Obchodzimy dziś uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi. W ten sposób Nowy Rok rozpoczynamy z Matką Najświętszą. Jest to bardzo słuszne, ponieważ właśnie Ona stanęła najbliżej Chrystusa, który jest początkiem i końcem wszystkiego; ma też Maryja tylko jedno pragnienie: by wszyscy należeli do Jej Syna.
Stając na progu Nowego Roku chcemy zapewnić sobie przede wszystkim Boże błogosławieństwo w naszym życiu. Dlatego wpatrzeni w przykład naszej Matki, z żywą wiarą będziemy zawsze przyjmowali Słowo Boże i zgodnie z jego wymaganiami układali całe swoje życie.
PIERWSZE CZYTANIE – Lb 6, 22-27
Błogosławieństwo Boże
Czytanie z Księgi Liczb
Pan mówił do Mojżesza tymi słowami:
«Powiedz Aaronowi i jego synom:
Tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im:
„Niech cię Pan błogosławi i strzeże.
Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,
niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie oblicze swoje
i niech cię obdarzy pokojem”.
Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami,
a Ja im będę błogosławił».
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Bóg miłosierny niech nam błogosławi.
Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi; *
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę, *
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.
Refren: Bóg miłosierny niech nam błogosławi.
Niech się narody cieszą i weselą, †
bo rządzisz ludami sprawiedliwie *
i kierujesz narodami na ziemi.
Niech nam Bóg błogosławi, i niech cześć Mu oddają wszystkie krańce ziemi.
Refren: Bóg miłosierny niech nam błogosławi.
DRUGIE CZYTANIE – Ga 4, 4-7
Bóg zesłał swego Syna, zrodzonego z Niewiasty
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Galatów
Bracia:
Gdy nadeszła pełnia czasu,
zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z Niewiasty, zrodzonego pod Prawem,
aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu,
byśmy mogli otrzymać przybrane synostwo.
Na dowód tego, że jesteście synami,
Bóg zesłał do serc naszych Ducha Syna swego,
który woła: «Abba, Ojcze!»
A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem.
Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.
Oto słowo Boże.
Alleluja, alleluja, alleluja.
Wielokrotnie przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków,
a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna.
Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA – Łk 2, 16-21
Nadano Mu imię Jezus
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem
i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę.
Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym Dziecięciu.
A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli.
Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.
A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli,
jak im to zostało przedtem powiedziane.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię,
nadano Mu imię Jezus,
którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Człowiek wierzący w Boga zawsze pragnie zapewnić sobie Jego błogosławieństwo. Tak też było i wśród synów Izraela. Owszem, mogli oni nie tylko w prywatnej prośbie zwracać się do swego Pana – Jahwe, aby im błogosławił, lecz także Prawo Mojżeszowe przepisywało specjalną formułę błogosławieństwa dla synów Izraela, stosowaną przez kapłanów. Właśnie dzisiejsze pierwsze czytanie Słowa Bożego przedstawia nam jej treść. Zawiera ono mowę obrazową przystępną dla przeciętnego człowieka.
Najpierw zamieszczono ogólną prośbę o błogosławieństwo i opiekę Pana: „Niech cię Pan błogosławi”, a więc niech ci udziela wszelkiego dobra duchowego i materialnego; „niech cię strzeże” – czyli zachowa od wszelkiego zła, abyś mógł się radować otrzymanymi darami Bożymi.
Po tej części ogólnej formuły błogosławienia następuje jakby jej rozprowadzenie czy raczej wyszczególnienie próśb, uczynione z zastosowaniem antropomorfizmu w odniesieniu do Boga. Jest zatem prośba, by Pan rozpromienił swoje oblicze nad przyjmującym błogosławieństwo i obdarzył go łaską. Rozpromienione oblicze ojca stanowi zawsze niezawodny znak, że jest z nas zadowolony i udzieli tego, o co prosimy, łaska zaś oznacza tutaj mniej więcej to samo, co życzliwość, dobroć.
Następne słowa, przynajmniej w pierwszej części zdania, stanowią pewne powtórzenie tego, co już poprzednio powiedziano. Błagano, aby Pan zwrócił swoje oblicze na proszącego o błogosławieństwo, co znowu miało być wyrazem zainteresowania i znakiem, że Bóg chce kogoś wysłuchać. Wreszcie prośba o obdarzenie pokojem zawiera błaganie o dobra, które pozwalają prowadzić życie bez zakłóceń zewnętrznych i wewnętrznych.
