Słowo

DWUDZIESTA SIÓDMA NIEDIELA ZWYKŁA – ROK C – 5.10.2025

Uczestnictwo wiernych w ofierze eucharystycznej możliwe jest tylko dzięki posłudze kapłanów. Stając bowiem przy ołtarzu, kapłani działają w zastępstwie Chrystusa i głosząc Jego tajemnicę, łączą modlitwę wiernych z ofiarą Tego, który jest ich Głową i uobecniają we Mszy św. aż do przyjścia Pana jedyną Ofiarę świętą Nowego Testamentu, mianowicie Chrystusa, ofiarującego się raz jeden Ojcu na ofiarę niepokalaną, oraz przydzielają owoce tej ofiary. Również głównie podczas Mszy św. zwiastują wszystkim słowo Boże.

 

PIERWSZE CZYTANIE – Ha 1, 2-3; 2, 2-4
Sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności

Czytanie z Księgi proroka Habakuka

Jak długo, Panie, mam wzywać pomocy – a Ty nie wysłuchujesz?
Wołam do Ciebie: Na pomoc! – a Ty nie wysłuchujesz.
Dlaczego ukazujesz mi niegodziwość i przyglądasz się nieszczęściu?
Oto ucisk i przemoc przede mną, powstają spory, wybuchają waśnie.
I odpowiedział Pan tymi słowami:
«Zapisz widzenie, na tablicach wyryj,
by można było łatwo je odczytać.
Jest to widzenie na czas oznaczony,
lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi;
a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj,
bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie.
Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego,
a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności».

Oto słowo Boże.

 

PSALM RESPONSORYJNY

Refren: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie.

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu, *
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem, *
z weselem śpiewajmy Mu pieśni.

Refren: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze, *
klęknijmy przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem, *
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Refren: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego: *
«Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba, jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie, *
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła».

Refren: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie.

 

DRUGIE CZYTANIE – 2 Tm 1, 6-8. 13-14
Nie dał nam Bóg ducha bojaźni

Czytanie z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza

Najdroższy:
Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży,
który jest w tobie od nałożenia moich rąk.
Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni,
ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia.
Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia,
lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą!
Zdrowe zasady, które posłyszałeś ode mnie,
zachowaj jako wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie.
Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego,
który w nas mieszka.

Oto słowo Boże.

 

Alleluja, alleluja, alleluja.

Słowo Pana trwa na wieki.
Właśnie to słowo ogłoszono wam jako Dobrą Nowinę.

Alleluja, alleluja, alleluja.

 

EWANGELIA – Łk 17, 5-10
Służyć z pokorą

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary».
Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy,
powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”,
a byłaby wam posłuszna.
Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola:
„Pójdź zaraz i siądź do stołu”?
Czy nie powie mu raczej:
„Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się,
a potem ty będziesz jadł i pił”?
Czy okazuje wdzięczność słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?
Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie:
„Słudzy nieużyteczni jesteśmy;
wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”».

Oto słowo Pańskie.

 

