Czytania liturgii Mszy św. w dzień
W różny sposób Bóg przemawiał do ludzi w ciągu wieków, jakie upłynęły od stworzenia świata. Najwspanialej jednak przemówił poprzez swojego Syna. Bóg bowiem tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto wierzy w Niego, nie umarł, ale miał życie wieczne. Ten Syn Boży, którego święty Jan nazywa Słowem Ojca, stał się człowiekiem i zamieszkał wśród nas. Owszem, jak gdyby czeka na przyjęcie ze strony ludzi dobrej woli. Darem swojej wiary chce oświecić każdego człowieka.
Gromadząc się w dniu Bożego Narodzenia przy ołtarzu Pańskim, składamy Bogu dzięki za to, że posłał na świat swego Syna, i jednocześnie wyrażamy naszą dobrą wolę, otwierając szeroko serca na działanie łaski.
PIERWSZE CZYTANIE – Iz 52, 7-10
Cała ziemia zobaczy zbawienie Boże
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
O jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny,
który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście,
który obwieszcza zbawienie, który mówi do Syjonu:
«Twój Bóg zaczął królować».
Głos! Twoi strażnicy podnoszą głos,
razem wznoszą okrzyki radosne,
bo oglądają na własne oczy powrót Pana na Syjon.
Zabrzmijcie radosnym śpiewem, wszystkie ruiny Jeruzalem!
Bo Pan pocieszył swój lud, odkupił Jeruzalem.
Pan obnażył już swe ramię święte na oczach wszystkich narodów;
i wszystkie krańce ziemi zobaczą zbawienie naszego Boga.
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Ziemia ujrzała swego Zbawiciela.
Śpiewajcie Panu pieśń nową, *
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica *
i święte ramię Jego.
Refren: Ziemia ujrzała swego Zbawiciela.
Pan okazał swoje zbawienie, *
na oczach pogan objawił swą sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją *
dla domu Izraela.
Refren: Ziemia ujrzała swego Zbawiciela.
Ujrzały wszystkie krańce ziemi *
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio, *
cieszcie się, weselcie i grajcie.
Refren: Ziemia ujrzała swego Zbawiciela.
Śpiewajcie Panu przy wtórze cytry, *
przy wtórze cytry i przy dźwięku harfy.
Przy trąbach i przy głosie rogu, *
na oczach Pana, Króla, się radujcie.
Refren: Ziemia ujrzała swego Zbawiciela.
DRUGIE CZYTANIE – Hbr 1, 1-6
Bóg przemówił do nas przez Syna
Czytanie z Listu do Hebrajczyków
Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców naszych przez proroków,
a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna.
Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy,
przez Niego też stworzył wszechświat.
Ten Syn, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty,
podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi,
a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach.
On o tyle stał się większy od aniołów,
o ile odziedziczył dostojniejsze od nich imię.
Do którego bowiem z aniołów powiedział Bóg kiedykolwiek:
«Ty jesteś moim Synem, Ja Cię dziś zrodziłem»?
I znowu: «Ja będę Mu Ojcem, a On będzie Mi Synem»?
A skoro ponownie wprowadzi Pierworodnego na świat, powie:
«Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży».
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Zajaśniał nam dzień święty,
pójdźcie, narody, oddajcie pokłon Panu, bo wielka światłość zstąpiła dzisiaj na ziemię.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – J 1, 1-18
Słowo stało się ciałem
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię.
Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości,
by wszyscy uwierzyli przez niego.
Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.
Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc,
aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę,
jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.
Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach:
«Ten był, o którym powiedziałem:
Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością,
gdyż był wcześniej ode mnie».
Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce.
Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza,
łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział;
ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Naród wybrany w Starym Przymierzu przechowywał – wśród morza politeizmu narodów pogańskich – wiarę w jednego prawdziwego Boga, który w rozmowie z Mojżeszem sam siebie nazwał Jahwe, a więc Tym, Który Jest, innymi słowy Tym, do którego istoty należy istnienie, który musi istnieć. Każdy wierzący Izraelita był głęboko przekonany, że ten Bóg jest zawsze obecny wśród swego ludu. Od czasów króla Dawida szczególnym znakiem tej obecności stało się w Jerozolimie wzgórze Syjon, na którym Salomon zbudował świątynię dla Jahwe. Słusznie się tym szczycono, ale Izraelici bardzo często zapominali o wypływających stąd zobowiązaniach. Nic przeto dziwnego, że na naród wybrany przychodziły chwile, które zdawały się wskazywać na to, iż Bóg opuścił swoje dziedzictwo. Przypuszczano jednak wtedy niejako szturm do Pana Zastępów, powołując się na zawarte przymierze. Szczególnie w takich momentach rozbrzmiewał głos proroków, którzy zapowiadali nie tylko jakby doraźne wyzwolenie Izraela z doświadczanych przez niego kłopotów, lecz ponadto wychodzili daleko w przyszłość, zapowiadając nadejście wiecznego już Królestwa Mesjasza.
Tak jest właśnie również i dziś, gdy słuchamy proroka Izajasza. Zabierał on głos bardzo często w okresie adwentowego oczekiwania, ale czyni to także dziś, w uroczystość Bożego Narodzenia. Zapowiada więc powrót Pana na Syjon, mówi o odbudowie ruin miasta Jeruzalem. Można powiedzieć, że stanowiło to owo doraźne pocieszenie Izraela. Prorok wieści ponadto, że wszystkie krańce ziemi ujrzą zbawienie Boga – co przecież można było odnieść tylko do czasów mesjańskich.
Prorocy byli wysłannikami Boga i przemawiali w Jego imieniu. Potężna była ich mowa, ale nie najpotężniejsza z tych, jakimi Bóg przemawiał do ludzi. Kiedy bowiem nadeszła pełnia czasów, przemówił Pan do nas przez swojego Syna Jezusa. Autor listu do Hebrajczyków podkreśla to ze szczególnym naciskiem i jednocześnie przypomina, kim jest Ten, przez którego Bóg przemówił do nas (a którego narodziny dziś wspominamy). Jest on nie tylko Panem, ale i Stworzycielem wszechświata, Synem Bożym, odblaskiem chwały Boga oraz odbiciem Jego istoty. Przyszedł zaś na ziemię po to, by oczyścić ludzkość z grzechu. Dokonawszy tego dzieła, zasiadł po prawicy swego Ojca na wysokościach.
W konsekwencji nowonarodzony Mesjasz jest wyższy od aniołów, bo z rozkazu Boga wszyscy są Jego sługami i mają Mu się kłaniać, bo tylko do Niego rzekł Bóg: „Ty jesteś moim Synem, Jam Cię dziś zrodził”.
Znacznie dalej i głębiej w swoich rozważaniach nad nowonarodzonym Mesjaszem prowadzi nas dziś św. Jan Ewangelista, który słusznie jest określany jako pierwszy wielki teolog chrześcijański. Jego Ewangelię otwiera wstęp (prolog), w treści swej głęboko teologiczno-filozoficzny, w formie zaś nawet poetycki. Może być nazwany hymnem o Logosie (gr.), czyli Słowie. Ten termin zaczerpnięty został (niekoniecznie jednak przez św. Jana) z filozofii greckiej, ale Apostoł nadał mu zupełnie nową, chrześcijańską treść. Jak cała Ewangelia, tak tym bardziej wstęp do niej ma za cel wykazać, że zapowiedziany w Starym Testamencie Mesjasz jest Synem Bożym, równym w bóstwie ze swoim Ojcem i Duchem Świętym.
A więc „na początku było Słowo”. Spotykamy najpierw wyraźne nawiązanie do księgi Rodzaju, przez co autor chce podkreślić, że wtedy gdy Bóg przystępował do stworzenia świata, „było” (a ściślej mówiąc „istniało”) już Słowo. Wyprzedza Ono zatem czasowo wszystko, co zostało przez Boga stworzone, a ponieważ od tego momentu pojawia się „czas” jako taki, trzeba o Słowie powiedzieć, że jest ponad czasem – jest odwieczne, czyli nigdy się nie stało, ale jest od wieków.