Takiej formuły błogosławienia synów Izraela używano z polecenia Prawa Mojżeszowego. Nie wolno jednak zapomnieć o tym, że jako członkowie ludu wybranego w Starym Przymierzu, Izraelici byli zarazem synami obietnicy. Oczekiwali na przyjście Mesjasza, aby wtedy móc otrzymać pełnię zapowiedzianych przez Boga dóbr mesjańskich. A ponieważ – zgodnie z przepowiadaniem proroków – Mesjasz miał się narodzić z niewiasty, stąd wolno nam dziś dopowiedzieć sobie, że czekali również na nową Niewiastę, Matkę Mesjasza.
Drugie czytanie zaczerpnięte z listu św. Pawła Apostoła do Galatów zawiera fragment, który wielokrotnie czytamy obecnie we Mszach o Matce Bożej. Rozpoczyna się od uroczystych słów: „Kiedy nadeszła pełnia czasu” – a więc gdy przyszedł moment przewidziany i zapowiedziany przez Boga dla rozpoczęcia czasów mesjańskich. Wtedy właśnie zesłał Bóg Syna swego, który narodził się z niewiasty. W tych krótkich słowach przedstawia Apostoł wielką tajemnicę Wcielenia i narodzenia Syna Bożego, co w dalszym ciągu rozważamy, przeżywając w dniu dzisiejszym również oktawę Bożego Narodzenia. Przypomina jednak równocześnie, że w tej wielkiej tajemnicy posiada swój udział Maryja, bo Syn Boży został zrodzony z niewiasty.
Chrystus zaś stał się po to człowiekiem, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. A więc człowiek przybranym dzieckiem Bożym! Nie są to bynajmniej jakieś tylko pragnienia człowieka, który chce się zbliżyć do swego Boga, ale jest to rzeczywistość, ponieważ nasze serca naprawdę stają się świątynią Bożą, w której Duch Jezusa pozwala nam zwrócić się do Boga z tym słowem, które świadczy o naszym z Nim „pokrewieństwie”: „Abba – Ojcze”. Stąd Apostoł woła dalej w uniesieniu: „A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeśli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej”.
Przeciwstawiając niewolnictwo synostwu, zestawia Apostoł obok siebie Stary i Nowy Testament. W pierwszym przymierzu naród wybrany był własnością Boga, ale pozostawał pod brzemieniem prawa starotestamentowego, które jakby zakuwało w niewolę. Każdy Izraelita patrzył na Boga (Jahwe) jako na Kogoś, kto jest potężny i odległy. Nie ośmieliłby się zaś nigdy nazwać Boga swoim Ojcem. Owszem, nie odważał się nawet wymieniać imienia swego Boga. Na tym tle zupełnie inaczej wygląda Nowy Testament. Chrystus wykupił tych, którzy podlegali Prawu Mojżeszowemu i przyniósł wszystkim wielki dar przybrania za synów.
W tej perspektywie jakże innych wymiarów nabiera formuła błogosławieństwa nowotestamentowego. Nie tylko można prosić o to, by Bóg rozpromienił nad nami swoje oblicze i darzył nas swoją życzliwością, ale stało się rzeczywistością zamieszkanie Boga w człowieku. Najwyższym błogosławieństwem od czasu przyjścia Mesjasza jest to, byśmy zawsze mieli prawo Boga nazwać swoim Ojcem i stać się dziedzicami tej chwały, którą osiągnął pierworodny wszelkiego odkupionego stworzenia – Pan nasz i zarazem Brat, Jezus Chrystus. A nie trzeba dodawać, że jakąś Pośredniczką tego wszystkiego stała się Maryja, która jest nie tylko Matką Chrystusa, ale także duchową Matką całej odkupionej ludzkości. Z tej racji nazywamy Ją słusznie Matką Kościoła, a więc Matką całego ludu Bożego, odkupionego przez Jej Syna Jezusa Chrystusa.
Stąd też na początku Nowego Roku Ewangelia prowadzi nas razem z pasterzami do żłóbka betlejemskiego, abyśmy spotkali Chrystusa razem z Jego Matką. Ten obraz mocno nam przypomina, że przez Maryję otrzymaliśmy Chrystusa, błogosławiony owoc Jej żywota. Mówi nam również o tym, że jak pasterze otrzymali błogosławieństwo Bożego Dziecięcia spoczywającego na rękach Maryi, tak i dziś Ona ma właściwie jedno tylko pragnienie, aby wszystkich doprowadzić do Chrystusa, swego Syna.
Trzeba ponadto wyraźnie dopowiedzieć, że Maryja nie tylko ma takie pragnienie, ale staje przed nami, by swoim wzorem wskazać drogę prowadzącą do Jezusa.
