Gdy Chrystus gromadzi nas przy ołtarzu zawsze ujawnia pasterską troskę względem tych, których nabył własną Krwią. W okresie przygotowania do Świąt Wielkanocnych pragnie w sposób szczególny rozprószyć ciemności naszego umysłu światłem swojej Ewangelii, wolę zaś wzmocnić łaską, abyśmy zawsze kroczyli drogą sprawiedliwości.
Chcemy być zawsze pełni wdzięczności za tę niezwykłą troskliwość. Zmusza nas ona do pełnego otwarcia serca na Boże działanie. Musimy też podjąć wysiłek, by usunąć ze swego życia największą przeszkodę na drodze do Boga, a mianowicie zło moralne, czyli grzech.
PIERWSZE CZYTANIE – 1 Sm 16, 1b. 6-7. 10-13b
Namaszczenie Dawida na króla
Czytanie z Pierwszej Księgi Samuela
Pan rzekł do Samuela: «Napełnij oliwą twój róg i idź:
Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla».
Kiedy przybył, spostrzegł Eliaba i powiedział:
«Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec». Pan jednak rzekł do Samuela:
«Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż odsunąłem go,
nie tak bowiem, jak człowiek widzi, widzi Bóg,
bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce».
I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów,
lecz Samuel oświadczył Jessemu: «Nie ich wybrał Pan».
Samuel więc zapytał Jessego: «Czy to już wszyscy młodzieńcy?»
Odrzekł: «Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce».
Samuel powiedział do Jessego: «Poślij po niego i sprowadź tutaj,
gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie».
Posłał więc i przyprowadzono go:
był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd.
Pan rzekł: «Wstań i namaść go, to ten».
Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci.
Od tego dnia duch Pański opanował Dawida.
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Refren: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego.
Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie, *
pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.
Refren: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. *
Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.
Refren: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego.
Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
kielich mój pełny po brzegi.
Refren: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego.
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.
Refren: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego.
DRUGIE CZYTANIE – Ef 5, 8-14
Powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia:
Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu:
postępujcie jak dzieci światłości.
Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda.
Badajcie, co jest miłe Panu.
I nie miejcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności,
a raczej piętnując je, nawracajcie tamtych.
O tym bowiem, co się u nich dzieje po kryjomu, wstyd nawet mówić.
Natomiast wszystkie te rzeczy, gdy są piętnowane,
stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem.
Dlatego się mówi:
«Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus».
Oto słowo Boże.
Chwała Tobie, Królu wieków.
Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.
Chwała Tobie, Królu wieków.
EWANGELIA – J 9, 1-41
Uzdrowienie niewidomego od urodzenia
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia.
Uczniowie Jego zadali Mu pytanie:
«Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?»
Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego,
ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże.
Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień.
Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać.
Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata».
To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny
i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego:
«Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany.
On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc.
A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili:
«Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?»
Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny».
On zaś mówił: «To ja jestem».
Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?»
On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy
i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”.
Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem».
Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem».
Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów.
A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat.
I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał.
Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę».
Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga,
bo nie zachowuje szabatu».
Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?»
I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego:
«A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok».
Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał,
aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc:
«Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził?
W jaki to sposób teraz widzi?»
Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy.
Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie».
Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów.
Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza,
zostanie wyłączony z synagogi.
Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie».
Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego:
«Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem».
Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem.
Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę».
Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?»
Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście.
Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?»
Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli:
«To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza.
My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza.
Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi».
Na to odpowiedział im ów człowiek:
«W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi,
a mnie oczy otworzył.
Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników,
ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę.
Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia.
Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić».
Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?»
I wyrzucili go precz.
Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego:
«Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?»
On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?»
Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie».
On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon.
A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd,
żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi».
Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego:
«Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich:
«Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu,
ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Jeżeli zatem słuchamy dziś opisu powołania Dawida i namaszczenia go na króla izraelskiego, to musimy sobie uświadomić, że nie tyle zapoznajemy się z suchym fragmentem historii żydowskiej, ile z bardzo ważnym faktem, który wykracza poza granice określonego czasu. Dzieje Dawida, który zapoczątkował nową dynastię, stanowią więc ważne wydarzenie w historii nie tylko Izraela, ale w całej historii zbawienia.
Wszak Dawid otrzymał od Boga ważne obietnice mesjańskie, jemu Pan przyrzekł, że z królewskiego pokolenia, które on zapoczątkował, narodzi się według ciała Mesjasz; lecz nie tylko to, sam Dawid stał się typem Chrystusa. Za czasów bowiem Dawida naród żydowski przeżywał okres swojej niezwykłej świetności, Dawid poszerzył granice królestwa i za jego dni zapanował dla Izraela upragniony spokój. Król Dawid wywodzący się z rodziny pasterskiej, zamieszkałej w Betlejem, stał się dobrym pasterzem powierzonego mu ludu. W przeciwieństwie do swego poprzednika, Saula, starał się być wierny Bogu i wypełnić wszystkie Jego polecenia. To właśnie m.in. zadecydowało o tym, że stał się figurą Chrystusa. Nic przeto dziwnego, że Mesjasza będą nazywać wprost „synem Dawida”.