Słowo nie mogło być stworzone przez Boga, ponieważ właśnie przez Nie zostały powołane wszystkie byty w chwili stworzenia świata. Wolno natomiast powiedzieć, że w pojęciu „Słowa” ukazuje św. Jan odwieczne pochodzenie Syna Bożego od Ojca, który – bez początku i bez końca – wypowiada się cały w odwiecznym Słowie, które od Niego pochodzi i jest Jego Synem, drugą Osobą Trójcy Przenajświętszej, posiadającą tę samą naturę, co i Ojciec.
Słowo jest dalej źródłem wszelkiego „życia”. Życie stanowi naprawdę wielki skarb, ale różne są jego formy i stopnie. Najdoskonalsze życie posiada sam Bóg, który w swoim Synu powołuje nas do udziału w tym życiu. Stąd powie później Chrystus o ludziach: „przyszedłem, aby mieli życie i to w całej pełni”. To życie jest zarazem „światłością”, zarówno poprzez naturalne światło rozumu ludzkiego, jak i poprzez światło Objawienia, płynące bezpośrednio od Boga. Nie wszyscy jednak z niego korzystają, bo są tacy, co wolą trwać w ciemności, która ma swoje źródło w szatanie. Stąd mówimy wprost „o mocach ciemności”.
Jak różne są stopnie życia, tak różne są też rodzaje światła. Nie ulega wątpliwości, że jedynym najdoskonalszym, a więc, tym samym, prawdziwym światłem jest Słowo Boże. Nawet św. Jan Chrzciciel w porównaniu ze Słowem nie był światłością. Posłany zaś został jedynie po to, aby dać świadectwo o doskonałej i pełnej Światłości. Słowo Wcielone jest jednak Światłością nie tylko dla siebie, lecz pragnie oświecać każdego człowieka przychodzącego na ten świat.
Tu się zaczyna tryumf człowieka lub jego tragedia. Wszystko bowiem zależy od ustosunkowania się człowieka do Syna Bożego przychodzącego na świat. Tragedię zgotowali sobie ci, którzy odrzucają Mesjasza. Uczynił to nawet naród żydowski, który przecież był narodem obietnicy i pierwszy powinien przyjąć Chrystusa. Stąd św. Jan z wyraźnym żalem zaznacza, że nawet „swoi Go nie przyjęli”. Na szczęście jednak wielu, zarówno spośród pogan, jak i Żydów, przyjęło Słowo wcielone, dzięki czemu przez wiarę otrzymują wielki dar „dziecięctwa Bożego”. Streszcza się on w narodzeniu z Boga, które jednak jest zupełnie odmienne od naturalnego ludzkiego rodzenia. Człowiek wierzący w Słowo Wcielone otrzymuje przez łaskę udział w życiu samego Boga. Tak więc Pan Bóg daje człowiekowi uczestnictwo w swojej Bożej naturze.
Św. Jan przechodzi teraz do przedstawienia kulminacyjnego punktu, który zapoczątkował jakby serię wielkich wydarzeń czasów mesjańskich na ziemi: „Słowo stało się ciałem”, czyli człowiekiem. Pozostając tym, kim było od wieków, bez początku, a więc pozostając wiecznym Bogiem, w określonym momencie historii ludzkości stało się człowiekiem, co oznacza, że w osobie Słowa zjednoczyło ludzką naturę nie mieszając jej z naturą Bożą. Nazwano to później tzw. unią hipostatyczną, polegającą na tym, że natura boska i ludzka zjednoczyły się w boskiej Osobie Słowa.
Tak oto Bóg-człowiek zamieszkał wśród ludzi i dopuścił wybrane przez siebie osoby do oglądania Jego chwały. Przyniósł też ważne dary: łaskę i prawdę, dzięki którym otrzymujemy prawdziwą wiedzę o Bogu i możemy stać się dziećmi Bożymi.
Nie wolno nam jednak ani przez chwilę o tym zapomnieć, że to wszystko stanowi równocześnie wezwanie skierowane do człowieka. Bóg bowiem chce, abyśmy Go coraz lepiej poznawali i przyjmowali przez wiarę, stając się tym samym godnymi łaski dziecięctwa Bożego.
