Uczestnicząc w Ofierze Chrystusa odnawianej na naszych ołtarzach, musimy coraz dokładniej uświadamiać sobie prawdę, że Zbawiciel przez krzyż i mękę prowadzi nas do chwały zmartwychwstania. Stanowi to dla nas ważne pouczenie: chrześcijanin, który chce otrzymać udział w chwale zmartwychwstałego Chrystusa, musi mieć wcześniej udział w Jego zbawczej śmierci. Nasz chrzest był pierwszym zanurzeniem w śmierci Chrystusa; ale stanowił jednocześnie wprowadzenie nas na drogę zbawienia, która wymaga ciągłego umierania wszystkiemu, co przyziemne, co osłabia naszą przyjaźń z Chrystusem lub tym bardziej mogłoby ją zerwać.
Msza św. nie tylko nam to wszystko przypomina, ale jednocześnie daje szczególne umocnienie w podejmowaniu tego zbawiennego działania. Musimy jednak naprawdę chcieć odrzucić od siebie wszelkie zło.
PIERWSZE CZYTANIE – Koh 1, 2; 2, 21-23
Cóż ma człowiek z wszelkiego trudu swego?
Czytanie z Księgi Koheleta
Marność nad marnościami, powiada Kohelet,
marność nad marnościami – wszystko jest marnością.
Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością,
a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu.
To także jest marność i wielkie zło.
Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego,
którą mozoli się pod słońcem?
Bo wszystkie dni jego są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem.
Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność.
Oto słowo Boże.
DRUGIE CZYTANIE – Kol 3, 1-5. 9-11
Szukajcie tego, co w górze, zadajcie śmierć temu, co jest przyziemne
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan
Bracia:
Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych,
szukajcie tego, co w górze,
gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga.
Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.
Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu.
Gdy się ukaże Chrystus, nasze Życie,
wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.
Zadajcie więc śmierć temu, co przyziemne w członkach:
rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości,
bo ona jest bałwochwalstwem.
Nie okłamujcie się nawzajem,
bo zwlekliście z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami,
a przyoblekliście nowego, który wciąż się odnawia
ku głębszemu poznaniu Boga, na obraz Tego, który go stworzył.
A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania,
barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego,
lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus.
Oto słowo Boże.
EWANGELIA – Łk 12, 13-21
Marność dóbr doczesnych
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa:
«Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem».
Lecz On mu odpowiedział:
«Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?»
Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości,
bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia».
I opowiedział im przypowieść:
«Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole.
I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”.
I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe
i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra.
I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone;
odpoczywaj, jedz, pij i używaj!”
Lecz Bóg rzekł do niego:
„Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie;
komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?”
Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Jedną z bardzo odrażających i jednocześnie niezwykle szkodliwych wad człowieka jest chciwość, czyli nieuporządkowana dążność do gromadzenia dóbr materialnych.
Zrozumiałą jest rzeczą, że należy się troszczyć o sprawy doczesne, bo one w sposób naturalny wchodzą w zakres człowieczych potrzeb. Owszem, sam Chrystus nakazał nam prosić Ojca niebieskiego o chleb powszedni; ale ta troska musi być utrzymana w pewnych określonych granicach i zawsze podporządkowana sprawom Królestwa Bożego.
Chciwość zaczyna się wtedy, gdy człowiek gromadzi rzeczy ziemskie bez bliżej określonego celu, a więc jakby tylko po to, żeby gromadzić; po prostu cieszy go samo „magazynowanie” rzeczy materialnych. Omawiana tutaj wada może przybrać różne formy i rozmiary, ale zawsze w większym lub mniejszym stopniu rzutuje na sprawy duchowe człowieka. Najpierw przez to, że daje pozorne poczucie swego rodzaju samowystarczalności i niezależności, prowadząc w konsekwencji do „nie liczenia się” z Bogiem i Jego prawami. Właśnie wtedy pojawia się podstawowy błąd: wydaje się człowiekowi, że nawet życie jest „zależne od jego mienia”. Człowiek niejako mówi do siebie: „masz wielkie zasoby dóbr… odpoczywaj, jedz, pij i używaj”.
Następnie chciwość prowadzi do zamknięcia się w kręgu własnych tylko spraw, a tym samym czyni coraz bardziej nieczułym na potrzeby bliźnich. Chciwość wiedzie do skąpstwa i wzmaga egoizm.
Jakże na tym tle zrozumiała jest usilna prośba: „Nie daj mi, Panie, ani bogactwa, ani ubóstwa, lecz użycz mi tego, co jest konieczne dla życia”; a także wezwanie Chrystusa, ażeby przede wszystkim przed Bogiem być bogatym.
„Bóg przeznaczył ziemię ze wszystkim, co ona zawiera, na użytek wszystkich ludzi i narodów, tak by dobra stworzone dochodziły do wszystkich w słusznej mierze – w duchu sprawiedliwości, której towarzyszy miłość… Dlatego człowiek używając dóbr powinien uważać rzeczy zewnętrzne, które posiada, nie tylko za własne, ale za wspólne w tym znaczeniu, by nie tylko jemu, ale także innym przynosiły pożytek” (KDK, nr 69,1).
