Gromadzimy się przy ołtarzu Pańskim w dniu święta Najświętszej Rodziny Nazaretańskiej. Pozostanie ona na zawsze najdoskonalszym wzorem dla każdej rodziny, która jest najmniejszą komórką społeczności, a więc także Kościoła. Pragniemy się dziś modlić w intencji wszystkich rodzin, aby stanowiły zdrowy fundament życia ludzkiego na ziemi, a rodziny chrześcijańskie prawdziwy Kościół domowy, w którym rodzice przez słowo i przykład stają się dla dzieci pierwszymi zwiastunami wiary.
Ponieważ wszyscy należymy w jakiś sposób do rodziny, dlatego wnikamy w nasze sumienia, by odpowiedzieć sobie na pytanie: jak wypełniamy nasze obowiązki członków rodziny?
PIERWSZE CZYTANIE – Syr 3, 2-6. 12-14
Kto jest posłuszny Bogu, czci swoich rodziców
Czytanie z Mądrości Syracha
Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził.
Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów,
a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził.
Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci,
a w czasie modlitwy będzie wysłuchany.
Kto szanuje ojca, długo żyć będzie,
a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce.
Synu, wspomagaj swego ojca w starości,
nie zasmucaj go w jego życiu.
A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość,
nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił.
Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie,
w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu.
Szczęśliwy człowiek, który służy Panu *
i chodzi Jego drogami.
Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich, *
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.
Refren: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu.
Małżonka twoja jak płodny szczep winny *
w zaciszu twego domu.
Synowie twoi jak oliwne gałązki *
dokoła twego stołu.
Refren: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu.
Tak będzie błogosławiony człowiek, który służy Panu.
Niechaj cię z Syjonu Pan błogosławi
i obyś oglądał pomyślność Jeruzalem *
przez wszystkie dni twego życia.
Refren: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu.
DRUGIE CZYTANIE – Kol 3, 12-21
Chrześcijańskie zasady życia domowego
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan
Bracia:
Jako wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne współczucie,
w dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich
i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał coś do zarzucenia drugiemu:
jak Pan wybaczył wam, tak i wy.
Na to zaś wszystko przywdziejcie miłość, która jest spoiwem doskonałości.
A w sercach waszych niech panuje pokój Chrystusowy,
do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele.
I bądźcie wdzięczni.
Słowo Chrystusa niech w was mieszka w całym swym bogactwie:
z całą mądrością nauczajcie i napominajcie siebie,
psalmami, hymnami, pieśniami pełnymi ducha,
pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach.
A cokolwiek mówicie lub czynicie, wszystko niech będzie w imię Pana Jezusa,
dziękując Bogu Ojcu przez Niego.
Żony, bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu.
Mężowie, miłujcie żony i nie okazujcie im rozjątrzenia.
Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu.
Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
W sercach waszych niech panuje pokój Chrystusowy;
słowo Chrystusa niech w was mieszka w całym swym bogactwie.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Mt 2, 13-15. 19-23
Ucieczka Świętej Rodziny do Egiptu
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy mędrcy się oddalili, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł:
«Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu;
pozostań tam, aż ci powiem;
bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić».
On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu;
tam pozostał aż do śmierci Heroda.
Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka:
«Z Egiptu wezwałem Syna mego».
A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł:
«Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela,
bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia».
On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela.
Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos
w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść.
Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w okolice Galilei.
Przybył do miasta zwanego Nazaret i tam osiadł.
Tak miało się spełnić słowo Proroków: «Nazwany będzie Nazarejczykiem».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Dzisiejsze czytania Słowa Bożego przynoszą nam liczne pouczenia i wskazania dotyczące życia rodzinnego, przede wszystkim zaś kierują nasz wzrok na Najświętszą Rodzinę Nazaretańską, która pozostanie na zawsze wzorem i przykładem dla wszystkich rodzin.
