Słowo

DWUDZIESTA DRUGA NIEDZIELA ZWYKŁA – ROK C – 31.08.2025

Stając przed ołtarzem, musimy uznać naszą ludzką słabość, pamiętając zawsze o tym, że Pan Bóg sprzeciwia się pysznym, a pokornym daje swoją łaskę. Taką postawę staramy się przyjąć zwłaszcza w czasie sprawowania Ofiary Ciała i Krwi Chrystusa. W ten sposób otwieramy się na działanie Słowa Bożego, będąc głęboko przekonani, że ono stanie się dla nas źródłem prawdziwej mądrości. Otwieramy też serce na Bożą moc, płynącą z ofiary eucharystycznej, bo pamiętamy o tym, że sami z siebie nie dobrego uczynić nie możemy.
Niejako punktem wyjścia jest zawsze przyznanie się do winy i wyrażenie szczerego żalu za wszystkie dotychczasowe sprzeniewierzenia.

 

PIERWSZE CZYTANIE – Syr 3, 17-18. 20. 28-29
Bóg miłuje pokornych

Czytanie z Mądrości Syracha

Synu, z łagodnością prowadź swe sprawy,
a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował.
Im większy jesteś, tym bardziej się uniżaj,
a znajdziesz łaskę u Pana.
Wielka jest bowiem potęga Pana i przez pokornych bywa chwalony.
Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa,
albowiem nasienie zła zapuściło w nim korzenie.
Serce rozumnego rozważa przypowieść,
a ucho słuchacza – to pragnienie mędrca.

Oto słowo Boże.

 

PSALM RESPONSORYJNY

Refren: Ty, dobry Boże, biednego ochraniasz.

Sprawiedliwi cieszą się i weselą przed Bogiem, *
i rozkoszują radością.
Śpiewajcie Bogu, grajcie Jego imieniu, *
bo Pan Mu na imię.

Refren: Ty, dobry Boże, biednego ochraniasz.

Ojcem dla sierot i wdów opiekunem *
jest Bóg w swym świętym mieszkaniu.
Bóg dom gotuje dla opuszczonych, *
jeńców prowadzi ku lepszemu życiu.

Refren: Ty, dobry Boże, biednego ochraniasz.

Deszcz obfity zesłałeś, Boże, *
Ty orzeźwiłeś swe znękane dziedzictwo.
Twoja rodzina, Boże, znalazła to mieszkanie, *
które w swej dobroci dałeś ubogiemu.

Refren: Ty, dobry Boże, biednego ochraniasz.

 

DRUGIE CZYTANIE – Hbr 12, 18-19. 22-24a
Stare i Nowe Przymierze

Czytanie z Listu do Hebrajczyków

Bracia:
Nie przyszliście do namacalnego i płonącego ognia,
do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb
i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go usłyszeli,
prosili, aby do nich nie mówił.
Wy natomiast przyszliście do góry Syjon,
do miasta Boga żywego – Jeruzalem niebieskiego,
do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zgromadzenie,
i do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach,
do Boga, który sądzi wszystkich,
do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy już doszli do celu,
do Pośrednika Nowego Testamentu – Jezusa.

Oto słowo Boże.

 

Alleluja, alleluja, alleluja.

Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie,
bo jestem cichy i pokornego serca.

Alleluja, alleluja, alleluja.

 

EWANGELIA – Łk 14, 1. 7-14
Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów,
aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili.
Potem opowiedział zaproszonym przypowieść,
gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich:
«Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca,
by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego.
Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci:
„Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce.
Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu.
A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci:
„Przyjacielu, przesiądź się wyżej”.
I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników.
Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony,
a kto się uniża, będzie wywyższony».
Do tego zaś, który Go zaprosił, mówił także:
«Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci,
ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili,
i miałbyś odpłatę.
Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych.
A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć;
odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych».

Oto słowo Pańskie.

