Stajemy przed Bogiem, który jedynie może napełnić nasze serca prawdziwą radością. Ze swej jednak strony musimy wypełnić pewne warunki. Najpierw trzeba szukać szczerze prawdziwej, Bożej sprawiedliwości. Mamy zaś to czynić z głębokim przeświadczeniem, że sami nie potrafimy jej znaleźć. Tylko dzięki światłu Bożemu odczytujemy to, co jest słuszne i powinno stanowić drogę naszego życia.
Poznanie sprawiedliwości Bożej wymaga następnie konsekwentnego postępowania według jej wskazań. Ale i tutaj sami jesteśmy bezsilni, potrzebujemy wsparcia od Tego, który jest źródłem wszelkiego dobra. Poddając się działaniu łaski doprowadzamy do tego, że sam Bóg pokoju uświęca nas i napełnia swoją radością, której naprawdę szuka nasze serce.
PIERWSZE CZYTANIE – Iz 61, 1-2a. 10-11
Ogromnie się weselę w Panu
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił.
Posłał mnie, abym głosił dobrą nowinę ubogim,
bym opatrywał rany serc złamanych,
żebym zapowiadał wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę;
abym obwieszczał rok łaski Pańskiej.
«Ogromnie się weselę w Panu,
dusza moja raduje się w Bogu moim,
bo mnie przyodział w szaty zbawienia,
okrył mnie płaszczem sprawiedliwości,
jak oblubieńca, który wkłada zawój,
jak oblubienicę strojną w swe klejnoty.
Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony,
jak ogród rozplenia swe zasiewy,
tak Pan Bóg sprawi,
że się rozpleni sprawiedliwość
i chwała wobec wszystkich narodów».
Oto słowo Boże.
DRUGIE CZYTANIE – 1 Tes 5, 16-24
Przygotujcie duszę i ciało na przyjście Pana
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan
Bracia:
Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie.
W każdym położeniu dziękujcie,
taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.
Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie.
Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie.
Unikajcie wszelkiego rodzaju zła.
Sam zaś Bóg pokoju niech uświęca was całych,
aby nietknięty duch wasz, dusza i ciało
bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa.
Wierny jest Ten, który was wzywa:
On też tego dokona.
Oto słowo Boże.
EWANGELIA – J 1, 6-8. 19-28
Świadectwo Jana Chrzciciela o Chrystusie
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię.
Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości,
by wszyscy uwierzyli przez niego.
Nie był on światłością,
lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.
Takie jest świadectwo Jana.
Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem:
«Kto ty jesteś?»,
on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając:
«Ja nie jestem Mesjaszem».
Zapytali go: «Cóż zatem?
Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem».
«Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie».
Powiedzieli mu więc:
«Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali?
Co mówisz sam o sobie?»
Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni:
Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz».
A wysłannicy byli spośród faryzeuszów.
I zaczęli go pytać, mówiąc do niego:
«Czemu zatem chrzcisz,
skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?»
Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą.
Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie,
który po mnie idzie,
a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała».
Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Nie ulega wątpliwości, że człowiek jest istotą stworzoną do szczęścia, że szuka zadowolenia, radości. Pragnie tego nie tylko jeniec, który znalazł się w niewoli, z dala od swojego domu rodzinnego, nie tylko więzień pozbawiony wolności i zamknięty w czterech ścianach celi, posiadającej zakratowane okna. Szczęścia pragną wszyscy ludzie, niezależnie od wieku, jaki przeżywają, niezależnie od szerokości geograficznej, którą zamieszkują. Ale sprawa nie jest wcale łatwa, śmiało można powiedzieć, że przerasta ona samego człowieka, który szuka szczęścia. Stąd bardzo często dzieje się tak, że gdy ktoś zaczyna na własną rękę szukać radości, nie tylko jej nie znajduje, ale może się zakuć w kajdany różnego rodzaju niewoli.
Sprawa prawdziwego rozradowania swojego serca wymaga wcześniejszego zastanowienia się i odpowiedzi zwłaszcza na pytanie: jaka jest droga do prawdziwego szczęścia. Właśnie dzisiejsze czytania biblijne podają nam kilka wskazówek, które warunkują prawidłową odpowiedź na postawione co dopiero pytanie.