Czytanie zaczerpnięte z księgi Syracydesa mocno akcentuje obowiązki dzieci względem rodziców. Wychodzi od podstawowego stwierdzenia, że dzieci są z woli Bożej chwałą zarówno ojca, jak i matki, ponieważ od nich pochodzą. Ten ostatni fakt sprawia, że rodzice nabywają określone prawa do swych dzieci, podczas gdy na dzieci zostają nałożone pewne zobowiązania względem ich rodziców. Nic przeto dziwnego, że obowiązek miłowania rodziców stał się treścią czwartego przykazania Dekalogu, który – jak się słusznie podkreśla – stanowi właściwie bliższe wyjaśnienie prawa naturalnego.
Rzecz znamienna jest w tym, że niezależnie od tego naturalnego porządku rzeczy wszczepionego przez Stwórcę w samą rozumną naturę człowieka, w wypadku nakazu miłowania rodziców spotykamy specjalne zachęty połączone z zapowiedzią otrzymania Bożego błogosławieństwa. Otóż kto pamięta o swoich rodzicach i okazuje im należny szacunek, będzie miał radość z własnych dzieci. Zostało to zaś ujęte w wyraźnym stosunku zależności, a mianowicie szacunek dla własnych rodziców jest warunkiem doznania później czci od swoich dzieci. Potwierdza to zresztą bardzo dobitnie doświadczenie życiowe; dzieci – podobnie jak na innych odcinkach – przejmują w tym wypadku model, jaki im ukazują ojciec i matka stosunkiem do własnych rodziców.
Okazanie szacunku rodzicom jest warunkiem otrzymania Bożego błogosławieństwa w postaci długich lat życia. Szacunek i cześć, o których tu mowa, nie polegają jednak wyłącznie na słowach lub okazaniu pewnych zewnętrznych gestów; dzieci mają obowiązek wspomogać swoich rodziców wtedy, gdy tego potrzebują. Takim zaś szczególnym okresem w odniesieniu do wszystkich rodziców jest przede wszystkim ich starość. Wtedy dzieci mają niejako okazję odwdzięczyć się za wszystkie dobra, jakie od rodziców otrzymali w długim okresie wychowania. Przez pomoc należy rozumieć nie tylko wsparcie materialne, lecz również w razie potrzeby także pomoc duchową.
Wielki nacisk położono na niezasmucanie rodziców, a więc trzeba wykluczyć wszystko, co mogłoby sprawić im przykrość. Mówiąc wszakże o tym, nie wolno zapomnieć, że ludzie starsi są bardziej wrażliwi od młodych, co nakazuje okazanie większej wyrozumiałości. Słusznie się nieraz mówi, że ludzie starsi mają swoje prawa i przywileje. Natchniony autor uwzględnia i taką przykrą sytuację, kiedy rodzice tracą rozum. Niekoniecznie musi to być choroba umysłowa, często wchodzi w grę po prostu daleko posunięta skleroza. W tych wypadkach konieczna jest szczególna wyrozumiałość. Nigdy zaś nie wolno pogardzać własnymi rodzicami. Niezależnie bowiem od stanu, w jakim się znajdują, zawsze pozostają naszymi rodzicami.
Św. Paweł, który jest zawsze niezwykłym realistą, zdaje sobie dobrze z tego sprawę, że współżycie z bliźnimi, zwłaszcza w tej najmniejszej wspólnocie, jaką jest rodzina, nie należy do rzeczy łatwych. Stąd wylicza najpierw wiele cnót moralnych, jakimi muszą się odznaczać ci, którzy pragną dobrze wypełnić przykazanie wzajemnej miłości. Oto niektóre z nich: w pierwszym rzędzie konieczne są dobroć i pokora. Dobroć jest uważana czasem za coś wrodzonego pewnym osobom, stąd mówimy o kimś, że z natury swej jest dobry, że nie potrafi być zły, że nie umiałby wyrządzić komuś krzywdy czy nawet przykrości. Chociaż będzie nieraz nawet sporo prawdy w tych stwierdzeniach, mimo wszystko trzeba powiedzieć, że dobroć, o której tu mowa, jest głównie postawą wypracowaną, a wyrażająca się w jakiejś niezwykłej życzliwości. Mówimy o postawie zarówno z tej racji, że chodzi o coś stałego, jak i dlatego, że dobroć jest wyrażana całą osobowością (postawą) człowieka, a więc w gestach, słowach itd. Nie utożsamia się ona jednak bynajmniej z naiwnym optymizmem czy tym bardziej z jakąś pobłażliwością dla zła moralnego. Pokora jest również postawą człowieka, który umie spojrzeć prawdzie w oczy. We wzajemnym współżyciu wyraża się ona głównie w tym, że każdy stara się dostrzegać przede wszystkim własne słabości i niedociągnięcia, nie wyolbrzymiając ich u drugich ludzi.