Przemawiając do Efezjan, św. Paweł pragnie ich przekonać o tym, że niegdyś (tzn. przed przyjęciem chrześcijaństwa) byli ciemnością, teraz zaś stali się światłością w Panu. Efez był za czasów Apostoła ważnym miastem, stolicą prowincji rzymskiej w Azji. Jak w innych wielkich ówczesnych miastach, życie moralne nie stało tam na wysokim poziomie; przede wszystkim jednak Efez znany był jako centrum kultu pogańskiego. Świątynię Diany efeskiej uważano za jeden z siedmiu cudów świata, stąd tak wielkie przywiązanie również do czci oddawanej bogini. Ponadto trzeba pamiętać, że bardzo wielu mieszkańców Efezu czerpało z tego niemałe zyski.
Tak więc przejście z pogaństwa do chrześcijaństwa było naprawdę niezwykłym wydarzeniem. Szło jednak o to, żeby znalazło ono wyraz w odmienionym życiu. Postępowanie chrześcijanina ma się stać światłością przez porzucenie czynów ciemności. Takie wezwanie zawsze zachowuje swoją aktualność. Trzeba jednak skorzystać z rady, jakiej udziela dzisiaj Apostoł: „Badajcie, co jest miłe Panu”. Jest to ważne zadanie prawego sumienia. Nie jesteśmy w tym zdani tylko na własne siły, bo Bóg oświeca nas swym światłem i pomaga poznać, co jest słuszne. Musimy jednak naprawdę chcieć zdobyć tę wiedzę i zgodnie z nią układać swoje postępowanie. W życiu moralnym te dwie sprawy: poznanie i działanie bardzo się zazębiają i od siebie zależą. Jeśli bowiem nawet czasem poznamy to, co dobre, ale zaniedbamy wprowadzenia tego w życie, wtedy w następnych chwilach trudniej nam przychodzi samo rozróżnienie dobra i zła. Nasze niedbalstwo sprawia, że coraz trudniej rozpoznajemy to, co Panu miłe.
Przywrócenie wzroku człowiekowi niewidomemu stanowi właściwie tylko okazję do przedstawienia bardzo powikłanych nieraz spraw człowieka, który się spotyka ze światłością, jaką jest Chrystus. Przyjrzyjmy się bliżej faktom opisanym przez Ewangelistę. Jezus ujrzał pewnego człowieka niewidomego od urodzenia. Apostołowie, wyrażając powszechne wówczas przekonanie, że grzech jest źródłem takiego nieszczęścia, od razu pytają Mistrza: „Kto zgrzeszył – on czy jego rodzice”. Pan Jezus prostuje ten błędny pogląd i wyjaśnia, że tym razem chodzi przede wszystkim o ukazanie wielkich spraw Bożych. Wobec tego nieszczęśliwego i wobec wszystkich stanął wtedy Chrystus jako światłość świata. Aby zwrócić na to uwagę, przywraca wzrok niewidomemu; ale czyni to w niezwykły sposób. Sam wykonał pewną czynność i polecił niewidomemu udać się do sadzawki Siloe, aby tam się obmył. Według przekonania faryzeuszów nie wolno było tego czynić w szabat, który właśnie w tym dniu przypadał.
To wszystko dało początek licznym przesłuchaniom i nadało sprawię niezwykłego rozgłosu. Ci, którzy byli przywódcami Izraela, przeprowadzili skrupulatnie badania, z których jasno wynikało, że Jezus dokonał cudu. Otrzymali zatem znak Jego mesjańskiego posłannictwa, co jednak nie otworzyło im oczu na światłość, jaką był Chrystus. Co więcej, nie tylko sami zacietrzewili się i zdecydowali na odrzucenie światłości, lecz taką postawę narzucali innym. Zastraszyli nawet rodziców niewidomego, ponieważ wydali postanowienie, że kto uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wykluczony z synagogi.
Wspaniale w tym wszystkim zachował się człowiek przez Chrystusa uzdrowiony; nie tylko nie dał się zastraszyć, ale tym, którzy go przesłuchiwali, budził uzasadnione wątpliwości. Logicznie rozumując wykazywał, że Jezusa nie można uznać za grzesznika, naruszającego szabat, ponieważ skądinąd wiadomo, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników. Tymczasem Jezus dokonał znaku świadczącego o Jego posłannictwie od Boga. Uczeni w Piśmie i faryzeusze nie skorzystali z tych słusznych uwag, tylko unieśli się gniewem i wyrzucili przesłuchiwanego.
