Chrystus nazwał siebie światłością świata i stwierdził, że kto idzie za Nim, będzie miał światło życia. Skoro tak sprawy wyglądają, to każdy chrześcijanin musi być również światłością dla wszystkich, którzy patrzą na Jego życie. A dzieje się tak tylko wtedy, gdy ukazuje na co dzień dobre czyny, czyli postępowanie zgodne z Ewangelię.
Ile razy przeto stajemy przy ołtarzu, aby spotkać się na nowo z Chrystusem, mamy zawsze wnikać najpierw w swoje życie, by odpowiedzieć na pytanie: ile podjęliśmy wysiłku, aby swoimi czynami dobrymi naśladować Chrystusa?
PIERWSZE CZYTANIE – Iz 58, 7-10
Światło dobrych uczynków
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Tak mówi Pan:
«Dziel swój chleb z głodnym, do domu wprowadź biednych tułaczy,
nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwracaj się od współziomków.
Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie.
Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie,
chwała Pańska iść będzie za tobą.
Wtedy zawołasz, a Pan odpowie,
wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!”
Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie,
jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną,
wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach,
a twoja ciemność stanie się południem».
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych.
On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych, *
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza *
i swoimi sprawami zarządza uczciwie.
Refren: Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych.
Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje *
i pozostanie w wiecznej pamięci.
Nie przelęknie się złej nowiny, *
jego mocne serce zaufało Panu.
Refren: Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych.
Jego wierne serce lękać się nie będzie. *
Rozdaje i obdarza ubogich,
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze, *
wywyższona z chwałą będzie jego potęga.
Refren: Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych.
DRUGIE CZYTANIE – 1 Kor 2, 1-5
Nauczanie Świętego Pawła
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością,
głosić wam świadectwo Boże.
Postanowiłem bowiem, będąc wśród was,
nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego.
I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem.
A mowa moja i moje głoszenie nauki
nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości,
lecz były ukazywaniem ducha i mocy,
aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej,
lecz na mocy Bożej.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Mt 5, 13-16
Wy jesteście światłem świata
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Wy jesteście solą ziemi.
Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić?
Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.
Wy jesteście światłem świata.
Nie może się ukryć miasto położone na górze.
Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku,
aby świeciła wszystkim, którzy są w domu.
Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi,
aby widzieli wasze dobre uczynki
i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Niejednokrotnie zastanawiamy się nad tym, co moglibyśmy uczynić, by – jak mówimy obrazowo – zabłysnąć i zwrócić na siebie uwagę innych ludzi. Ileż wtedy pomysłów przychodzi do głowy, przesuwają się nam w wyobraźni jak na taśmie filmowej przeróżne projekty. Na ogół jednak myślimy w takich chwilach o nadzwyczajnych wyczynach, przekraczających często nasze możliwości. Tymczasem życie składa się z bardzo konkretnych i tzw. „szarych” sytuacji. Nie wolno nam nigdy zapomnieć o tym, że każdego dnia odbywamy swoją ziemską wędrówkę razem z innymi, którzy nieraz potrzebują od nas czegoś. Trzeba zatem bliźnich dostrzec i wyjść naprzeciw ich różnego rodzaju bolączkom: „Dziel swój chleb z głodnym, wprowadź w dom biednych…”.
A więc, nie coś nadzwyczajnego, ale podjęcie w każdej chwili tego, co nam podpowiada szara codzienność jest podstawowym obowiązkiem każdego człowieka. Gdy to czynimy, stajemy się światłem, a więc jesteśmy zauważeni przez innych, a co najważniejsze – osiągamy sprawiedliwość, czyli doskonałość. Otrzymujemy też prawo do tego, by Pan Bóg nas wysłuchał.
Dzisiejsze wyznanie Apostoła o jego metodzie nauczania może być rozpatrywane w różnych aspektach. Na pewno przebija się z niego pokora św. Pawła, który był wszechstronnie wykształcony, ale nie chciał się popisywać swoją wiedzą, zwłaszcza po doświadczeniu, jakie zdobył w Atenach, gdzie przemawiał wobec ludzi „mądrych” na miarę tego świata. Skorzystał wtedy ze swojego wykształcenia, ale nie przyniosło to większych rezultatów. Być może doszedł wtedy do wniosku, że „ludzką mądrością” nie należy „zaciemniać” Ewangelii. Posiada ona bowiem sama z siebie moc, która płynie z Chrystusowego krzyża i nie potrzebuje, aby ją wspierać uczonymi wywodami.
W tym Pawłowym oświadczeniu muszą odczytać wskazanie dla siebie także ci wszyscy, którzy jak on zostali powołani do głoszenia Ewangelii. Na wzór Apostoła mają mieć przede wszystkim jedno pragnienie: poznać Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego. Kto bowiem zgłębi Chrystusa i naprawdę Go umiłuje, zdobędzie tym samym skuteczną metodę przepowiadania Ewangelii. Rzeczywiście, historia Kościoła niejednokrotnie potwierdziła tę zasadę. Wystarczy wskazać na przykład ubogiego i prostego zarazem proboszcza z Ars, który potrafił przemawiać z wielką siłą przekonywania, płynącą jednak nie z ludzkiej mądrości, ale z mocy Bożej.
Muszą wreszcie znaleźć w tym pouczenie wszyscy słuchacze Ewangelii. Na pewno św. Paweł miał i to na względzie. Przecież rozłam, jaki powstał w Koryncie, posiadał swoje źródło i w tym, że tamtejsi wierni zbytnio zwracali uwagę na przepowiadających Ewangelię, nie zaś na jej treść. Stąd też skupiali się nie tyle wokół Chrystusa, ile wokół tych, którzy im głosili dobrą nowinę. Nie wolno przeto nikomu zapomnieć o tym, że każde prawdziwe głoszenie Ewangelii czerpie swoją moc nie ze słów, jakich używa ten, który ją głosi, ale z mocy Bożej, jaka się w niej kryje.
