Gromadzimy się przy ołtarzu w ósmy dzień uroczystości wielkanocnych. Jeszcze żywo mamy w pamięci śmierć Chrystusa i Jego chwalebne zmartwychwstanie. W związku z tym uświadamiamy sobie, że chrześcijanie, uczestnicząc w tej tajemnicy Chrystusa, mają zawsze stanowić wspólnotę, złączoną węzłem miłości.
W sposób szczególny przeżywamy naszą wspólnotę, gdy otaczamy ten sam ołtarz, słuchamy tego samego słowa Bożego i uczestniczymy w sposób pełny w tej samej Ofierze Jezusa zmartwychwstałego. Nie zapominamy jednak o tym, że największym wrogiem prawdziwej wspólnoty jest każdy grzech, który wprowadza nieporządek w naszym wnętrzu i w obcowaniu z braćmi.
PIERWSZE CZYTANIE – Dz 2, 42-47
Życie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej
Czytanie z Dziejów Apostolskich
Uczniowie trwali w nauce apostołów i we wspólnocie,
w łamaniu chleba i w modlitwach.
Bojaźń ogarniała każdego, gdyż apostołowie czynili wiele znaków i cudów.
Ci wszyscy, którzy uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne.
Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby.
Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni,
a łamiąc chleb po domach, spożywali posiłek w radości i prostocie serca.
Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie.
Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia.
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny.
Niech dom Izraela głosi: «Jego łaska na wieki». *
Niech dom Aarona głosi: «Jego łaska na wieki».
Niech wyznawcy Pana głoszą: *
«Jego łaska na wieki».
Refren: Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny.
Abym upadł, uderzono mnie i pchnięto, lecz Pan mnie podtrzymał. *
Pan moją mocą i pieśnią, On stał się moim Zbawcą.
Głosy radości z ocalenia w namiotach sprawiedliwych: *
«Prawica Pańska moc okazała».
Refren: Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny.
Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym. *
Stało się to przez Pana i cudem jest w naszych oczach.
Oto dzień, który Pan uczynił, *
radujmy się nim i weselmy.
Refren: Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny.
DRUGIE CZYTANIE – 1 P 1, 3-9
Radość płynąca z wiary
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Piotra Apostoła
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa.
On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa
na nowo zrodził nas do żywej nadziei:
do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego,
które jest zachowane dla was w niebie.
Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia,
gotowego objawić się w czasie ostatecznym.
Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku
z powodu różnorodnych doświadczeń.
Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza
od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu,
na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa.
Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go;
wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie,
a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały
wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Uwierzyłeś, Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś;
błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – J 20, 19-31
Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie,
choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami,
przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!»
A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok.
Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam!
Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im:
«Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone,
a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos,
nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus.
Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»
Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ
i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ,
i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi,
Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!»
Następnie rzekł do Tomasza:
«Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce.
Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś?
Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów.
Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym,
i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Przeżywając niedziele wielkanocne, mamy przede wszystkim możność dostrzec wspaniałe owoce tajemnicy paschalnej Chrystusa, a więc głównie Jego śmierci i zmartwychwstania. Ujawniały się one w życiu pierwszych chrześcijan.
Św. Łukasz, autor Dziejów Apostolskich, podaje dziś krótką charakterystykę pierwszej gminy chrześcijańskiej w Jerozolimie: „Bracia trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie”. Ważna jest dla nas ta charakterystyka, ponieważ był to najbardziej „autentyczny” Kościół, który winien stać się wzorem dla Kościoła powszechnego w każdym okresie jego ziemskich dziejów, jak również dla każdej cząstki tego Kościoła, jaką jest diecezja czy nawet parafia.
Najpierw podkreślono, że wierni „trwali w nauce Apostołów”. Warto zauważyć, że św. Łukasz mówi o trwaniu w nauce „Apostołów”. Oczywiście musimy przez to rozumieć naukę Chrystusa, ale przekazywaną już teraz przez Apostołów. A więc oni stali się pośrednikami, autentycznymi świadkami, jedynie upoważnionymi osobami do przekazywania nauki ewangelicznej. Aby stało się to jaśniejsze, należy przypomnieć, że zmartwychwstały Zbawiciel tylko do Apostołów powiedział: „Dana mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”.
