Słowo

DWUDZIESTA NIEDZIELA ZWYKŁA – ROK C – 17.08.2025

„Człowiek jest wewnętrznie rozdarty, a całe jego życie przedstawia się często jako walka i to walka dramatyczna między dobrem i złem, między światłem i ciemnością. Co więcej, człowiek odkrywa, że jest niezdolny zwalczać skutecznie o własnych siłach napaści zła, tak że każdy czuje się jakby skrępowany łańcuchami. Ale sam Pan przyszedł, aby człowieka uwolnić i umocnić, odnawiając go wewnętrznie i wyrzucając precz księcia tego świata, który trzymał człowieka w niewoli grzechu” (KDK, nr 13, 2).
Stajemy przed ołtarzem z głębokim przekonaniem, że ofiara krzyża, w której bierzemy udział wzmocni nas wewnętrznie i uodporni na zło. Wyraźmy jednak najpierw szczery żal za dotychczasowe sprzeniewierzenia, aby otworzyć szeroko serce na Boże działanie.

 

PIERWSZE CZYTANIE – Jr 38, 4-6. 8-10
Bóg czuwa nad Jeremiaszem

Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza

W czasie oblężenia Jerozolimy przywódcy, którzy trzymali Jeremiasza w więzieniu, powiedzieli do króla: «Niech umrze ten człowiek,
bo naprawdę obezwładnia on ręce żołnierzy, którzy pozostali w tym mieście,
i ręce całego ludu, gdy mówi do nich podobne słowa.
Człowiek ten nie szuka przecież pomyślności dla tego ludu, lecz nieszczęścia».
Król Sedecjasz odrzekł: «Oto jest w waszych rękach!»
Nie mógł bowiem król nic uczynić przeciw nim.
Wzięli więc Jeremiasza i wtrącili go, spuszczając na linach, do cysterny Malkiasza,
syna królewskiego, która się znajdowała na dziedzińcu wartowni.
W cysternie zaś nie było wody, lecz błoto; zanurzył się więc Jeremiasz w błocie.
Ebedmelek wyszedł z domu królewskiego i rzekł do króla:
«Panie mój, królu! Źle zrobili ci ludzie, tak postępując z prorokiem Jeremiaszem
i wrzucając go do cysterny.
Przecież umrze z głodu w tym miejscu, zwłaszcza że nie ma już chleba w mieście».
Rozkazał król Kuszycie Ebedmelekowi:
«Weź sobie stąd trzech ludzi i wyciągnij proroka Jeremiasza z cysterny, zanim umrze».

Oto słowo Boże.

 

PSALM RESPONSORYJNY

Refren: Panie, mój Boże, pośpiesz mi z pomocą.

Z nadzieją czekałem na Pana, *
a On pochylił się nade mną i wysłuchał mego wołania.
Wydobył mnie z dołu zagłady, z błotnego grzęzawiska, *
stopy moje postawił na skale i umocnił moje kroki.

Refren: Panie, mój Boże, pośpiesz mi z pomocą.

Włożył mi w usta pieśń nową, *
śpiew dla naszego Boga.
Wielu to ujrzy i przejmie ich trwoga, *
i zaufają Panu.

Refren: Panie, mój Boże, pośpiesz mi z pomocą.

Ja zaś jestem ubogi i nędzny, *
ale Pan troszczy się o mnie.
Ty jesteś moim wspomożycielem i wybawcą, *
Boże mój, nie zwlekaj!

Refren: Panie, mój Boże, pośpiesz mi z pomocą.

 

DRUGIE CZYTANIE – Hbr 12, 1-4
Przykład Chrystusa

Czytanie z Listu do Hebrajczyków

Bracia:
Mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków,
zrzuciwszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi,
biegnijmy wytrwale w wyznaczonych nam zawodach.
Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala.
On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż,
nie bacząc na jego hańbę, i zasiadł po prawicy na tronie Boga.
Zważcie więc na Tego,
który ze strony grzeszników tak wielką wycierpiał wrogość wobec siebie,
abyście nie ustawali, załamani na duchu.
Jeszcze nie opieraliście się aż do krwi, walcząc przeciw grzechowi.

Oto słowo Boże.

 

Alleluja, alleluja, alleluja.

Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

Alleluja, alleluja, alleluja.

 

EWANGELIA – Łk 12, 49-53
Wymagania służby Bożej

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął.
Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.
Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój?
Nie, powiadam wam, lecz rozłam.
Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu:
troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu;
ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu;
matka przeciw córce, a córka przeciw matce;
teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej».

Oto słowo Pańskie.

 

