Konstytucja dogmatyczna o Kościele przypomniała, że tworzymy jeden lud Boży, którego Głową jest Chrystus. Celem tego nowego ludu jest Królestwo Boże, zapoczątkowane na ziemi przez samego Boga i mające się dalej rozszerzać, aż na końcu wieków zostanie również dopełnione przez Boga, gdy objawi się Chrystus, nasze życie, a samo stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia na wolność synów Bożych. Stąd jesteśmy ludem mesjanicznym, powołanym przez Boga jako narzędzie zbawienia wszystkim i posłanym do całego świata jako jego światłość i sól ziemi.
PIERWSZE CZYTANIE – Ez 17, 22-24
Bóg wywyższa drzewo niskie
Czytanie z Księgi proroka Ezechiela
Tak mówi Pan Bóg:
«Ja także wezmę wierzchołek z wysokiego cedru i zasadzę,
z najwyższych jego pędów ułamię gałązkę
i zasadzę ją na górze wyniosłej i wysokiej.
Na wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę.
Ona wypuści gałązki i wyda owoc, i stanie się cedrem wspaniałym.
Wszystko ptactwo pod nim zamieszka,
wszystkie istoty skrzydlate zamieszkają w cieniu jego gałęzi.
I wszystkie drzewa na polu poznają, że Ja jestem Pan,
który poniża drzewo wysokie, który drzewo niskie wywyższa,
który sprawia, że drzewo zielone usycha,
który zieloność daje drzewu suchemu.
Ja, Pan, rzekłem i to uczynię».
Oto słowo Boże.
DRUGIE CZYTANIE – 2 Kor 5, 6-10
Staramy się podobać Bogu
Czytanie z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia:
Mając ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele,
jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana.
Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy.
Mamy jednak nadzieję i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało
i stanąć w obliczu Pana.
Dlatego też staramy się Jemu podobać,
czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy.
Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa,
aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.
Oto słowo Boże.
EWANGELIA – Mk 4, 26-34
Przypowieść o ziarnku gorczycy
Słowa Ewangelii według Świętego Marka
Jezus mówił do tłumów:
«Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię.
Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy,
nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak.
Ziemia sama z siebie wydaje plon,
najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie.
Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo».
Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże
lub w jakiej przypowieści je przedstawimy?
Jest ono jak ziarnko gorczycy;
gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi.
Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn;
wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu».
W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć.
A bez przypowieści nie przemawiał do nich.
Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Królestwo Boże kryje w sobie bardzo bogatą treść, której nie da się łatwo wyrazić przy pomocy ludzkich tylko słów. Nic przeto dziwnego, że Pismo święte posługuje się często różnymi obrazami zaczerpniętymi z życia, aby przybliżyć jego głęboką treść. Do obrazów częściej powtarzających się należy niewątpliwie symbol drzewa zielonego, tętniącego życiem, widocznego z daleka.
Izrael przechowujący obietnice mesjańskie przygotowywał w planach zbawienia tę chwilę, kiedy sam Bóg miał zasadzić drzewo na górze wyniosłej i wysokiej. Rzeczą charakterystyczną jest to, że nowe drzewo da schronienie dla wszystkich. Prorok Ezechiel głosi więc powszechne Królestwo mesjańskie, które wypełniło się w Chrystusie.
Rzeczywiście pielgrzymami jesteśmy na tej ziemi. Wszystko nam o tym przypomina: każdy miniony dzień, każda chwila, która przechodzi bezpowrotnie do historii i przede wszystkim zbliżający się nieuchronnie koniec naszego życia.
Jednakże pielgrzymka człowiecza nie jest czymś beznadziejnym – pielgrzymka ta ma określony cel i prowadzi na spotkanie z Panem. Skoro tak sprawa wygląda, trzeba podejmować codziennie wysiłek, by w każdym dniu życia doczesnego podobać się Panu, czyli postępować zgodnie z Ewangelią. Gdy myślimy o kresie naszego pielgrzymowania i o spotkaniu z Panem, nie wolno nam nigdy zapomnieć o tym, że staniemy przed trybunałem Chrystusa, aby otrzymać zapłatę za uczynki dokonane w ciele, czyli w czasie ziemskiego pielgrzymowania. Za uczynki dobre otrzymamy wieczną nagrodę, a za złe zapadnie wyrok odrzucenia.
Jesteśmy zatem pielgrzymami wędrującymi w rzeczywistości doczesnej, ale nie wolno nam postępować według ciała. Wprawdzie wydaje się nieraz, że pozostajemy z daleka od Pana, jednak wiara pozwala sięgnąć w przyszłość i uświadomić sobie, że nadejdzie nieuchronnie moment, w którym staniemy przed trybunałem Chrystusa. A tylko wtedy napełni nas to radością, gdy znajdziemy się tam napełnieni dobrymi czynami.