Chrześcijanin jest stale wzywany do odnawiania swojego życia, co obrazowo można przedstawić jako zwlekanie z siebie starego człowieka, a przyoblekanie się w nowego. A więc stary i nowy człowiek w tym samym podmiocie. Stary (co było bliższe tym, którzy w wieku dojrzałym przyjmowali chrzest) to ten, który ma związek z pierwszym Adamem. Pochodząc od niego dziedziczymy całą smutną spuściznę grzechu pierworodnego. Tego starego człowieka, łatwo ulegającego pokusie do złego, wyrzekliśmy się w dniu naszego chrztu i podjęliśmy postanowienie trwania w nowości życia, w którą wprowadził nas ten sakrament. Właśnie wtedy przyoblekliśmy się w samego Chrystusa, nowego Adama, i zostaliśmy w Niego wszczepieni jak gałązka do szczepu winnego.
Mimo zgładzenia grzechu pierworodnego i obleczenia się w nowego człowieka, nie zostaliśmy tym samym uwolnieni od wszelkich pokus oraz skłonności do złego. Tkwi w nas zarzewie zła i stale grozi niebezpieczeństwo powtórnego przyobleczenia się w starego człowieka. Stąd konieczność ustawicznego zadawania śmierci temu wszystkiemu, co jest przyziemne w naszych członkach. W ten też sposób łączymy się coraz ściślej z Jezusem Chrystusem i nawzajem między sobą, tak że zostają przezwyciężone i zatarte zewnętrzne różnice, które dzielą ludzi na pewne grupy społeczne czy jakiekolwiek inne.
Niejako u podstaw tej ustawicznej i żmudnej pracy musi leżeć coraz głębsze poznanie Boga. Trzeba mieć stale przed sobą wizją doskonałości Boga, która została nam ukazana w Jego Synu, Chrystusie. Stał się On po to człowiekiem, ażeby wszystkim dać doskonały wzór do naśladowania.
Mądrze korzystać z dóbr, ks. Edward Staniek
Pragnę zwrócić uwagę na trzy wymiary ewangelicznego podejścia do dóbr tego świata, o których mówi dzisiejsze słowo Boże. Na pierwszy wymiar zwraca uwagę Kohelet, który odkrywa prawdę, że dość często bywa w życiu tak, że ktoś wielkim wysiłkiem, solidną i uczciwą pracą gromadzi pewne dobra, a później jest świadom, że owoce jego trudu dostają się w nieodpowiedzialne ręce i zostają zmarnowane. Zaznacza, że jest to marność, jakby chciał nas przygotować, że nie da się tego uniknąć. Takie jest życie, część jego tajemnicy. Możemy to obserwować w wymiarze rodzinnym. Czasami wielki wkład materialny małżonka przepija współmałżonek. Czasami rodzice są świadkami dramatu, patrząc, jak dzieci niszczą wiele lat trudu ich życia. Bywa, że ktoś prowadzi wspaniałe dzieło, a jego następca marnotrawi wszystko. Takie jest życie. Ale z tego nie wynika, że nie należy uczciwie pracować. Otóż księgi mądrości przypominają, że każda uczciwa praca wydaje owoce w człowieku, w jego sercu. Rzeźbi w nim pewne rysy, które będą trwać wiecznie. U Boga solidność pracy nigdy nie zginie. Stąd nie należy rozrywać szat, jeśli się zdarzy, że owocami naszej pracy podzielą się marnotrawni ludzie, bo nasz wkład jest dostrzeżony przez Boga i będzie trwał wiecznie. Będzie nagrodzony w niebie, a na ziemi jest nagradzany przez pokój sumienia.
Drugi wymiar. Pan Jezus przestrzega, by nie wkładać palców między drzwi konfliktów rodzinnych i majątkowych. Nie wolno. Do Chrystusa podchodzi człowiek i prosi: „Powiedz mojemu bratu, żeby podzielił się ze mną spadkiem”. I odpowiedź Jezusa, która nie ma podobnej w Ewangelii: „Człowieku, a któż mnie ustanowił sędzią?”. Niech ludzie sami dochodzą sprawiedliwości, nie wolno się mieszać, bo sami zostaniemy zranieni i wejdziemy w długoletnie konflikty. Oto ostrzeżenie Chrystusa.
I wreszcie trzeci wymiar tej doczesnej rzeczywistości. Bogacz mówi: „Zbuduję spichlerze, zgromadzę wielkie dobra”, a zapomina o spichlerzu swojego serca i jego bogactwie. Jeśli ktoś widzi jeden wymiar życia, a często są to tylko pieniądze, to nie widzi wielkich spraw i należy do najbardziej nieszczęśliwych ludzi. Bo w pewnym momencie dobra, które gromadzi, musi zostawić. W każdej sytuacji, nawet najtrudniejszej, przenosimy przez życie dobro zgromadzone w sercu. A jest to dobro otwarte dla drugich. Bo jeżeli człowiek potrafi pomagać innym, to dysponując nawet miliardami dolarów, będzie ich używał odpowiednio, zgodnie z bogactwem swego serca.
Ewangelia nie polega na tym, by nic na tej ziemi nie mieć. Ewangelia polega na tym, by troszczyć się o bogactwo serca, które potrafi zawsze wykorzystać posiadane dobra doczesne. To jest trzeci wymiar ewangelicznego podejścia do dóbr tego świata. Żyjemy w świecie bardzo zmaterializowanym, dlatego przypominanie tej prawdy jest istotne.
Uczestnicząc w Eucharystii, prośmy Pana Boga, abyśmy zawsze, tak jak On radzi, umieli podchodzić zarówno do sytuacji, w których wiele posiadamy, jak i do tych, w których mamy niewiele. Abyśmy pamiętali, że zawsze jest potrzebny pokój, wolność, zaufanie Bogu i większa troska o bogactwo serca niż bogactwo kieszeni.