Potrzebna jest cichość i cierpliwość. Pierwsza z tych cnót jest przedmiotem specjalnego błogosławieństwa Chrystusa („Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię”). Człowiek cichy nie czyni dużo hałasu, nie mówi wiele o sobie, nie obnosi się ze swymi sprawami i nie zawraca nimi bez potrzeby drugim ludziom głowy. Ale cichość nie oznacza też jakiegoś zamknięcia się w sobie, niewrażliwości na sprawy innych. Cierpliwość w naszym wypadku to głównie umiejętność zachowania spokoju w różnorodnych napięciach powstających we wzajemnym współżyciu, to zachowanie spokoju w tzw. denerwujących sytuacjach. Człowiek cierpliwy nie wybucha gniewem i umie zachować równowagę ducha. Wyliczając cierpliwość, przechodzi Apostoł od razu do następnych wskazań, które mają związek z tą cnotą i stanowią jej sprawdzian. Mówi mianowicie o wzajemnym znoszeniu się i wybaczaniu sobie nawzajem. Czasem rzeczywiście nie ma innego wyjścia, jak znosić się wzajemnie w cierpliwości, pamiętając o tym, że nikt z nas nie jest aniołem na ziemi, lecz każdy ujawnia większe lub mniejsze wady. A gdy mimo wszystko ktoś nam dokuczy, sprawi przykrość czy nawet w naszym odczuciu wyrządzi nam krzywdę, wtedy pozostaje wzajemne przebaczenie. W tym ostatnim wypadku powinna nam towarzyszyć świadomość, że każdemu znacznie więcej przebacza Chrystus.
Wspomniane poprzednio cnoty mieszczą się w jakiś sposób w chrześcijańskiej miłości, która stanowi spójnię (więź) wszystkich cnót. Kto zaś kieruje się miłością, osiąga dar pokoju Chrystusowego, potrafi też czynić wszystko na chwałę Bożą.
Apostoł przechodzi wreszcie do przedstawienia zasad ładu chrześcijańskiego w życiu rodzinnym. Trzeba przyznać, że zwłaszcza na tle tak rozreklamowanej dziś zasady równouprawnienia kobiet nieco dziwnie brzmią słowa o poddaniu żony mężowi. W każdym razie w tym poddaniu nie ma nic poniżającego, ubliżającego godności osoby, lecz stanowi ono po prostu podkreślenie, że w każdej społeczności musi istnieć jakiś porządek i ład. Mężowie jednak nie mogą nigdy wykorzystywać swojej męskiej przewagi, lecz mają miłować swoje żony. Dzieci muszą być posłuszne rodzicom, ale także rodzice winni pamiętać o tym, że nie wykonują nad dziećmi nieograniczonej władzy, jak to miało często miejsce u pogan.
Wszystkie zachęty i wskazania posiadają motywację nadprzyrodzoną i możliwe są do wykonania tylko przez tych, którzy żyją w przyjaźni z Bogiem.