Charakterystyczne jest również stwierdzenie, że bracia „trwali” w tej nauce. Autor nie użył słowa „przyjmowali”, lecz „trwali”, przez co chciał mocno podkreślić, że uczniowie nie tyle teoretycznie przyjmowali głoszoną Ewangelię, lecz od razu do niej przylgnęli, stała się ona ich własnością, przemieniającą całe dotychczasowe życie. Innymi słowy głoszona przez Apostołów prawda ewangeliczna była przyjmowana nie tylko jako pewna radosna wiadomość, ale wnikała w serca uczniów i stanowiła siłę kierowniczą ich działania.
Wspomniane wyżej trwanie w nauce Apostołów budowało wspólnotę, która osiągała swój szczyt w sprawowaniu Eucharystii. Wypada przy tym podkreślić, że odprawianie Eucharystii pozostawało w bardzo ścisłym związku ze zmartwychwstaniem Pańskim. Zresztą radosna nowina o zmartwychwstaniu Pana stanowiła istotną treść głoszonej przez Apostołów Ewangelii. Niemałe wreszcie znaczenie w życiu pierwotnej gminy jerozolimskiej posiadała ustawiczna modlitwa.
Jak wielką wagę przywiązywano do zmartwychwstania świadczy wymownie dzisiejszy fragment listu św. Piotra, który był przecież jednym z pierwszych i głównych głosicieli Ewangelii Chrystusa. Apostoł stwierdza wprost, że przez zmartwychwstanie Jezusa Bóg zrodził nas na nowo do żywej nadziei, której treścią jest dziedzictwo niezniszczalne i niepokonane w niebie. Jest tu mowa o żywej nadziei, a więc nie o jakimś mglistym, bliżej nieokreślonym spodziewaniu się czegoś, ale o głębokim i niewzruszonym przekonaniu, które obejmuje całą istotę człowieka i staje się motorem działania. Do tej nadziei zostaliśmy zrodzeni „ponownie”, był już bowiem kiedyś moment w dziejach ludzkości, gdy stanęła przed nią perspektywa tego niezniszczalnego i niepokalanego dziedzictwa. Wtedy jednak człowiek wzgardził zaofiarowanym mu przez Boga darem.
To jednak, co stanowi treść naszej nadziei, jest obecnie od nas oddalone i przewyższa ludzki sposób pojmowania rzeczy. Stąd konieczna jest wiara, przez którą strzeżeni jesteśmy „mocą Bożą do zbawienia, gotowego na to, aby się objawić w czasie ostatecznym”. Wiara, o której tu mowa, pozwala nam miłować Chrystusa, chociaż nie oglądaliśmy Go na własne oczy, przezwyciężać różnorodne doświadczenia, jakie nas spotykają w okresie oczekiwania na czasy ostateczne.
Dla ugruntowania w nas wiary i nadziei czytamy dziś Ewangelię o dwóch ważnych ukazaniach się Chrystusa. Pierwsze miało miejsce w dzień zmartwychwstania. Wtedy sami uczniowie potrzebowali wzmocnienia, ponieważ nie mogli się jeszcze otrząsnąć z przeżyć wielkopiątkowych, które jakby kamień zaległy w ich sercu. Wprawdzie Mistrz zapowiadał wcześniej mękę i krzyż, ale oni nie chcieli dopuścić tej myśli i byli przekonani, że to nie przyjdzie. A jednak przyszło, bo inaczej być nie mogło. Nic przeto dziwnego, że „uradowali się, ujrzawszy Pana”. Chrystus chciał, by nie mieli żadnej wątpliwości co do tożsamości Jego osoby, dlatego pokazał im ręce i bok.