KOMENTARZ

Całe proroctwo Habakuka, którego dziś słuchamy w pierwszym czytaniu Słowa Bożego, posiada ciekawą formę literacką. Zostało mianowicie ujęte w formę dialogu pomiędzy prorokiem i Bogiem. Wypowiedź Habakuka przybiera w nim postać skargi; może też być nazwana lamentacją. Po każdej zaś tego rodzaju wypowiedzi proroka przychodzi odpowiedź ze strony Boga. Również w dzisiejszym fragmencie mamy na początku właśnie skargę proroka, a w części drugiej wyjaśnienie udzielone przez Pana.
Prorok żali się przede wszystkim na to, że zmuszony jest patrzeć na nieprawość, jaka się dzieje w narodzie przez Boga wybranym: panuje w nim ucisk i przemoc, powstają spory, wybuchają waśnie. Wszystko zdaje się wskazywać na to, że Pan jest jakby obojętny wobec postępowania narodu, który przecież wybrał sobie na szczególne dziedzictwo.
Bardzo ważna jest odpowiedź, jakiej Bóg udziela na tego rodzaju wątpliwości. Otóż wcale nie patrzy obojętnie na postępowanie swego narodu i tylko pozornie zdaje się opóźniać. Można powiedzieć, że ta uwaga ma powszechne zastosowanie. Zawsze przecież, gdy widzimy zło, które jakby bezkarnie się panoszy, chcielibyśmy od razu być świadkami kary Bożej: ponosi nas wtedy źle pojęta gorliwość. Zapominamy, że Pan Bóg jest cierpliwy i zawsze czeka na nawrócenie. Kiedy jednak ono nie następuje, przychodzi, aby wymierzyć to, na co człowiek zasłużył. Stąd zawsze należy „czekać”.
Szczególnego znaczenia nabiera wyjaśnienie dotyczące odpowiedzialności: „Zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności”. A więc Pan Bóg nie stosuje nigdy tzw. zbiorowej odpowiedzialności, lecz każdy indywidualnie odpowie za swoje postępowanie. Kto więc pragnie osiągnąć pełnię życia musi dochować Bogu wierności. Nie zawsze przychodzi nam to łatwo, zwłaszcza wtedy, gdy jesteśmy otoczeni ludźmi, którzy nie liczą się z prawem Bożym. W takich chwilach potrzebna jest naprawdę głęboka, żywa wiara. Nie dziwi nas, że Apostołowie prosili Chrystusa, aby „przymnożył im wiary”. Ciekawa wszakże była odpowiedź Mistrza na tę prośbę. Najpierw, jakby uchylając się od bezpośredniej odpowiedzi, podkreśla niezwykłą moc wiary. Oświadcza, że nawet jej odrobina, tak mała jak przysłowiowe ziarnko gorczycy, może właściwie wszystko zdziałać. Obrazem zaś jej mocy będzie wyrwanie z korzeniami drzewa morwowego, które potrafi przetrwać na jednym miejscu ok. 600 lat.
Następnie Chrystus już bardziej bezpośrednio nawiązuje do prośby Apostołów o pomnożenie wiary, wskazując na sposób, w jaki można je osiągnąć, a mianowicie przez pokorną służbę. Chodzi oczywiście o służbę Bogu, ale trzeba przyznać, że nie jest ona wcale łatwa, ponieważ wymaga tego, co jest w pewnym sensie przeciwne naszej naturze. Na ogół jesteśmy przecież nastawieni na to, aby nas doceniano, aby zauważono naszą pracę i słusznie za nią wynagrodzono. Taką też postawę przyjmujemy nieraz nawet wobec Boga: służąc Mu pragniemy, aby stale nam błogosławił i to w formie, jaką uznamy za słuszną. Stąd niezwykle trudno przychodzi powiedzieć sobie: „jesteśmy tylko nieużytecznymi sługami, wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”. A właśnie taka dopiero postawa jest wyrazem naszej żywej wiary i sprawia, dzięki działaniu Bożemu, jej pomnożenie.

Z napomnień i pouczeń, jakie kieruje dziś św. Paweł do swojego ucznia Tymoteusza, biskupa Efezu, poznajemy wiele ważnych spraw dotyczących życia pierwotnego Kościoła. Najpierw dowiadujemy się, że poszczególnymi Kościołami lokalnymi kierowali pasterze ustanowieni przez Apostołów. Do tej funkcji byli przeznaczani specjalnym obrzędem. Dziś św. Paweł wspomina tylko o włożeniu rąk, przy innej okazji doda, że tej czynności towarzyszyła modlitwa o udzielenie szczególnej łaski Bożej. Zauważmy, że jest to czynność, która ma miejsce do dziś w obrzędzie święceń. Włożenie zaś rąk daje „charyzmat Boży”, a więc specjalny dar, który nie tylko upoważnia, ale też i uzdalnia do głoszenia Ewangelii, dzięki pomocy udzielanej przez Boga.
Ze słów Apostoła pośrednio wynika, że Tymoteusz już dawno przez włożenie rąk otrzymał wspomniany charyzmat i być może poddał się pewnemu zniechęceniu na skutek trudności napotkanych w głoszeniu Ewangelii. Stąd mowa o rozpaleniu na nowo „Bożego charyzmatu” oraz zachęta do przezwyciężenia przeszkód. Z tego również należy wnioskować, że człowiek otrzymujący wspomniany tutaj charyzmat nie zostaje pozbawiony wolnej woli w tym sensie, żeby Bóg przejmował całkowicie inicjatywę. Przeciwnie, zaktualizowanie „Bożego charyzmatu” jest uzależnione od postawy człowieka.
Dowiadujemy się wreszcie, że niezwykle ważnym zadaniem biskupów było od samego początku strzeżenie depozytu wiary, a więc całego dziedzictwa wiary i miłości, przyniesionego przez Chrystusa. W wypełnianiu tego obowiązku pasterzy wspomaga Duch Święty.

