystkim, co ona zawiera, na użytek wszystkich ludzi i narodów, tak by dobra stworzone dochodziły do wszystkich w słusznej mierze – w duchu sprawiedliwości, której towarzyszy miłość… Dlatego człowiek używając dóbr powinien uważać rzeczy zewnętrzne, które posiada, nie tylko za własne, ale za wspólne w tym znaczeniu, by nie tylko jemu, ale także innym przynosiły pożytek”.
Chrześcijanin jest stale wzywany do odnawiania swojego życia, co obrazowo można przedstawić jako zwlekanie z siebie starego człowieka, a przyoblekanie się w nowego. A więc stary i nowy człowiek w tym samym podmiocie. Stary (co było bliższe tym, którzy w wieku dojrzałym przyjmowali chrzest) to ten, który ma związek z pierwszym Adamem. Pochodząc od niego dziedziczymy całą smutną spuściznę grzechu pierworodnego. Tego starego człowieka, łatwo ulegającego pokusie do złego, wyrzekliśmy się w dniu naszego chrztu i podjęliśmy postanowienie trwania w nowości życia, w którą wprowadził nas ten sakrament. Właśnie wtedy przyoblekliśmy się w samego Chrystusa, nowego Adama, i zostaliśmy w Niego wszczepieni jak gałązka do szczepu winnego.
Mimo zgładzenia grzechu pierworodnego i obleczenia się w nowego człowieka, nie zostaliśmy tym samym uwolnieni od wszelkich pokus oraz skłonności do złego. Tkwi w nas zarzewie zła i stale grozi niebezpieczeństwo powtórnego przyobleczenia się w starego człowieka. Stąd konieczność ustawicznego zadawania śmierci temu wszystkiemu, co jest przyziemne w naszych członkach. W ten też sposób łączymy się coraz ściślej z Jezusem Chrystusem i nawzajem między sobą, tak że zostają przezwyciężone i zatarte zewnętrzne różnice, które dzielą ludzi na pewne grupy społeczne czy jakiekolwiek inne.
Niejako u podstaw tej ustawicznej i żmudnej pracy musi leżeć coraz głębsze poznanie Boga. Trzeba mieć stale przed sobą wizją doskonałości Boga, która została nam ukazana w Jego Synu, Chrystusie. Stał się On po to człowiekiem, ażeby wszystkim dać doskonały wzór do naśladowania.

 

DOBRA DOCZESNE A CHRZEŚCIJANIN – Ks. Edward Staniek

Odczytany fragment Ewangelii każe nam przemyśleć stosunek do naszej pracy, do tego, co posiadamy – do pieniędzy, do bogactwa. Okazuje się bowiem, że w naszym podejściu do wartości doczesnych ujawnia się wartość człowieka, a zwłaszcza wartość chrześcijanina.
Iluż to ludzi w naszych czasach naśladuje – i to w stu procentach – bogacza, o którym mówi Pan Jezus. Iluż to zapracowanych po łokcie, zadyszanych, często bez wytchnienia, byle tylko zgromadzić trochę pieniędzy, byle być bogatym. Wprawdzie u nas w Polsce wzbogacenie się nie jest rzeczą łatwą, mimo to udziela się nam ogólnoświatowe pragnienie posiadania, gromadzenia bogactwa. Mieć! Mieć jak najwięcej! Coraz częściej słyszymy, powtarzane jako maksyma życiowa, tragiczne słowa: „Głupi bo biedny, biedny bo głupi”. Nie ma się czemu dziwić. Ważna jest przecież nie sama ilość bogactwa, ale stosunek do niego. Chrystus potępił człowieka zamożnego nie za to, że dużo posiadał, lecz za to, że zgromadził, aby jeść, pić, odpoczywać, używać. A przecież na to nie potrzeba tysięcy dolarów. Można mieć kilka tysięcy w kieszeni, gromadzonych przez tydzień tylko po to, by je rozpuścić w jeden niedzielny wieczór. Dla tego człowieka zbierane przez tydzień złotówki stają się bóstwem. O nich myśli od rana do wieczora, im składa w ofierze wszystko. Czegóż się nie robi na ziemi, aby tylko zdobyć trochę pieniędzy? W odniesieniu do takiego właśnie człowieka Pan Jezus stosuje to mocne słowo: „głupcze”. Iluż ludzi ochrzczonych, iluż spośród nas usłyszałoby od Boga to twarde słowo: „głupcze”? Mądrość Ewangelii polega na tym, że wszystko ustawia na właściwym miejscu, że wie, co przedstawia prawdziwą wartość, co rzeczywiście jest skarbem.
Według Ewangelii człowiek bogaty to nie ten, który zgromadził skarb dla siebie, ale ten, który zdobył skarb wielki w oczach Boga. Chrześcijanie jako uczniowie Chrystusa powinni zadziwić świat wielką mądrością ewangeliczną, tym nieustannym wysiłkiem gromadzenia prawdziwych skarbów: sprawiedliwość, dobroć, miłosierdzie, roztropność itp. To jest bogactwo decydujące o wartości człowieka, a ten, kto o nie zabiega, jest mądry. Kto zrozumiał, że prawdziwe bogactwo jest bogactwem serca, a nie kieszeni, odkrył piękno Ewangelii i prawdziwego chrześcijaństwa. Stojąc wobec bogactwa, stoimy na rozdrożu. Jeżeli sięgamy po dobra doczesne, by ich używać, to świat uzna nas za mądrych, ale Bóg – jak czytaliśmy w dzisiejszej Ewangelii – za głupich. Jeżeli wyżej od pieniędzy postawimy dobra duchowe, świat uzna nas za głupich, ale Bóg za mądrych. Musimy wybrać, w której mądrości chcemy uczestniczyć: w Boskiej czy ludzkiej.