Najpierw trzeba sobie zdać z tego sprawę, że prawdziwą radość można przeżyć tylko w zjednoczeniu z Bogiem. Stąd prorok Izajasz wyraźnie mówi: „Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim”. Stanowi to pierwszy i podstawowy warunek szczęścia, a więc i prawdziwej radości. Mógłby nam w związku z tym i dziś przypomnieć św. Augustyn swoją drogę szczęścia albo też to podstawowe odkrycie, którego dokonał na tej drodze poszukiwania: „Stworzyłeś nas, Panie, dla siebie – i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie”.
Ale to jeszcze nie wszystko. Prorok zwraca dalej uwagę na to, że radosnym może być tylko ten, kogo Bóg przyodział w szatę zbawienia i okrył płaszczem sprawiedliwości. Wiemy, co to oznacza. Sam Pan Bóg musi odmienić człowieka; ale nie stanie się to bez jego współudziału. Człowiek musi naprawdę chcieć i uczynić wszystko, by postępować sprawiedliwie, a więc zgodnie z Prawem Bożym, a wtedy Pan przyodzieje go szatą zbawienia.
Zapowiedziane przez proroka Izajasza zbawienie zostało przyniesione przez Chrystusa i to w rozmiarach przekraczających wszelkie ludzkie oczekiwanie. Bóg chce zamieszkać w człowieku, którego dusza może się stać świątynią Ducha Świętego. Stąd Apostoł Paweł wzywa nas dziś do nieustannego dziękczynienia Bogu za te wielkie dary, które stają się udziałem odkupionego człowieka. W ten też sposób został założony jakby nowy fundament, na którym człowiek może budować szczęście i szukać prawdziwej radości. Lecz o tej ostatniej mówi Apostoł w określonym kontekście, który bliżej precyzuje warunki przeżycia prawdziwej radości: „zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie”.
Można by to inaczej ująć w stwierdzeniu: radować będzie się mógł ten człowiek, który jest rozmodlony. Zauważmy zbieżność z tym, co kiedyś, znacznie wcześniej powiedział Izajasz o radości w Panu. Wszak modlitwa to nic innego jak ustawiczne obcowanie z Panem. Ten się naprawdę modli, kto podejmuje wysiłek, by nawiązać łączność z Bogiem. W nowym zaś Przymierzu jest to znacznie ułatwione, bo Pan Bóg, mówiąc obrazowo, bardzo się przybliżył do człowieka; owszem, chce, by każdy z nas mógł Go nazywać swoim Ojcem.
Wspomnianą przed chwilą zbieżność ukazują także dalsze napomnienia św. Pawła, który wykłada, co znaczy w Nowym Testamencie kroczyć drogą sprawiedliwości. Wzywa nas mianowicie do tego, byśmy po dokładnym zbadaniu wszystkiego w obliczu Boga, wybierali to, co szlachetne, a unikali wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Nie da się tego osiągnąć bez dużego nieraz wysiłku, ale też nie ma pewniejszej drogi, na której można sobie zagwarantować przeżycie niekłamanej radości, dogłębnego zadowolenia wewnętrznego i przygotowania się bez zarzutu na przyjście Chrystusa.
Otrzymujemy wreszcie jeszcze jedno ważne pouczenie w dzisiejszej Ewangelii. Stanowi ono właściwie punkt wyjścia dla wszystkich rozważań o radości, ale może być z powodzeniem również i w tym miejscu powiedziane. Chodzi o znamienne wyznanie Jana Chrzciciela. Zdecydowanie stwierdza on, że nie jest ani Mesjaszem, ani Eliaszem; a gdy nalegano z pytaniem, dlaczego przeto chrzci, wskazał z pokorą na Chrystusa zaznaczając, że nie jest godzien nawet rzemyka rozwiązać u Jego sandałów.
Tylko pozornie nie ma nic nadzwyczajnego w tym wyznaniu. W rzeczywistości jednak przebija z niego wielka pokora człowieka, który cieszył się takim powodzeniem, że chodziły nawet pogłoski, iż właśnie on jest Mesjaszem. Dodajmy w tym miejscu, że pokora to nic innego jak najpierw prawda o nas samych, o naszym stosunku do Boga i bliźnich. Bez tej prawdy nie możemy sami przeżyć radości, ani nie pozwolimy tego uczynić innym. Stąd w dzisiejszym psalmie podjęliśmy słowa Maryi: „Raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim, bo wejrzał na uniżenie (pokorę) Służebnicy swojej”.