 

MODLITWA O WIARĘ – Ks. Edward Staniek

Wejście w świat wiary to wejście w świat łaski. Ze strony człowieka jest to możliwe wyłącznie wówczas, gdy Bóg sam go zaprosi, gdy poda mu rękę. Odpowiedź na to wezwanie Boga wcale nie jest jednak łatwa. Człowiek może w pewnej mierze dostrzegać, a raczej przeczuwać istnienie wielkich wartości świata łaski, lecz droga dotarcia do nich jest trudna i przeraża. Stąd też każdy, kto stanie u początków tej drogi, a zależy mu na jej pokonaniu, wcześniej czy później zwróci się do Boga z prośbą: „Panie, przymnóż mi wiary”.

Wiara ma charakter dynamiczny. Ten, kto otwiera serce, by zawierzyć Bogu, decyduje się na coraz ściślejszą współpracę z Nim. Współpracę opartą na zaufaniu. Wielu współczesnych katolików sądzi, że aby uchodzić za człowieka wierzącego, wystarczy wyrecytować „Wierzę w Boga”. Jest to jednak wielkie złudzenie. Decydować się na wejście w świat wiary, to rozpocząć trudny proces doskonalenia zawierzenia. Bóg mi zaufał, wyciąga do mnie swoją rękę. Czy nie zawiodę Boga? Człowiek wierzący winien głęboko przemyśleć i przemodlić pytania: Czym jest zaufanie? Co decyduje o tym, że możemy komuś zaufać? Jakie trzeba spełnić warunki, by inni mogli nam zaufać? Komu i dlaczego nie wolno ufać? Bóg wzywając do wiary, wzywa do zaufania. On sam objawia nam swoje zaufanie i pragnie, byśmy Jemu zaufali. W tym geście zaufania Bogu jest zawarte lekarstwo na wiele chorób współczesnego człowieka: na osamotnienie, zagubienie, utratę poczucia godności i wolności. Jeżeli jest Ktoś, komu mogę w pełni zaufać, tzn. Ktoś, kto zna sens życia i wszystkie jego drogi, to nie jestem samotny. Mam Przewodnika i nawet, jeśli muszę przebyć tak trudny masyw górski, jak Himalaje, nie zginę. Ręka mego Przewodnika jest niezawodna, mogę iść za Nim nawet z zawiązanymi oczami. Zawierzenie Bogu jest najskuteczniejszym lekarstwem na samotność.

Jeśli zaufał mi sam Bóg, to muszę przedstawiać wielką wartość. Jestem kimś wielkim, skoro darzy mnie zaufaniem sam Bóg. Ktokolwiek to dostrzegł, ten już nie straci z oczu godności człowieka. W akcie zawierzenia Bogu, a ściśle mówiąc w dostrzeżeniu wzajemnego zawierzenia Boga i człowieka, jest zawarte skuteczne i jedyne lekarstwo na groźne choroby dzisiejszego świata – osamotnienie, zagubienie, kryzys godności człowieka. Stąd też wszyscy winniśmy uczynić swoją codzienną modlitwą prośbę Apostołów: „Panie, przymnóż nam wiary”.