Pouczenia proroka Izajasza zachowują swoją aktualność również w Nowym Testamencie, o czym nas przekonuje dzisiejsza Ewangelia. Stanowi ona fragment tzw. kazania Chrystusa na górze. Następuje on bezpośrednio po ośmiu błogosławieństwach. Wzywając swoich uczniów do życia zgodnego z wygłoszonymi błogosławieństwami, posługuje się Pan Jezus dwiema przenośniami. Mamy się stać solą ziemi i światłem świata. Sól otrzymywano w tym czasie przez odparowanie słonej wody morskiej, a więc z niemałym trudem. Była to ponadto sól w nienajlepszym gatunku, mogła nawet stracić swoje właściwości.
Otóż chrześcijanin podejmując pracę nad sobą, aby swoje życie dostosować do wymagań Ewangelii, staje się solą ziemi, czyli świata, a więc ludzi. Ale nie należy tego pojmować w sensie jakiegoś tylko jednorazowego wysiłku, choćby trwającego przez pewien okres czasu. Solą ziemi trzeba być zawsze i nie można zapomnieć o tym, że zaniechanie wysiłku w pracy nad sobą może doprowadzić do tego, że chrześcijanin, który był kiedyś „solą ziemi”, utraci te właściwości, a więc przestanie być „przyprawą” dla świata.
Przenośnia światła jest jeszcze bliższa każdemu z nas i bardziej bezpośrednio nawiązuje do proroctwa Izajasza. Uczeń Chrystusa musi się stać światłem świata, ale nie w sposób sztuczny, wybierając mianowicie wykonanie tylko tych czynów, które jego zdaniem stanowią pełnienie woli Bożej. Tak właśnie postępowali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Oni jakby dyktowali Panu Bogu, co jest dobre i podejmowali jedynie określone i wybrane przez siebie czyny; co więcej, działali z tym nastawieniem, by zwrócić na siebie uwagę innych. Trzeba więc powiedzieć, że chcieli być zauważeni przez drugich i chwaleni przez nich.
Wymagania Chrystusa stawiane Jego wyznawcom zdają się na pierwszy rzut oka żądać czegoś – co pozornie nawzajem się przeciwstawia. Raz bowiem nakazują unikać za wszelką cenę rozgłosu, kiedy indziej nawołują do tego, by nasze czyny zabłysły na podobieństwo światła. A więc mamy stać się solą ziemi i światłością świata. Chociaż to wezwanie odnosi się na pierwszym miejscu do uczniów Chrystusa, specjalnie przez Niego wybranych i posłanych, jednak musimy je odnieść także do wszystkich wiernych. Nie można natomiast odczytać w tym zachęty do tego, byśmy na podobieństwo faryzeuszów i uczonych w Piśmie starali się zwrócić na siebie uwagę innych ludzi. Takie postępowanie Chrystus mocno potępił. Z drugiej strony chrześcijaninowi nie wolno zrezygnować z dobrego postępowania na skutek źle pojętej pokory. Jasną jest rzeczą, że uczeń Chrystusa daleko odsuwa od siebie chęć „zabłyśnięcia” przed ludźmi dobrymi nawet czynami, nigdy jednak nie rezygnuje z ich wykonywania. Owszem, czyni wszystko, by jego życie było zgodne z Ewangelią, a po prostu specjalnie nie myśli o tym, że zwróci w ten sposób na siebie uwagę innych. A więc to ostatnie nie stanowi dla niego motywu działania.
I tak właśnie bez szukania poklasku, bez chęci wyróżniania się, chrześcijanin, zapatrzony w Chrystusa – który szedł przez ziemię wszystkim dobrze czyniąc – staje się przez swoje życie, w pełni zgodne z Ewangelią, „solą ziemi” i „światłem świata”.
Jesteśmy światłem świata, ks. Edward Staniek
Miejsce pracy zawodowej umożliwia dawanie świadectwa o naszej przynależności do Jezusa. O tym nie należy nigdy zapominać. To w pracy spotykamy się z ludźmi różnych wyznań, religii, orientacji światopoglądowych. Trzeba z nimi współpracować. Żywo doświadczają tego wszyscy szukający pracy za granicą. Trzeba wiedzieć, że Jezus chce nas mieć jako światło w świecie.
To wymaga, po pierwsze, fachowości w wykonywaniu zadań. Chrześcijanin nie może podejmować pracy, jeśli nie jest do niej przygotowany. On winien być w niej specjalistą. Świat ceni fachowców. Bóg również ich ceni. Z tym łączy się odpowiedzialność za wykonane zadania. Swoją pracę należy podpisać własnym imieniem.
Po drugie, potrzebny jest szacunek dla każdego, kogo spotykamy w pracy. I szacunek dla tych, którzy z pracy naszych rąk i umysłu korzystają. Ten szacunek buduje zaufanie, które jest cenną wartością w środowisku pracy.
Po trzecie, potrzebna jest uczciwość, o której pisze prorok Izajasz: „Jeśli usuniesz u siebie jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem”. Prorok wzywa do prawości serca, które nie tylko nie czyni zła innym, ale – jeśli to tylko jest możliwe – czyni dobro, pociesza duszę przygnębioną. Ileż to razy w pracy trzeba być pocieszycielem.
Los nieuczciwych pracowników jest przedstawiony przez Jezusa w obrazie zwietrzałej soli, wyrzuconej i podeptanej przez ludzi.