Tak oto już nie po raz pierwszy faryzeusze odrzucili szansę spotkania się z Chrystusem światłością. Nie odrzucił jej jedynie sam uzdrowiony. Wyznał swoją wiarę i oddał Chrystusowi pokłon. W ten sposób przeżywał podwójną radość: od tej chwili mógł bowiem oglądać otaczający go świat i zdobył wiarę, która stanowi światło dla duszy.
Każda Msza święta jest naszym szczególnym spotkaniem z Chrystusem światłością. Staje On przed nami jako światło w swoim Słowie, dając okazję poznać to, co jest Mu miłe. Dopuszcza nas do udziału w sprawowaniu Najświętszej Ofiary, aby stać się naszą mocą, dzięki której możemy pójść w życie i radośnie pełnić poznaną wolę Boga; ale często grozi nam, że z tego spotkania nie skorzystamy. Trzeba bowiem umieć przezwyciężyć wiele oporów, aby szeroko otworzyć się na działanie łaski oświecającej umysł i wzmacniającej naszą wolę. On pyta nas: „Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?” Jeśli potrafimy z głębi serca odpowiedzieć: „Wierzę, Panie” i oddać Mu pokłon, wtedy otwieramy się na Jego zbawcze działanie.
Może jednak trzeba skierować do nas słowa, jakie dziś przytacza Apostoł: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus”.
Miłość ludzi kalekich, ks. Edward Staniek
Wśród nas żyją ludzie kalecy. Jedni z tym kalectwem przyszli na świat, inni nabyli po wypadkach, chorobach, w latach starości czy w wielkich stresach. Bywają tacy, którzy odpowiadają za swe kalectwo, ale tych jest stosunkowo niewielu. Większość dźwiga kalectwo w sposób niezawiniony.
Uczeń Chrystusa winien zauważyć kalekich, którzy należą do jego środowiska. Bywa, że dostrzeże możliwość nawiązania z nimi kontaktu. Czasem trzeba być blisko takiego człowieka, aby mu w czymś pomóc, czasem potrzebuje on obecności kogoś, kogo interesuje jego świat. Wielu kalekich dorasta do miłości, niewielu jest w stanie kochać tak, by żyć dla innych mimo swego kalectwa.
Ewangelia wspomina o niewidomym od urodzenia. Uczniowie pytali, kto zawinił. Jezus odpowiedział, że nie należy szukać winnych takiego nieszczęścia. Trzeba na nie spojrzeć jak na znak, którym posługuje się Bóg. Ten znak ma kilka wymiarów
Pierwszym jest dostrzeżenie daru, którego kaleki człowiek jest pozbawiony. Za ten dar winni dziękować ci, którzy go posiadają. Rozmowa z kalekim rozpoczyna się od dostrzeżenia faktu, że mogliśmy być na jego miejscu. On jest kaleki, ja zdrowy, ale mogło być odwrotnie. To spojrzenie w prawdzie jest punktem wyjścia do nawiązania twórczego kontaktu. Nasze zdrowie wcale nam się nie należy. Ono jest darem.
Trzeba też zauważyć zadania, które ma do wykonania kaleki człowiek. Ci, którzy je dostrzegają, odkrywają sens nie tylko swego życia, ale i sens kalectwa. Chrystus powiedział: „To kalectwo niewidomego w planach Boga zostało potraktowane jako objawienie na nim spraw Bożych”. Z Ewangelii wynika, że miało ono posłużyć jako argument za bóstwem Jezusa. Niewidomy został uleczony i dał piękne świadectwo o potędze Jezusa i Jego misji.
Nie wszystkie kalectwa są leczone cudownie. Wielu kalekich umiera z kalectwem. Ale ci, którzy ich znają, winni pamiętać o zacytowanej uwadze Jezusa. Takie spojrzenie wzywa do szacunku wobec kalekiego i do nawiązania z nim twórczego kontaktu. To kalectwo może ubogacić duchowo.
Kaleki człowiek jest szczególnie umiłowany przez Boga. On otrzymuje ciężki krzyż, który czasem dźwiga przez całe życie. Ale on zawsze jest zadaniem dla innych. Miliony osób zostaną zbawione przez miłosierdzie okazane kalekiemu człowiekowi. To jest droga, po której wielu wejdzie do domu Ojca.
Parafia winna otoczyć troską pełną prawdziwej miłości każdego kalekiego. Często podejmują te dzieła młodzi ludzie, a to znak, że w ich sercach dokonują się wielkie sprawy.