 

KOMENTARZ

Pokora, którą sobie przedstawiamy często w bardzo krzywym świetle, jest niezwykle ważną i pożyteczną cnotą, ułatwiającą wzajemne współżycie. Można powiedzieć, że jest ona bardzo rozległa w swej treści i dlatego niejako w różnym stopniu można być pokornym. Pokora stanowi przeciwieństwo bardzo przykrej wady, jaką jest pycha. Ta ostatnia również z niejednakowym natężeniem ujawnia się u poszczególnych ludzi, zawsze jednak stwarza niemałą trudność we wzajemnym współżyciu.
W potocznej mowie używamy wielu określeń na oznaczenie ludzi, którym brak pokory. I tak nazywamy kogoś pyszałkiem, o innym mówimy, że chodzi „nadęty”, dumny, że gardzi innymi itd. Niezależnie jednak od zastosowanych określeń, wszyscy na to się zgadzają, że człowiek pyszny jest bardzo trudny we współżyciu. Ciągle wysuwa na pierwsze miejsce swoją osobę, posuwając się często do poniżania drugich, wszystko już wie i nie dopuszcza innych do głosu…
Pycha ludzka jest po prostu chorobą, którą trzeba leczyć. Ale nie jest to łatwe, czasem spotykamy stany nieuleczalne: „Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa, albowiem nasilenie zła w nim zapuściło korzenie”. Są jednak środki zaradcze, które powinni stosować wszyscy, ponieważ każdemu zagraża ta niebezpieczna choroba. Na pierwszym miejscu trzeba się uczyć jakiegoś pełnego spojrzenia na siebie, Boga i naszych bliźnich. Niezastąpioną pomocą będzie wsłuchiwanie się w Słowo Boże, które zawiera nieomylną prawdę. Otóż w świetle Objawienia przekonamy się, że ponad wszystkim jest Bóg, od którego jesteśmy zależni, że obok nas są nasi bracia, tak samo jak my stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, oraz że my sami jesteśmy tylko słabymi ludźmi, którzy potrzebują pomocy innych, przede wszystkim zaś swojego Stwórcy.
Z takich rozważań muszą popłynąć praktyczne wnioski wcielane mozolnie w życie. Nie mając zbyt wielkiego mniemania o sobie, nie będziemy dążyli w różnych sytuacjach życiowych do zajęcia naczelnego miejsca. Owszem, postaramy się nieraz o to, aby w oczach drugich podnieść naszych bliźnich. Więcej będzie w naszym życiu bezinteresowności i dlatego nauczymy się dobrze czynić tym, od których nie możemy się spodziewać świadczenia nam dobroci.
Niezwykle ważnym środkiem jest częste badanie swojego postępowania, czynione w rachunku sumienia. Powinniśmy w chwilach ciszy weryfikować swoje postępowanie w świetle wymagań stawianych nam przez Słowo Boże.

Tak Stary, jak i Nowy Testament może być nazwany dialogiem Boga z człowiekiem. Zachodzi jednak duża różnica pomiędzy dialogiem staro- i nowotestamentowym. W pierwszym Przymierzu, zawieranym przez Jahwe na Górze Synaj, mowa Boga budziła lęk i trwogę: Izraelici patrzyli na błyskawice, słyszeli grzmoty, grzmiące trąby… Nic przeto dziwnego, że prosili Mojżesza, aby tylko on rozmawiał z Bogiem, a więc nie chcieli być bezpośrednimi uczestnikami tego dialogu.
Jakże inaczej wygląda sprawa w Nowym Przymierzu. Tutaj wszyscy zostali wezwani do nawiązania dialogu z Bogiem, który ukazuje się wszystkim jako najlepszy Ojciec. Odkupieni Krwią Zbawiciela nie musimy patrzeć na dymiącą górę, ale mamy się zapatrzeć na Jeruzalem niebieskie, gdzie zostały zapisane nasze imiona.
Nie wolno jednak wyciągać stąd wniosku, że tutaj na ziemi mamy się zachowywać beztrosko, ponieważ niebo zostało nam przygotowane przez Chrystusa. Niebieskie Jeruzalem jest celem, do którego winniśmy zdążać. Dotarli tam już sprawiedliwi, a więc ci, którzy zapatrzeni w Chrystusa starali się naśladować Jego życie. Stanowi to i dla nas wskazówkę. Nie możemy ani przez chwilę zapomnieć o tym, że Bóg, który nas oczekuje w niebie, jest równocześnie sędzią sprawiedliwym i dlatego do wiecznej szczęśliwości dopuści jedynie tych, którzy sobie na to zasłużą swoim życiem.