KOMENTARZ

Jak trudną jest rzeczą mówić drugim słowa prawdy, zwłaszcza wtedy, gdy jest ona przykra. Wiemy o tym dobrze, że ludzie wolą żyć złudzeniami, bo przynajmniej chwilowo dają one uspokojenie, nie każą się martwić. A przecież w bardzo wielu wypadkach zajmowane przez nas stanowisko, wykonywana funkcja czy po prostu dobrze urobione sumienie każą nam powiedzieć innym prawdę, chociaż jest ona dla nich gorzka, choć burzy spokój zbudowany na złudzeniach. Owszem, zdarzają się sytuacje, w których nie wolno nam milczeć, chociaż ściągamy przez to na siebie prześladowanie ze strony tych, którym mówimy prawdę.
Takiej właśnie postawy uczy nas dzisiaj prorok Jeremiasz. Jego prorokowanie przypadło na trudne chwile w życiu narodu wybranego. Jerozolima – święte miasto Boże – była oblężona przez Babilończyków, którzy dopełniali kary Bożej na narodzie wybranym; miała się wkrótce rozpocząć niewola babilońska. W takiej sytuacji opór był bezsensowny. I tak właśnie sprawę widział w swojej wizji prorok. Stąd nawoływał rodaków do poddania miasta, by w ten sposób uniknąć niepotrzebnego przelewu krwi. Łatwo sobie wyobrazić, że w tej sytuacji poczytano to Jeremiaszowi za zdradę, albowiem prawie wszyscy byli przekonani o tym, że trzeba się bronić, że Bóg nie dopuści do tego, by święte miasto Jeruzalem upadło i stało się łupem pogan. Stąd prorok znalazł się w więzieniu i groziła mu śmierć. W tej krytycznej chwili Bóg nie zapomniał o swoim wysłanniku. Wybawił Jeremiasza ze śmiertelnej opresji.
W Ewangelii Chrystus kieruje wymagania pod adresem swoich uczniów. Są one naprawdę trudne do zastosowania w życiu. Mistrz oświadcza, że przyniósł na ziemię ogień i chce, aby on zapłonął. Troska o to musi być podjęta przez Jego uczniów. Jeśli zaś chcą ją podjąć, nie zaznają spokoju. Chrześcijanin nie może sobie ułożyć wygodnie życia, ale musi podjąć niemały wysiłek, aby w każdej sytuacji postępować zgodnie z wymaganiami Ewangelii. Można powiedzieć, że będzie to głoszenie innym prawdy, która wywoła u nich „zgorszenie” lub nawet formalną nienawiść, zrodzi prześladowanie. Chrześcijanin jednak nie może się cofnąć przed solidnym wcieleniem w życie Ewangelii, choćby ono wymagało aż tak wielkiej ofiary. Wprawdzie postara się ze swej strony uczynić wszystko dla zachowania pokoju z braćmi, ale z drugiej strony nie pójdzie na żadne ustępstwo, które by dawało jedynie pozorny spokój we wzajemnym współżyciu, a w rzeczywistości stanowiło zdradę Ewangelii.
Pamiętajmy o tym, że w tych trudnych chwilach nie pozostaniemy osamotnieni. Będzie przy nas Pan Jezus, bo nigdy nie opuszcza On tych, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości.

Życie chrześcijańskie przyrównuje się często do biegu w zawodach sportowych. Przed nami nagroda, którą stanowi nie coś bagatelnego, przemijającego, ale za zwycięstwo czeka nas niewiędnący wieniec chwały.
Tak jednak jak w sportowych zawodach, również i w tym biegu po życie wieczne obowiązują pewne prawa, muszą być spełnione pewne warunki; są też sprzyjające lub niesprzyjające okoliczności. Zawodnicy prawie zawsze biegną w grupie, co jest okolicznością sprzyjającą. W takiej bowiem sytuacji jedni drugich podciągają, łatwiej o lepsze wyniki, bo ma zastosowanie prawo dopingu. Chrześcijanin nie biegnie nigdy sam, owszem otrzymuje często wspaniałe przykłady współbraci, którzy swoją postawą w pełni chrześcijańską dopingują go i przynaglają, by biegł wytrwale po czekający go wieniec chwały.
Ci, którzy pragną uzyskać w biegach dobre miejsce, muszą przez długi nieraz czas praktykować ascezę sportową, wymagającą od nich nieraz wielkich wyrzeczeń. Chrześcijanin musi czynić wszystko, wyrzec się wielu rzeczy, aby tylko dochować Bogu wierności. W tym punkcie najdoskonalszym wzorem dla wszystkich jest sam Chrystus, który podjął nawet śmierć krzyżową, by w ten sposób wypełnić wolę Ojca i wysłużyć łaskę, wspierającą chrześcijanina na trudnej drodze życia ewangelicznego. Wsparty taką pomocą uczeń Chrystusa nigdy nie załamie się na duchu.

 

„OJCIEC PRZECIW CÓRCE”, Ks. Edward Staniek

Na początku II wieku w północnej Afryce aresztowano młodą, liczącą dwadzieścia dwa lata kobietę z niemowlęciem przy piersi. Jej imię Perpetua. Pochodziła ze szlachetnego rodu i była katechumenką. Razem z nią aresztowano jej brata. Z całej rodziny jedynie ojciec nie dostąpił łaski wiary. Kochał swą córkę i nie mógł zrozumieć, dlaczego ona wybiera śmierć, zostawiając swe maleńkie dziecko, jego, starego ojca, ściągając hańbę na cały dom, tracąc swe młode życie. Chodził do więzienia i błagał, by złożyła ofiarę przed pogańskim bóstwem i wróciła do domu. Serce córki przeszywał ból. Odpierała pokusę powrotu dzielnie, wiedząc, jak głęboko rani ojca, którego bardzo kochała.
W ostatniej godzinie, tuż przed wydaniem wyroku, zjawił się ojciec z jej synkiem na ręku i błagał po raz ostatni o zmianę decyzji. Urzędnik, mając wydać wyrok, zwrócił się do niej: „Miejże wzgląd na dziecko i swego starego ojca. Złóż ofiarę na pomyślność cezara”. Odmówiła, a wówczas urzędnik kazał wyrzucić ojca i wychłostać. Córka czuła, jakby ją samą chłostano. Została jednak wierna Chrystusowi. Swe przeżycia opisała własnoręcznie, sam moment wejścia na arenę, na której oddala życie, opisali już naoczni świadkowie. „Męczeństwo Perpetuy i Felicyty” – taki tytuł nosi ten dokument – ukazuje mało dostrzegalny aspekt męczeństwa, ten, o którym mówi Chrystus w dzisiejszej Ewangelii. „Przyniosłem światu rozłam. Odtąd pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu.” Najczęściej mówiąc o męczeństwie, ukazuje się katusze, jakie znoszą męczeni od oprawców. Tymczasem o wiele boleśniejsze były wewnętrzne przeżycia rozrywające serce.