Mesjasz Jezus Chrystus podjął starotestamentowy obraz drzewa, aby swoim słuchaczom przybliżyć tajemnicę głoszonego przez siebie Królestwa Bożego. Najpierw Zbawiciel ogólnie podkreśla, że jego wzrost nie jest dziełem człowieka, który włącza się do tego Królestwa, ale dziełem samego Boga. Jak ziarno w sposób tajemniczy dla rolnika zaczyna po wrzuceniu w ziemię kiełkować, wzrastać i wydawać owoc – podobnie Królestwo niebieskie mocą otrzymaną od Boga kiełkuje w człowieku, wzrasta i wydaje owoc.
A dalej, to Królestwo zaczęło się od bardzo nikłych, niepozornych początków, aby potem rozrosnąć się w wielkie drzewo – czyli podobnie jak ziarno gorczycy, które wrzucone w ziemię jest najmniejsze spośród nasion, ale potem staje się większe niż inne jarzyny.
W tych dwóch uzupełniających się obrazach przedstawił nam Chrystus jakby podwójną treść Bożego Królestwa, zarazem widzialną i niewidzialną: „Chrystus… ustanowił swój Kościół święty, tę wspólnotę wiary, nadziei i miłości tu na tej ziemi, jako widzialny organizm; nieustannie go też przy życiu utrzymuje, prawdę i łaskę rozlewając przez niego na wszystkich. Wyposażona zaś w hierarchiczne organy społeczność i mistyczne Ciało Chrystusa, widzialne zrzeszenie i wspólnota duchowa, Kościół ziemski i Kościół bogaty w dary niebiańskie – nie mają być pojmowane jako dwie rzeczy odrębne; przeciwnie, tworzą one jedną rzeczywistość złożoną, która zrasta się z pierwiastka Bożego i ludzkiego” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele, nr 8, 1).
Chociaż Królestwo Boże rośnie nie mocą człowieka, jednak jego wzrost jest w jakiś sposób od niego uzależniony. Królestwo Boże jest w człowieku, który musi świadomie je przyjmować codziennie, każdej chwili.
Trzy kroki ku homilii, ks. Marek Gilski
Tak mówi Pan Bóg: „Ja także wezmę wierzchołek z wysokiego cedru i zasadzę, z najwyższych jego pędów ułamię gałązkę i zasadzę ją na górze wyniosłej i wysokiej” (Ez 17, 22).
1. Komentarz naukowy
„Cedry Boże!” — tak określa Psalm 80, 11 te wspaniałe drzewa, które Pismo Święte wymienia więcej niż siedemdziesiąt razy. Rosną wysoko, prosto, są silne, wydzielają miły zapach, drewno ich odznacza się niezwykłą trwałością, nieomal niezniszczalnością, i nie atakuje go żaden szkodnik – wszystko to sprawia, iż przedstawiają wielką wartość użytkową, a także symboliczną. Cedry mogą osiągnąć wysokość ponad 30 m. Uzyskuje się z nich olejek cedrowy. W starożytności używano go, podobnie jak żywicy, do celów konserwatorskich oraz jako środka leczniczego przeciw bólom zębów. Trocin cedrowych itp. używali Egipcjanie przy preparowaniu mumii. Lakier, którym pokrywano sarkofagi mumii, sporządzano mieszając żywicę cedrową z olejem naftowym. Także zwoje ksiąg i inne przedmioty użytkowe impregnowali starożytni olejkiem cedrowym, aby zapewnić im długotrwałość. Olejek ten zabezpieczał przed pleśnią, chronił przed robactwem, molami. Wiórami cedrowymi i pewnego rodzaju maścią cedrową zabezpieczano się też przeciw ukąszeniom żmii.
Cedry ceniono przede wszystkim z racji trwałego i pięknego drewna, używanego do budowy świątyń i pałaców, a także wyrobu kosztownych mebli i posągów bóstw. Mieszkańcy Tyru i Sydonu używali tego drogocennego drewna nawet do budowy wielkich okrętów. Gdy w trakcie wykopalisk prowadzonych w miejscu starosyryjskiej rezydencji odkryto pałac Assurbanipala, bele cedrowe były jeszcze, po 2700 latach, w doskonałym stanie i można je było na nowo polerować, a rzucone w ogień szczapy wydawały miły zapach. Z powodu tego zapachu używano drewna cedrowego również przy składaniu ofiar bogom i obrzędach pogrzebowych.
W starożytności znano rozległe lasy cedrowe ze wspaniałymi okazami, sławne były zwłaszcza cedry pokrywające góry Libanu. Były one „chwałą Libanu”, w której Izajasz (Iz 35, 2; 60, 13) i Ezechiel (Ez 17, 22-24) widzą symbol królestwa Bożego.
