Słowo

DWUDZIESTA ÓSMA NIEDZIELA ZWYKŁA – ROK C – 12.10.2025

Okazanie wdzięczności za doznaną dobroć jest właściwie obowiązkiem sprawiedliwości, do podjęcia którego zdolna jest tylko istota rozumna. A tym większa należy się wdzięczność, im więcej komuś zawdzięczamy. Najwięcej przeto wdzięczności powinniśmy okazać Bogu, bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. On też posłał na świat swego Jednorodzonego Syna, aby przywrócił ludziom utracone synostwo, On ustawicznie otacza nas swoją dobrocią.
Eucharystia, którą mamy sprawować, stanowi najwspanialszą formę dziękczynienia Bogu za wszelkie Jego dobrodziejstwa, ale też równocześnie przypomina, że każdy grzech stanowi wyraz niewdzięczności.

 

PIERWSZE CZYTANIE – 2 Krl 5, 14-17
Uzdrowienie Naamana

Czytanie z Drugiej Księgi Królewskiej

Wódz syryjski Naaman, który był trędowaty,
zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego,
a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego chłopca i został oczyszczony.
Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem,
wszedł i stanął przed nim, mówiąc:
«Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem!
A teraz zechciej przyjąć dar od twego sługi!»
On zaś odpowiedział:
«Na życie Pana, przed którego obliczem stoję – nie wezmę!»
Tamten nalegał na niego, aby przyjął, lecz on odmówił.
Wtedy Naaman rzekł:
«Jeśli już nie chcesz, to niech dadzą twemu słudze tyle ziemi,
ile para mułów unieść może,
ponieważ odtąd twój sługa nie będzie składał ofiary całopalnej
ani ofiary krwawej innym bogom, jak tylko Panu».

Oto słowo Boże.

 

PSALM RESPONSORYJNY

Refren: Pan Bóg okazał ludom swe zbawienie.

Śpiewajcie Panu pieśń nową, *
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica *
i święte ramię Jego.

Refren: Pan Bóg okazał ludom swe zbawienie.

Pan okazał swoje zbawienie, *
na oczach pogan objawił swą sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją *
dla domu Izraela.

Refren: Pan Bóg okazał ludom swe zbawienie.

Ujrzały wszystkie krańce ziemi *
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio, *
cieszcie się, weselcie i grajcie.

Refren: Pan Bóg okazał ludom swe zbawienie.

 

DRUGIE CZYTANIE – 2 Tm 2, 8-13
Jeśli trwamy w cierpliwości, będziemy królowali z Chrystusem

Czytanie z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza

Najmilszy:
Pamiętaj na Jezusa Chrystusa, potomka Dawida.
On według Ewangelii mojej powstał z martwych.
Dla niej znoszę niedolę aż do więzów jak złoczyńca;
ale słowo Boże nie uległo spętaniu.
Dlatego znoszę wszystko przez wzgląd na wybranych,
aby i oni dostąpili zbawienia w Chrystusie Jezusie, wraz z wieczną chwałą.
Nauka to godna wiary:
Jeżeli bowiem z Nim współumarliśmy, z Nim także żyć będziemy.
Jeśli trwamy w cierpliwości, z Nim też królować będziemy.
Jeśli się będziemy Go zapierali, to i On nas się zaprze.
Jeśli my odmawiamy wierności,
On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego.

Oto słowo Boże.

 

Alleluja, alleluja, alleluja.

Za wszystko dziękujcie Bogu,
taka jest bowiem wola Boża względem was w Jezusie Chrystusie.

Alleluja, alleluja, alleluja.

 

EWANGELIA – Łk 17, 11-19
Wiara uzdrowionego cudzoziemca

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Zdarzyło się, że Jezus, zmierzając do Jeruzalem,
przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei.
Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych.
Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali:
«Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!»
Na ten widok rzekł do nich:
«Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni.
Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu. A był to Samarytanin.
Jezus zaś rzekł: «Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?
Czy się nie znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?»
Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła».

Oto słowo Pańskie.