Wydawać by się mogło, że takie spotkanie i ten sposób argumentacji powinien być wystarczający. Zrozumiałą przeto jest rzeczą, że Apostołowie z całym przekonaniem mówią do swojego kolegi Tomasza: „Widzieliśmy Pana”. Ten jednak nieoczekiwanie zażądał mocniejszego potwierdzenia; nie chciał innym uwierzyć, lecz pragnął sam się przekonać i to w sposób nadzwyczajny: jeśli sam nie zobaczę i nie dotknę – nie uwierzę. Właśnie w związku z tym mówimy o „niewiernym” Tomaszu. Nie można jednak zapominać, że zwłaszcza w sprawach związanych z historią zbawienia nic nie dzieje się przypadkowo, ale wszystko zostało zamierzone przez Boga. Tak było również z „niewiarą” Tomasza. Wolno chyba powiedzieć, że Pan dopuścił na swego ucznia taką „niewiarę”, by w ten sposób wzmocnić wiarę tych, którzy mieli przyjmować Ewangelię przez przepowiadanie Apostołów oraz ich następców. Stąd Chrystus ukazał się ponownie i wezwał ucznia „niewiernego”, by zgodnie z wysuniętym życzeniem przekonał się doświadczalnie o zmartwychwstaniu Mistrza. Przy tej okazji Zbawiciel wygłosił pochwałę pod adresem tych, którzy w Niego wierzą, chociaż Go na własne oczy nie widzieli.
Mój Bóg, ks. Edward Staniek
Bóg istnieje niezależnie od tego, czy ktoś w Niego wierzy, czy nie. On stworzył świat, On czuwa nad nim w swej opatrzności, On prowadzi do celu wszystko, cokolwiek istnieje. Można o takim Bogu dość dużo wiedzieć na podstawie słuchania lub czytania. Ale jak długo to nie jest mój Bóg, tak długo są to jedynie wiadomości, które nie różnią się niczym od setek innych. To tak jak w słowniku, hasło „Bóg” może być zanotowane obok tysięcy innych haseł, ale z tego nic nie wynika.
Wydarzeniem zmieniającym życie jest odkrycie tego, że to jest mój Bóg. Wówczas On jawi się jako wielka tajemnica, która otwiera dla mnie swe drzwi. Wchodzę i jestem w owym świecie, tysiące razy bardziej realnym niż ten, w którym się rodzę i umieram. Ten bowiem jest przemijający, a świat Boga jest wieczny i żywy tak intensywnie, że w nim nie ma ani śladu śmierci.
Takie spotkanie nazywamy nawróceniem. Ono bowiem jest początkiem nowej drogi życia. Wszystko zostaje mu podporządkowane. Na takie nawrócenie czekał Tomasz Apostoł. Gdy spotkał się ze zmartwychwstałym Jezusem, rzekł krótko: „Pan mój i Bóg mój”. Tu słowo „mój” jest najważniejsze. Na takie spotkanie czeka wielu.
Przeżyła je św. Faustyna Kowalska. Ona odpowiedziała Jezusowi równie zwięźle: „Jezu, ufam Tobie”. To jest jej osobiste wyznanie. Ona chce, aby wszyscy potrafili tak powiedzieć do Jezusa. W takim akcie jest otwarta nowa droga życia.
Miłosierdzie Boga najpełniej rozumieją właśnie ci, którzy doświadczają wtargnięcia Boga w ich życie. Ten, kto potrafi sercem powiedzieć: „Jezu, ufam Tobie”, jest ocalony. Jezus jest jego. Powtórzy on za Tomaszem: „Pan mój i Bóg mój”.
Tak ujęty akt wiary jest zawsze wyznaniem miłości. Ten bowiem, kogo kocham, jest mój. Osobisty wymiar odniesienia do Jezusa i do Boga Ojca jest w akcie wiary wyjątkowo ważny. Jak długo tego odniesienia nie ma, tak długo akt wiary jest słaby i nie kształtuje życia człowieka.
Dziś Tomasz Apostoł wzywa do odpowiedzi na pytanie: Czy Bóg jest twój? Szczęśliwi, którzy mówiąc o Bogu, używają słowa „mój”, bo oni wiedzą, o kim mówią.