Najpierw Maryja jest blisko Chrystusa w sensie fizycznym. Nie tylko dziś widzimy Ją przy Synu. Będzie przy Nim także na początku Jego publicznej działalności, będzie Mu towarzyszyła w apostolskich pielgrzymkach, aby potem stanąć pod krzyżem w roli wiernej towarzyszki cierpień swojego Syna, będzie wreszcie razem z Apostołami w dniu Zesłania Ducha Świętego, kiedy to Kościół ukaże się jako kontynuacja ziemskiej działalności Jezusa. I to jest dla nas pierwszą wskazówką – trzeba być blisko Chrystusa. Nie ulega wątpliwości, że dzieje się to przede wszystkim w momencie zbierania się na wspólne słuchanie Słowa Bożego i sprawowanie Eucharystii, jak również wtedy, gdy podejmujemy wysiłek, aby na modlitwie nawiązać łączność z Ojcem przez Jego Syna, a naszego Brata – Chrystusa.
Maryja była blisko Chrystusa nie tylko w sensie „fizycznym”, lecz także łączyła się z Nim duchowo. Pilnie śledziła wszystko, co dotyczyło Jego osoby, a zwłaszcza pilnie słuchała Jego słów i – co najważniejsze – wszystko to rozważała w sercu swoim. Wspomina o tym wyraźnie dzisiejsza Ewangelia, a czyni tak głównie po to, byśmy naśladowali ten piękny przykład naszej Matki. Trzeba zauważyć, że stanowi to zarazem podstawowe wskazanie dla nas, rozpoczynających dziś tutaj przy ołtarzu Nowy Rok. Mamy uczynić wszystko, ażeby być blisko Chrystusa, zarówno „fizycznie”, jak i „duchowo”. Tego zaś uczy nas Maryja, bo Ona najlepiej wie, że Jezus, Jej Syn, to Zbawiciel świata i że nie ma pod niebem innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.
Boża adopcja, ks. Edward Staniek
Jesteśmy koroną Bożego stworzenia nie na zasadzie doskonałości, bo ubrani w ciało podlegamy wielu ograniczeniom, ale na zasadzie posiadania rozumu, wolnej woli i nieśmiertelnej duszy.
Rozum sprawia, że możemy brać odpowiedzialność za wszystkie inne stworzenia widzialne. Potrafimy bowiem je sobie podporządkować, choć idzie nam to opornie. Wystarczy pomyśleć, że medycyna w wielu wypadkach wciąż bezskutecznie walczy z wirusami i bakteriami. Mimo że są to maleńkie, bezrozumne stworzenia, dostrzegalne tylko pod mikroskopem, wciąż skutecznie utrudniają nam życie.
Na progu nowego roku warto sobie uświadomić, że wielkość człowieka łączy się w taki czy inny sposób z jego małością i słabością. Wiele milionów ludzi w rozpoczynającym się roku zostanie pokonanych przez śmierć posługującą się często bakteriami czy wirusami…
Człowiek jest postawiony nad całym widzialnym stworzeniem, ale doświadcza swej słabości. Jest panem, któremu Bóg poddał stworzenie, ale panem, który mimo tysięcy lat ani nie potrafił go sobie podporządkować, ani zapanować nad swymi wrogami…
Nasza wielkość nie polega jednak na tym wywyższeniu, które dla wielu jest źródłem pychy i zarozumiałości. Polega ona na tym, że wielu ludzi Bóg adoptował, uczynił swoimi dzieci i zaprosił do swego domu w wieczności. Mówi nam o tym objawienie dostępne dla tych, którzy uwierzyli.
To godność dziecka Bożego wynosi nas ponad wszystko. Jeśli nawet chorujemy czy umieramy, jeśli nie jesteśmy w stanie panować nad stworzeniem tak, jakbyśmy chcieli, to z racji łaski otrzymanej od Boga możemy dumnie podnieść głowę, wiedząc, że panowaniem nad stworzeniem zajmuje się Ojciec Niebieski. On to robi bezbłędnie. My tego nie musimy robić. Natomiast mamy kochać Boga, który objawił nam swą ojcowską twarz, i ufać Mu bezwzględnie.
To, że On prowadzi nas przez niebezpieczne ścieżki, którymi są wszystkie drogi ziemskiego życia, sprawia, że przestają one być groźne. Źródłem radości jest to, że nie jesteśmy sami, że jest z nami Bóg, który traktuje nas jak swe dzieci. Swojej godności szukajmy nie w panowaniu, bo to jest droga wiodąca do wielu nieszczęść, ale w kochaniu Boga, naszego Ojca, ludzi i stworzonego świata. Jeśli Bóg nas kocha, to wszystko inne jest już mało ważne. Radość życia jest krótka, radość życia dziecka Bożego jest wieczna.
W pierwszy dzień nowego roku życzę sobie i wam, byśmy najbliższe dwanaście miesięcy przeżyli z głęboką świadomością naszej godności dziecka Bożego.