W symbolice biblijnej cedr jest obrazem tego, co wyniosłe, wzniosłe i nieprzemijające. Wyrosłam jak cedr na Libanie i jak cyprys na górach Hermonu (Syr 24, 13) – powiada wieczna Mądrość. Niezwykła trwałość, niezniszczalność cedru znajduje najgłębszy symboliczny wyraz w dwóch starotestamentowych przepisach Prawa dotyczących oczyszczania z trądu (Kpł 14, 4 nn.; 49, 9 nn.) i przygotowania wody, używanej dla oczyszczenia ludzi i przedmiotów (Lb 19, 6) po zetknięciu się ze zwłokami. W obydwu przypadkach drewno cedrowe było jednym ze składników przewidzianych przez przepisy dotyczące przygotowania wody oczyszczenia i dzięki temu otrzymało – mówiąc językiem liturgicznym – charakter sacramentale, które nie tylko coś oznacza, ale może także – jeśli towarzyszy mu pobożne usposobienie – uświęcać.
W Pieśni nad Pieśniami symbol tego szlachetnego drzewa wyraża wieczną chwałę najświętszego człowieczeństwa Pana (5, 15), a także nieprzemijalność i niezwyciężoność Kościoła. Przyroda zatem, z którą tak zżyte były ludy Wschodu, była wyrazem ich przeczucia wyższego porządku, chrześcijanom zaś wiara odkrywa sens stworzenia (D. Forstner, Świat symboliki chrześcijańskiej, Warszawa 1990, s. 157–159).
2. Mistrzowie teologii i życia duchowego
„Jeśli nie oddajemy czci Bogu, oddajemy ją komuś lub czemuś innemu – i w dziewięciu przypadkach na dziesięć tym czymś jest nasze „ja”. Skoro nie ma Boga, to sami jesteśmy bogami; a jeśli tak, jeśli jesteśmy dla siebie prawem i sami siebie tworzymy, to trudno się dziwić, że na świecie jest tylu ateistów” (F. J. Sheen, Stworzeni do szczęścia. Klucz do dobrego życia, Kraków 2016, s. 30).
3. Z życia wzięte
„Profesor Samuel Alexander zdobył odznaczenie króla Jerzego za filozoficzny traktat Space, Time and Deity. Przedstawiał w nim tezę, że bóstwo się rozwija, ewoluuje. Zapytałem prof. Alexandra, czy mogę przyjść na jeden z jego wykładów. Nie pamiętam, czy odpowiedział: ‘Będę mówił o Kancie’, czy: ‘będę trochę kantował’, w każdym razie odmówił. Zaprosił mnie natomiast tego samego dnia na podwieczorek. Przed budynkiem zobaczyłem ogłoszenie: „Dzisiaj w porze podwieczorku odbędzie się debata między prof. Alexandrem a dr. Sheenem z uniwersytetu w Lowanium”. Na środku sali ustawiono stolik dla profesora i dla mnie. Dookoła przy swoich stolikach siedziały setki studentów, przysłuchujących się dyskusji. Profesor zaczął od pytania:
– Czego zatem chciałby się ksiądz dowiedzieć?
Po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, jak musi czuć się człowiek w obecności wszechwiedzącego bóstwa. Odpowiedziałem:
– Pan nie wierzy, że Bóg jest nieskończenie doskonały, prawda?
– Przeczytał ksiądz moje książki?
– Tak, przeczytałem je dwa razy.
– Cóż, skoro przeczytał je ksiądz choćby z odrobiną zrozumienia, musi ksiądz wiedzieć, że wierzę, iż Bóg jest doskonały.
– Czy pozwoli pan, że wytłumaczę, w jaki sposób rozumiem pana poglądy?
I wyjaśniłem, że moim zdaniem według prof. Alexandra Bóg jest swego rodzaju impulsem, dążeniem, które zawsze znajduje się o poziom wyżej od aktualnego stanu ewolucji.
– Dopóki istniała tylko czasoprzestrzeń, Bóg był substancją chemiczną; kiedy powstały substancje chemiczne, Bóg był ideą rośliny; kiedy we wszechświecie pojawiły się rośliny, Bóg był ideą zwierzęcia; kiedy pojawiły się zwierzęta, Bóg był ideą człowieka; teraz, kiedy istnieje już człowiek, Bóg stał się aniołem. Kiedy my już osiągniemy ten stan uduchowienia, Bóg wciąż będzie poruszał się przed nami jako Impuls wszechświata.
– Tak, taka właśnie jest moja teoria – przyznał profesor.
– Pański Bóg nie jest więc doskonały – odparłem. – On dąży do doskonałości. Doskonały Bóg to taki, który w każdej chwili swojego istnienia posiada pełnię doskonałości.
– Jeszcze nikt nie przedstawił mi tego w taki sposób – oznajmił profesor.
Zapytałem go wtedy, czy nie byłby zainteresowany poznaniem filozofii św. Tomasza z Akwinu.
– Nie byłbym – odpowiedział. – Ponieważ w tym świecie sławę daje nie prawda, lecz nowatorstwo. A moja doktryna jest nowatorska (F. J. Sheen, Skarb w glinianym naczyniu. Autobiografia, Kraków 2020, s. 47–48).