 

CHORZY NA WIELKOŚĆ – ks. Edward Staniek

Dzisiejsze czytania zmuszają nas do zastanowienia nad jedną z często spotykanych chorób świata. Nie ma człowieka, który by w jakimś okresie życia na nią nie chorował. Tylko niewielu potrafi się z niej wyleczyć: Znawcy ludzi twierdzą, że z tą chorobą przychodzimy na świat, a jej wirusy umierają w nas dopiero pięć minut po naszej śmierci. Choroba na wielkość. Jest to straszna choroba, źródło wielu nieszczęść na ziemi. Często występuje w połączeniu z innymi chorobami, zwłaszcza z chciwością, ale niekiedy spotykamy ją w formie czystej. Jakie są jej najczęstsze objawy.

Niezdrowa rywalizacja. Ciągłe zabieganie o to, by być na pierwszym planie, by obok nie było większych od nas. Każdy większy człowiek jest wrogiem i trzeba go za wszelką cenę zdystansować. Szukanie ludzi mniejszych od siebie, wobec których można okazać swą wyższość, których można ustawić u swoich stóp. Szukanie niewolników. Nie ważne kto, może to być żona, matka, dziecko, kolega w pracy, byle tylko było po kim deptać. Głupie, za wszelką cenę, bronienie swej pozycji. Człowiek chory na wielkość nie umie przegrywać, nie potrafi znieść klęski. Objawia się to szczególnie jaskrawo, gdy twarde życie spycha go na margines. Przychodzi choroba, kalectwo, starość, emerytura i wtedy rozpoczyna się dramat. Egoista nie umie i nie chce zgodzić się na klęskę.

Ile zła rodzi się z tego dążenia do wielkości, ilu ludzi zostało zdeptanych, ile polało się łez – wiadomo tylko Bogu. Mąż, który na prawo i lewo głosi światu, że ma głupią żonę. Nawet dzieciom potrafi tłumaczyć, że ich mama jest osobą ograniczoną. On wybudował dom, on kupił samochód, on skończył studia. On, on, on… Tylko on. Kłaniajcie się ludy, idzie bóstwo. Żona i dzieci wylały już tyle łez, że można by go było spokojnie w nich utopić. Człowiek mały, chory na wielkość. Dyrektor szkoły, antytalent pedagogiczny. Ze szkołą nie łączy go nic prócz dyplomu. On jednak ma władzę. On decyduje o losach kadry i o losach uczniów. Codziennie podejmuje szereg decyzji, z których wszyscy się śmieją, ale nikt nie powie mu słowa. Wszyscy się go boją. Pan życia i śmierci. Człowiek mały, chory na wielkość.

Każdy z nas mógłby podać wiele podobnych przykładów. Można je obserwować wśród dzieci w przedszkolu i na korytarzach domu starców, w celi więziennej i w klasztornych murach. Gdziekolwiek bowiem jest człowiek, tam jest i ta straszna choroba. A Chrystus powiada: „Ktokolwiek się wywyższa, będzie poniżony”. Takich poniżonych przez Boga będzie dużo, tysiące, miliony, miliardy. Takimi bowiem cyframi na przestrzeni wieków określa się liczbę ludzi chorych na wielkość. „Ktokolwiek się poniży, będzie wywyższony.” Wywyższonych przez Boga będzie niewielu, bardzo niewielu. Niewielu bowiem ochotnie zajmuje miejsce ostatnie.

Autor Księgi Mądrości mówi, że na chorobę wielkości nie ma lekarstwa. Nikt nikogo z tej choroby nie potrafi uleczyć. Jedynie on sam może ocalić siebie, ale nie przez zestawienie z innymi, lecz przez zestawienie z jedyną prawdziwą wielkością – z Bogiem. Kto raz stanął wobec Boga w prawdzie, ten już nie zachoruje na wielkość. Wie, że przed Bożym obliczem jest prochem i niczym.