Ujmując rzecz po ludzku wydawać by się mogło, że Święta Rodzina powinna mieć, jeśli nie uprzywilejowane, to przynajmniej możliwe przeciętnie warunki życiowe, wolne od nadzwyczajnych trudności. Tymczasem było inaczej, o czym nas przekonuje przedstawiony dziś w Ewangelii fragment życia Najświętszej Rodziny. Wprawdzie przeżyła radosne chwile w związku z nawiedzeniem mędrców ze Wschodu, ale skoro tylko oni odjechali, Józef otrzymuje we śnie rozkaz od anioła: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu”. Wszystko wskazuje na to, że trzeba było wyjeżdżać natychmiast, a więc wśród nocy. Wypada podziwiać posłuszeństwo Józefa, który bez ociągania spełnia rozkaz Boży. Chodziło przecież o ochronę życia Dziecięcia. Wprawdzie był tylko Jego przybranym ojcem, ale spoczywały na nim te same obowiązki, które muszą podjąć naturalni rodzice. Jest rzeczą charakterystyczną, że anioł mówi Józefowi o zabraniu Dziecięcia i Jego Matki, przez co jakby przypomina, że tylko Maryja ma prawo do nazwania siebie Matką Chrystusa, w pełnym tego słowa znaczeniu.
Ucieczka w nocy nie należała do rzeczy łatwych, ale bardziej uciążliwym było to, że należało uchodzić do Egiptu. Spotykano tam wprawdzie kolonie żydowskie, które przyjmowały uchodźców z Palestyny, lecz niewiele zmieniało to sytuację. Zawsze bowiem trudne jest położenie wszystkich uchodźców, co odnosi się zarówno do kłopotów materialnych, jak i niełatwych przeżyć psychicznych, związanych z przebywaniem poza ojczyzną. Wszystkie jednak wspomniane trudy zostały podjęte przez Świętą Rodzinę z niezwykłym spokojem, bo widziała także w nich wolę Bożą.
Pobyt Świętej Rodziny w Egipcie trwał do śmierci króla Heroda. Józef otrzymuje rozkaz powrotu do Palestyny. Znowu trzeba odbyć uciążliwą podróż. Wszystko wskazuje na to, że Józef zamierzał osiąść na stałe w Betlejem, skąd się wywodził jego ród Dawida. Kiedy jednak dowiedział się, że następcą Heroda został jego syn Archelaus, nie ustępujący ojcu w okrucieństwie, udał się do Galilei i zamieszkał w Nazarecie. Rozpoczęły się nieco spokojniejsze dni dla Rodziny Nazaretańskiej, dni wypełnione modlitwą i pracą.
List Pasterski Konferencji Episkopatu Polski na Święto Świętej Rodziny
Bóg marzy o rodzinie, która jest domem dla miłości
Drodzy Siostry i Bracia,
dzisiejsze pierwsze czytanie zaczyna się od bardzo prostych słów: „Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził.” To nie jest poezja. To jest Boża logika. Bożym planem jest, by rodzice byli źródłem błogosławieństwa dla swoich dzieci. W świecie nieskażonym złem, ramiona kochających rodziców zawsze byłyby przedłużeniem ramion samego Boga. Każdy z nas zna jednak wiele historii trudnych, przepełnionych bólem, czasem już od samego momentu poczęcia się dziecka. W niedzielę Świętej Rodziny chcemy jednak z całą mocą przypomnieć, że będąc dziećmi Bożymi, wszyscy jesteśmy powołani do głębokich relacji. Nasz dobry Ojciec, który zna nas po imieniu, ma dla nas dobry plan, nawet wtedy, gdy zawiodą najbliżsi.