 

KOMENTARZ

Wiemy dobrze z własnego doświadczenia, jak łatwo zapomina się o obowiązku wdzięczności za otrzymane dobrodziejstwa. Kiedy czegoś potrzebujemy, wiemy, do kogo należy się zwrócić, skoro zaś otrzymamy – zwlekamy z wyrażeniem wdzięczności albo po prostu o niej zapominamy. Owszem, zdarza się i w ten sposób, że zamiast wdzięczności okazujemy niewdzięczność swoim dobroczyńcom. Nie ulega wątpliwości, że największy dług wdzięczności zaciągamy wobec Boga, bo Jemu ostatecznie wszystko zawdzięczamy; ale i na tym odcinku różnie bywa z ludzką wdzięcznością. Stąd Pismo święte przypomina nam niejednokrotnie ten ważny obowiązek i przez konkretne przykłady poucza, w jaki sposób należy go wypełnić.
Dziś słuchamy najpierw opisu uzdrowienia z trądu wodza syryjskiego Naamana. Mieszkał w pogańskiej Syrii i tutaj wyczerpał już wszystkie możliwości wyleczenia się z choroby. W końcu od dziewczyny izraelskiej, która pracowała w jego domu, dowiaduje się, że w Izraelu jest potężny prorok imieniem Elizeusz i że on może uzdrowić jego ciało z trądu. Wybiera się przeto w daleką podróż z całym swoim orszakiem. Wykonując polecenie proroka, zanurzył się siedmiokrotnie w Jordanie i został oczyszczony. Możemy sobie wyobrazić, jaka radość ogarnęła tego człowieka i całe jego otoczenie. W takich właśnie chwilach człowiek zapomina o wszystkim; ale Naaman nie zapomniał o obowiązku wdzięczności.
Wraca do męża Bożego i czyni publicznie takie wyznanie: „Przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem. A teraz zechciej przyjąć dar wdzięczności od twego sługi”. Ponieważ Elizeusz nie chciał przyjąć żadnych darów, stąd uzdrowiony Syryjczyk poprosił o możność zabrania ziemi palestyńskiej do swego kraju. Chciał bowiem odtąd na wzór Izraelitów składać ofiary prawdziwemu Bogu. Tak więc wdzięczność wyraził w sposób najpiękniejszy, ponieważ porzucił pogaństwo, a zaczął czcić jednego prawdziwego Boga.
Inny obraz przedstawia nam Ewangelia. Chrystus przechodzi pograniczem Samarii i Galilei. Zabiega Mu drogę dziesięciu trędowatych, którzy stojąc z daleka (bo nie wolno im było zbliżać się do zdrowych) wołali: „Jezusie, ulituj się nad nami!” Pan Jezus każe im udać się do kapłanów. Zgodnie bowiem z Prawem Mojżeszowym uzdrowieni z trądu mieli najpierw pokazać się kapłanom, którzy oglądali ich ciało, aby się przekonać, czy rzeczywiście zostali uzdrowieni. W drodze do kapłanów doznali uzdrowienia. Zapanowała wśród nich niebywała radość, która przesłoniła im jednak obowiązek podziękowania swemu Dobroczyńcy. Tylko jeden powrócił do Jezusa, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin.
Pan Jezus czyni wyrzut pozostałym: „Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?” Niestety, historia się powtarza. Ciągle stanowczo za mało jest tych, którzy pamiętają o wypełnieniu obowiązku wdzięczności. Wypada i nam zastanowić się nad tym, czy umiemy Bogu dziękować za wszystko, co od Niego otrzymujemy. Przecież wiele Mu zawdzięczamy, tylko rzadko o tym myślimy. On nas stworzył, On nas odkupił, On wspiera nas swoją łaską, abyśmy mogli osiągnąć zbawienie. Pamiętajmy zwłaszcza o tym, że Eucharystia, w której uczestniczymy, stanowi najlepszą formę dziękczynienia Bogu za wszystko, co staje się naszym udziałem.

Zachęcając swojego ucznia Tymoteusza do wypełnienia powierzonej mu posługi, każe św. Paweł spojrzeć na Jezusa Chrystusa, który stał się dla wszystkich wzorem dobrowolnego wyniszczenia. Rozpoczęło się ono już w momencie przyjęcia ludzkiego ciała: Syn Boży przyjął postać sługi, aby potem podjąć śmierć krzyżową. Ten właśnie przykład był zachętą dla Apostoła, przebywającego w więzieniu, gdzie nosi kajdany jak złoczyńca. Czyni to jednak z radością, bo ma świadomość, że w ten sposób buduje tych, którzy są wybrani przez Boga i dopomaga im w osiągnięciu wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie.
Otuchą napełnia św. Pawła również fakt, że na skutek jego uwięzienia słowo Boże nie uległo skrępowaniu. Człowieka, który je głosi, można uwięzić jak złoczyńcę, ale słowa Bożego raz wypowiedzianego nikt i nic nie może skrępować, raz zasiane – owocuje. Właśnie w więzieniu Apostoł ma świadomość, że głoszona przez niego jeszcze na wolności Ewangelia przynosi teraz owoce.
Z tych rozważań wyprowadza wniosek, który dotyczy wszystkich wierzących: tylko ci, którzy nauczą się współumierać z Chrystusem, będą mogli żyć razem z Nim; ci zaś, którzy trwają w cierpliwości, podejmując przeciwności życiowe, mają prawo do tego, aby razem z Nim królować. To jest zachętą i wezwaniem, ale należy też mieć w pamięci ostrzeżenie: „Jeśli będziemy się Go zapierali, to i On nas się zaprze”.