Sieć życzliwych rąk, ks. Edward Staniek
Dziwna i tajemnicza jest ta noc, kiedy z białym opłatkiem zbliżamy się do naszych bliskich ze słowami życzeń i z życzliwością, bo nie chodzi tu tylko o piękne słowa, ale o gotowość niesienia pomocy tym, którym życzenia składamy.
Bywa, że w tym świecie, w którym żyjemy, doświadczamy wrogości. Ale można w tym świecie zbudować sieć życzliwych rąk, sieć tak mocną, że będzie w stanie udźwignąć ciężar naszego codziennego życia.
Najważniejsze połączenia tej sieci mają wymiar rodzinny. Mieści się w nim życzliwość męża i żony, rodziców i dzieci, rodzeństwa, teściów, synowej i zięcia. Drugi krąg tej życzliwości to nasi sąsiedzi. Trzeci tworzy środowisko w pracy. Czwarty to każdy człowiek napotkany na ulicy, w autobusie, w poczekalni, w sklepie, w szpitalnej sali.
Co w budowie tej sieci życzliwych rąk jest najważniejsze? To, że ona zależy wyłącznie od nas. Od nikogo innego. Nie mają na nią wpływu ani układy społeczne, ani polityczne, ani konto w banku, ani pusta kieszeń, ani wspaniałe zdrowie, ani choroba. Ani nawet podpisy dyplomatów czy też decyzje episkopatu. Życzliwość zależy wyłącznie od naszej dobrej woli. Trzeba dziś dostrzec z opłatkiem w ręku, jak wielu ludzi życzliwych jest obok nas.
Kilka dni temu składałem życzenia kalekiej kobiecie, która od pięciu lat jest na wózku. I ona musiała operacyjnie ratować jedyne oko, które jeszcze jej pozostało. Przyszedłem i cieszę się, że chora widzi. A ona mi powiada: „Księże, to jest cud, że widzę, ale jeszcze większym cudem jest to, że spotkałam wielu bardzo życzliwych ludzi. Tyle razy trzeba było mnie podwozić do lekarza. Trzeba było mi poświęcić wiele godzin. Większym cudem jest ta życzliwość aniżeli to, że widzę”. I z jej oczu popłynęły łzy wdzięczności.
Obok nas żyje wielu życzliwych ludzi. Trzeba ich dziś dostrzec i trzeba tę ich życzliwość pomnożyć.
Nie dziwmy się jednak, że obok nas są także ludzie o lodowatych sercach. Nie dziwmy się, że wielu z nich to ludzie agresywni. Nie dziwmy się nawet wtedy, gdy oni nas zranią. Nie dziwmy się! Niech ich zachowanie będzie wezwaniem do spotęgowania naszej życzliwości, bowiem mamy być świadkami ludzkiej życzliwości. To my jesteśmy odpowiedzialni za wzrost temperatury miłości na ziemi.
Skąd mamy czerpać siłę?
Oto środek nocy. Przybyliśmy do tej świątyni, aby się pokłonić Synowi Bożemu, który stał się człowiekiem. A przybył na ziemię po to, aby nas nauczyć życzliwości. I właśnie On wyciągnął swoje ręce i włączył je w tę sieć życzliwych ludzi. Dzięki temu jest ona niezniszczalna.
Świat może podjąć wiele działań, aby tę sieć zniszczyć, ale właśnie dzięki temu, że są w nią włączone ręce Syna Bożego, świat nigdy jej nie rozerwie. To właśnie stąd czerpiemy siłę potrzebną do tego, aby z uśmiechem życzliwości rozpoczynać każdy dzień.
Syn Boga codziennie staje przed nami z tym samym Białym Chlebem w ręku. I za chwilę uczyni to samo. Poda nam ten Biały Chleb z wielką życzliwością, która jest i życzliwością ludzką, i Bożą, aby udowodnić, że dysponujemy potężną siłą, która jest w stanie przemienić oblicze tej ziemi, bo razem z nami jest Chrystus Pan. Amen.