Rodzina – dar i zadanie
Mimo że tak bardzo potrafimy się od siebie różnić, mamy jednak wspólne potrzeby. Każdy z nas, już od pierwszych chwil istnienia, pragnie poczucia bezpieczeństwa, ciepłego przyjęcia, obecności drugiego człowieka, kontaktu czy pocieszenia. Tam, gdzie te ludzkie potrzeby nie były w wystarczającym stopniu zaspokojone, tworzą się rany. Ktoś może powiedzieć: „Ja nie miałem domu jak z reklamy. Były nałogi, była przemoc, było dużo samotności lub poczucia porzucenia”. Nasz Ojciec potrafi jednak z nawet popękanych cegieł zbudować dom. Z Bożą i ludzką pomocą w tym domu też może być ciepło. Bo Bóg naprawdę marzy o rodzinie, która jest domem dla miłości. Właśnie dlatego Ojciec posłał na świat swojego Syna Jezusa, naszego Zbawiciela. Każdy z nas, doświadczając ran, trudów codzienności i grzechów może uchwycić się Jezusa i dać Mu się poprowadzić. To uchwycenie się nazywamy wiarą.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam Świętą Rodzinę. Trzy osoby, z których każda jest inna, ale razem tworzą dom. Maryja – słuchająca. Józef – opiekuńczy. Jezus – obecny. Nie konkurują, nie porównują się. Każdy wnosi coś, czego inni nie mają. To jest klucz: w rodzinie nikt nie jest zbędny. Ani dziecko, które dopiero się uczy mówić. Ani staruszek, który już nie pamięta imion wnuków. Ani ten, który nie wszedł w związek małżeński. Ani ten, który codziennie zmaga się z przewlekłą chorobą. Ani przyjaciel, z którym nie łączą nas więzy krwi, ale stał się prawdziwym bratem lub siostrą, będąc przedłużeniem ramion samego Stwórcy. W swojej różnorodności wszyscy jesteśmy niezbędni. A razem możemy stawać się tym, czym była Święta Rodzina: miejscem, gdzie Bóg mieszka między ludźmi. Bo nasz Ojciec naprawdę marzy o rodzinie, która jest domem dla miłości.
Piękno sakramentu małżeństwa
Z perspektywy wiary małżeństwo jest czymś więcej niż relacją dwojga osób, które się kochają. To przestrzeń, w której miłość zostaje powierzona Bogu. Gdzie „ja” i „ty” stają się „my” w Jego obecności. Mądre słowa przypominają, że: „miłość bez Boga, kończy się tam, gdzie kończy się siła człowieka”. W małżeństwie sakramentalnym jest inaczej –- tam, gdzie kończą się nasze siły, zaczyna się łaska. Oczywiście, nie dokonuje się to samoistnie. Małżeństwo, jak każdy sakrament, wymaga wiary. To właśnie przez wiarę sakrament małżeństwa staje się prawdziwie owocny. To z jej pomocą małżonkowie mogą wstać po upadku, podjąć pracę nad swoją relacją, przebaczyć po zdradzie, znaleźć sens nawet w trudzie codzienności. Zrobić to, co własnymi siłami byłoby niewykonalne.
Sakrament to nie magia, ale obietnica obecności Jezusa w małżeńskiej codzienności: w pieluchach, rachunkach, ciszy przy kolacji i w dotyku dłoni po kłótni. To uczenie się bycia przy sobie, by umieć być przy współmałżonku. Piękno sakramentu małżeństwa polega na tym, że Bóg zapisuje w nim swój styl miłości: wierny, dyskretny i pokorny. Takiego stylu miłości Jezus chce nas nauczyć. Ten styl najczęściej nie objawia się w spektakularnych cudach, ale w codziennej bliskości. To, co naprawdę piękne, zawsze ma w sobie odrobinę kruchości. Właśnie dlatego małżeństwo, które potrafi być czułe mimo trudności, jest jednym z najpiękniejszych obrazów Boga w świecie.
Kiedy Bóg wymyślił małżeństwo, nie pomylił się. On naprawdę wiedział, co robi. W Jego zamyśle, który objawia nam Biblia, najlepszą ochroną daru rodziny jest małżeństwo. Ten piękny sakrament, jak wszystkie Boże dary, jest równocześnie wielkim zadaniem. W codziennym życiu małżonków ujawnia się nie tylko to, co dobre. Do głosu dochodzą nasze ambicje, zranione ego, zmęczenie, ciche dni i niepozmywane kubki po herbacie. Nasz dobry Ojciec się tym nie gorszy. Przewidział to, wiedząc, że tam, gdzie dwoje ludzi jest tak blisko, nie ma miejsca na sztuczność, że tam może zrodzić się prawdziwa świętość. Doświadczeni małżonkowie często zaświadczają, że do tego codziennego wzrastania w świętości małżeńskiej konieczny jest czas na rozmowę. Nie o finansach, o szkole, o zakupach, ale o sobie; o tym, co w nas żywe. Dlaczego jest to tak ważne? Bo najczęściej miłość nie umiera od wielkich zdrad. Ona ginie po cichu – od braku rozmowy, od ironii, od zmęczenia, którego nikt nie nazwie, od braku czasu dla siebie i ukrywanych pretensji. Zawsze jednak Bóg marzy o rodzinie, która jest domem dla miłości.