 

PRÓBA WIARY – Ks. Edward Staniek

Grupa nieuleczalnie chorych ludzi, świadomych niechybnie zbliżającej się śmierci, staje oko w oko z Chrystusem. Doskonale wiedzą, że w tym Człowieku istnieje ich ostatnia nadzieja. Wpatrzeni w Niego, wszystko, na co ich stać, streszczają w jednym zdaniu: „Jezusie, Nauczycielu, zmiłuj się nad nami”. Chwila ciszy. Atmosferę wyczekiwania przerywa spokojny głos Chrystusa: „Idźcie, pokażcie się kapłanom”. I tu stajemy zdziwieni. Nie uleczył? Dlaczego? Przecież mógł to uczynić! Wystarczyło jedno słowo, wyciągnięcie ręki, dotyk. A jednak… „Idźcie, pokażcie się kapłanom”. Dlaczego zwleka? Dlaczego tym nieszczęśliwym ludziom nie ulży? Ulży. Chrystus jednak inaczej patrzy na świat niż my. On wie, że to od czego zależy wieczność – wiara w Niego – ważniejsze jest od zdrowego ciała. Zanim uzdrowi, doświadczy ich wiary. „Idźcie…”. Przyznajmy, że niejeden z nas postawiłby Chrystusowi pytanie: Dlaczego? Z tym trądem? To przecież nic nie daje, a zrobienie jednego kroku jest trudne i bolesne. Ci ludzie jednak wiedzieli, że z chwilą, gdy się zawierzy Bogu, nie ma co protestować. Skoro mam pewność, że Jemu zależy na moim szczęściu więcej niż mnie, że On nie chce uczynić mi krzywdy, to po co zastanawiać się nad Jego konkretnym rozstrzygnięciem. Dlatego, nie czekając dłużej, odwrócili się od Mistrza oraz otaczającej Go rzeszy i podążyli do świątyni. „A gdy szli, zostali oczyszczeni.” Wygrali próbę, odnieśli zwycięstwo.
Każdy z nas otrzymał wiarę na chrzcie świętym. Potem nadszedł moment, że trzeba było wybierać samemu. W ten sposób weszliśmy na trudną drogę wierności. W życiu były, są i będą trudności. Taki jest plan Boży. W ich ogniu mamy umacniać swoją wiarę.

Dla jednego taką trudnością może być modlitwa, w której trwa miesiące, lata całe, a zdaje mu się, że niebo nie słyszy, że jego prośba jest daremna. Dla innego będzie to szamotanie się z nieznośną żoną, mężem, sąsiadem. Upływają lata, aż w końcu wyczerpany opuszcza ręce. Boże, to niesprawiedliwe. Za co mnie tak każesz? Ja mam już dość! Ja nie mogę dłużej! Są chwile, gdy taka próba spada jak grom z jasnego nieba. Młody mąż, pełen wspaniałych planów, w czasie pracy spryskany kwasem traci wzrok. Nie zobaczy żony, dziecka, własnego domu. Nieśmiało podaje rękę, by przejść do drugiego pokoju. Niełatwo wtedy powiedzieć: „Ojcze, bądź wola Twoja”. Próba wiary. Młoda matka, przypadkowo przez uchylone drzwi gabinetu usłyszała skierowane przez lekarza do jej męża słowa: „Niestety, nic nie poradzimy, liczą się tylko tygodnie. Ostatnie stadium raka”. „Panie, czy to możliwe? Jestem taka młoda… A dzieci?”. A iluż ludziom życie nawet w ostatnich latach nie szczędzi ciosów. Siedemdziesięcioletnia matka wychowała czworo dzieci. Wszystkim się dobrze powodzi, ale dla niej nie mają miejsca ani czasu. Dwa lata temu odwieźli ją do domu starców. Wtedy widziała ich po raz ostatni. Od tego czasu nikt nie napisał, ani nie przyszedł odwiedzić. Bolesny, okrutny brak wdzięczności. I znowu krawędź rozpaczy, załamania – próba wiary. To są sprawy trudne. Dlaczego zestawiłem je obok siebie? Aby wskazać, że każda u swoich podstaw stanowi próbę naszej wiary. W każdej chwili możemy być wystawieni na podobne doświadczenie. Pamiętajmy, że to Pan Bóg, najlepszy Ojciec, a nie kto inny, dopuszcza tę próbę, i że ona z całą pewnością nie przekracza naszych sił. Z każdej możemy wyjść zwycięsko, z umocnioną wiarą i spotęgowaną miłością.