Dlatego zachęcamy Was, drodzy małżonkowie, byście po powrocie do domu, zaplanowali w kalendarzu daty najbliższych spotkań ze sobą – czasu, który będzie przeznaczony tylko dla Was. Bez względu na to, czy będzie to romantyczny obiad w restauracji, czy herbata wypita przy kuchennym stole, niech ten czas wypełnią wzajemne spojrzenia i wdzięczność za dar współmałżonka. Nie odkładajcie tych spotkań na później!
Troska o ochronę małżeństwa i rodziny
Kochające się małżeństwo w naturalny sposób tworzy rodzinę w zgodzie z Bożym planem. A to nasze rodziny – choć nieidealne – są najpowszechniejszą i najbardziej naturalną drogą prowadzącą do świętości. Przyglądając się życiorysom wielu świętych, nawet tych należących do duchowieństwa, zauważymy, że choć ich formacja zakonna czy seminaryjna była niezwykle ważna, to najczęściej wszystko zaczynało się w domu, przy rodzinnym stole. To rodzice, dziadkowie, najbliższe otoczenie wprowadzali ich w świat wiary. Żyjąc w codzienności wypełnionej Ewangelią, upodabniali swoje serca do Serca Jezusa. Dlatego Kościół, który jest wspólnotą uczniów Jezusa, nie może nie mówić o znaczeniu i wartości małżeństwa oraz rodziny. Co więcej, współpraca Kościoła i Państwa jest w tym wymiarze naturalna. Bo przecież polityka, rozumiana jako roztropna troska o dobro wspólne, ma w centrum stawiać człowieka i wspólnotę. Dlatego wzywamy do troski o ochronę prawną małżeństwa i rodziny. To właśnie małżeństwa i rodziny tworzą najlepszą przestrzeń wzrostu dla dzieci i bezpieczne wsparcie dla starszych rodziców. Żadne nowe prawo nie może tej ochrony małżeństwa i rodziny osłabić, wprowadzając formy zastępcze. W związku z tym apelujemy do wszystkich – szczególnie tych sprawujących władzę w naszym kraju – o roztropność w trosce o dobro wspólne.
Osoby żyjące w związkach nieregularnych
Chcielibyśmy skierować jeszcze kilka słów do tych, którzy żyją w różnego rodzaju sytuacjach nieregularnych. Jesteśmy przekonani, że wiele takich relacji przenika prawdziwa troska, głęboka więź i odpowiedzialność. Często również tęsknota – cicha, głęboka, czasem niewypowiedziana. Tęsknota za błogosławieństwem. Człowiek jest tak stworzony, że kiedy kocha, chce, żeby ta miłość była pełna, czyli prawdziwie pobłogosławiona. Nie tylko przez ludzi, ale i przez Boga. W sakramencie małżeństwa dzieje się coś, czego żaden notariusz, żaden podpis, żadna ludzka deklaracja nie może dać. Kiedy narzeczeni przyjmują ten sakrament z wiarą, to mogą doświadczyć tego, że złączył ich Bóg i “już nie są dwoje, lecz jedno ciało” (Mt 19,6). Dlatego sakrament małżeństwa to nie jest „religijny obowiązek”. To przywilej, do którego nasz Niebieski Ojciec zaprasza. Bo Bóg marzy o rodzinie, która jest domem dla miłości.
Chcielibyśmy Was zaprosić do spojrzenia na nauczanie Kościoła na temat sakramentu małżeństwa jako zaproszenia – kroku dalej i głębiej. Może dzisiaj istnieją przeszkody, które nie pozwalają Wam przyjąć tego sakramentu. Wierzymy jednak, że Bóg Was nie skreśla i zaprasza do kolejnego kroku wiary. Dla kogoś może być to poproszenie Jezusa o światło i prowadzenie. Dla kogoś sięgniecie po Boże Słowo. Dla kogoś zaangażowanie się w lokalne duszpasterstwo. Dla kogoś spowiedź po latach czy rozmowa z duszpasterzem i poszukanie Bożych rozwiązań.
Tych, którzy mogą dziś uregulować swoją sytuację, chcemy zaprosić, by odważyli się na ten krok. Ze wszystkimi jego pięknymi konsekwencjami, a zwłaszcza szczególną obecnością Boga w małżeństwie.
Tych wszystkich, dla których jest to bolesny temat, bo mają ogromną tęsknotę za sakramentami, chcemy zapewnić, że wciąż jesteście częścią Bożej rodziny – Kościoła. Nie jesteście wiernymi drugiej kategorii. Bo każdy z nas, jako uczeń Jezusa, został odkupiony za cenę Jego Krwi (por. 1P 1, 19). Każdy z nas przez Jego śmierć stał się dzieckiem Boga (por. 1J 3,1). Każdy z nas przez Jego zmartwychwstanie może wołać do Boga “Abba, Ojcze” (por. Rz 8,15). Każdy z nas może dziś powrócić do Ojca, który ma dobry plan na nasze życie, niezależnie od tego, jak bardzo by się ono skomplikowało.
Zakończenie i błogosławieństwo
Chcemy zakończyć ten list modlitwą i słowami papieża Leona XIV: „Umieśćcie Jezusa w centrum waszych rodzin, waszych działań i waszych wyborów. Pozwólcie swoim dzieciom odkryć Jego miłość i nieograniczoną czułość i starajcie się sprawić, by Go kochały tak, jak na to zasługuje”.
Niech Święta Rodzina z Nazaretu – Jezus, Maryja i Józef – będą dla nas wszystkich wzorem czułości, odwagi i zawierzenia. Niech ich dom, pełen prostoty i pokoju, stanie się inspiracją dla naszych domów, by były miejscem, gdzie mieszka miłość. Niech każda polska rodzina – niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajduje – doświadczy bliskości Boga i ludzi, którzy ją wspierają.
Niech Bóg błogosławi wszystkim małżonkom, którzy każdego dnia na nowo wybierają siebie nawzajem. Niech umacnia rodziców w cierpliwości i czułości, dzieci w zaufaniu i radości, a duszpasterzy w mądrym i empatycznym towarzyszeniu.
Niech Jezus błogosławi osoby konsekrowane i duchownych, by w swoim powołaniu do bezżeństwa dla Królestwa Bożego potrafiły budować głębokie, przyjacielskie więzi.
Niech Boże błogosławieństwo spocznie na tych kobietach i mężczyznach, którzy rozpoznają swoje powołanie do małżeństwa, by potrafili je wypełnić trwałą i głęboką relacją.
Niech Boże błogosławieństwo spocznie też na wdowach i wdowcach, którzy cierpią z powodu śmierci współmałżonka. Niech nadzieja spotkania w domu Ojca będzie dla nich pocieszeniem.
Niech Duch Święty prowadzi małżeństwa bezdzietne, by odkryły miejsca, w których mogą posługiwać darem swojego duchowego ojcostwa i macierzyństwa, stawając się ramionami Boga.
Niech Jezus ukoi serca małżonków, którzy doświadczyli dramatu utraty dziecka i pozwoli im doświadczyć prawdy, że dla Boga wszyscy żyją.
Niech Niebieski Ojciec błogosławi małżeństwa w kryzysie, by potrafiły znaleźć miejsce wsparcia i odważyły się na trud wzrastania dla dobra swojej rodziny.
Niech Jezus w sposób szczególny prowadzi po pięknych, Bożych drogach te osoby, które żyją w sytuacjach nieregularnych.
Niech ten rok, który kończymy, będzie początkiem nowego czasu – czasu rodzin, które stają się prawdziwymi szkołami miłości.
Podpisali pasterze Kościoła katolickiego w Polsce
obecni na 403. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski
na Jasnej Górze, 22 listopada 2025 roku
